DB 24 pozostanie w rękach Niemców

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2002-12-03 00:00

Po silnym piątkowym wzroście kursu akcji (+15 proc.) wczoraj notowania walorów DB 24 poddane zostały korekcie. Co ciekawe, brakuje jednoznacznego wytłumaczenia tak nagłej zwyżki wyceny akcji banku, który zarówno kapitalizacją, jak i wynikami zdecydowanie odbiega od giełdowej czołówki sektora finansowego. Rynek spekuluje, że powodem ubiegłotygodniowych wzrostów było porządkowanie portfeli przez drobnych udziałowców banku.

— Nie zdarzyło się nic, co mogłoby usprawiedliwić tak znaczny wzrost cen akcji. Należy jednak brać pod uwagę niską płynność walorów (poniżej 5 proc.), która powoduje, że każde zlecenie może znacząco wpłynąć na kurs — wyjaśnia Marek Kulczycki, prezes DB 24.

Wahania wyceny część obserwatorów rynku łączy z możliwością sprzedaży przez niemieckiego inwestora udziałów DB 24, bądź też wycofania jego akcji z obrotu publicznego. Prezes banku zaprzecza jednak stanowczo tego typu spekulacjom.

— Nasz inwestor bardzo poważnie myśli o rozwoju DB 24 w Polsce, podobnie jak o rozwoju całej grupy kapitałowej Deutsche Banku na tym rynku — twierdzi Marek Kulczycki.

W jego opinii, Niemcom nie przeszkadza, że DB 24 nie rozwija się w takim tempie jak to wcześniej planowano.

Bank miał stać się instytucją finansową skierowaną na obsługę klientów detalicznych oraz małych i średnich firm. Obsługa miała być prowadzona kanałami elektronicznymi oraz poprzez sieć 100 placówek. Ich liczba miała ulec niemal potrojeniu. Tymczasem DB 24 posiada obecnie jedynie 35 oddziałów i nie zamierza ich na razie rozwijać.

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, w 2003 r. bank miał zostać dokapitalizowany przez swojego partnera strategicznego kwotą 223,5 mln zł w drodze emisji akcji. Do emisji jednak nie dojdzie.

— Nasz współczynnik wypłacalności jest nadal wysoki i wynosi 22 proc., dlatego dokapitalizowanie nie jest nam potrzebne — wyjaśnia Marek Kulczycki.

Porzucono też plan wprowadzenia do Polski Maxblue — działającego w Europie domu maklerskiego Deutsche Banku, który umożliwia handel walorami na zachodnioeuropejskich rynkach za pomocą Internetu. W opinii prezesa Kulczyckiego, istnieją nikłe szanse by usługa ta zaoferowana została w przyszłym roku.

Szef DB 24 wierzy natomiast, że bank zarobi w tym roku planowane 15 mln zł. Po trzech kwartałach spółka wypracowała zysk netto na poziomie 9 mln zł.

— Ostateczny wynik w dużym stopniu zależeć będzie jednak od możliwości rozwiązania przez nas kolejnych rezerw — wyjaśnia Marek Kulczycki.

Emitent nadal ma w swoim portfelu 40 proc. kredytów niepracujących, które odziedziczył po byłym BWR.

Giełdowy bank, podobnie jak inne banki, zmuszony jest szukać oszczędności. Oczywiście nie obejdzie się bez redukcji zatrudnienia. W przyszłym roku z 700-osobowej załogi odejdzie kilkadziesiąt osób. Pełna skala redukcji nie jest jeszcze znana.

Zarząd jest zdeterminowany, musi zrealizować strategię przyjętą do 2006 r. Zakłada ona pokrycie do tego czasu kwotą około 160 mln zł strat z lat ubiegłych, zwiększenie wskaźnika zwrotu z kapitału ROE z około 1 do 20 proc., obniżenie wskaźnika kosztów do dochodów do poniżej 60 proc.

Do 2006 r. udział banku w rynku detalicznym powinien wzrosnąć do 1,5 proc.

Dopiero po pokryciu strat, akcjonariusze DB 24 będą mogli liczyć na dywidendę — czyli nie wcześniej niż w 2008 r.