db Makler przed konkurencją

opublikowano: 03-02-2015, 00:00

W trzecim rankingu biur maklerskich zwycięzca jest ten sam co poprzednio. Dzięki zmianie taryfy notowania znacznie poprawiła ING Securities

Już trzeci raz postanowiliśmy wybrać najlepszy rachunek maklerski dla aktywnego inwestora indywidualnego. Zakładamy, że co miesiąc obraca on równowartością 150 tys. zł. Większością na rynku kasowym, ale z wyłączeniem obligacji, które mają wciąż marginalny udział w handlu sesyjnym na GPW. 10 proc. obrotów postanowiliśmy przypisać kontraktom indeksowym, według typowego dla brokerów przelicznika 1 kontrakt równa się 1 tys. zł obrotu akcjami. Założyliśmy przy tym, że nasz inwestor nie czeka do wygaśnięcia serii.

Woli sprzedać kontrakty i otworzyć pozycję już z nową serią. Wszystko przeliczyliśmy na pieniądze, a każdego złotego wypadającego z kieszeni inwestora na punkt karny. W punktacji za komfort obsługi dokonaliśmy w tym roku zmiany — przestało istnieć coś w rodzaju punktów karnych. Dom maklerski spełniający określone kryteria mógł tylko zyskać. Niespełniający — nic nie tracił.

Jego strata do konkurentów polegała na tym, że nie uzyskiwał bonusu. Ta zmiana metodologiczna miała jednak niewielki wpływ na ostateczny wynik. Punktom za komfort obsługi przypisaliśmy bowiem tak jak w latach poprzednich 30-procentową wagę, a tym za opłaty 70 proc. Na koniec zsumowaliśmy rezultaty i wynik zwycięzcy przeliczyliśmy na 100 pkt., a rezultaty kolejnych — w relacji do wyniku lidera.

Zdyskwalifikowani

W naszym rankingu nie uwzględniliśmy Noble Securities i Domu Maklerskiego Banku BPS. Broker ten udostępnia klientom notowania wyłącznie przez platformę Sidoma. Pozwala ona na dostęp do notowań historycznych zaledwie do roku wstecz. Uznaliśmy, że to za mało. Na odrzuceniu oferty DM Banku BPS zaważyły niejasności tabeli opłat i struktury organizacyjnej, których nie był nam w stanie wyjaśnić.

Rozkład obrotów akcjami

Jako że inwestorzy indywidualni nie stronią od mniejszych spółek, a część brokerów pobiera opłatę od transakcji, a nie od zlecenia, założyliśmy, że w każdym półroczu nasz inwestor zrealizuje trzy transakcje poniżej 1 tys. zł. Ich wartość określiliśmy na 852, 930 i 932 zł. To najmniejsze ilorazy średnich obrotów sesyjnych spółek z NewConnect, które notowały dzienne obroty o wartości powyżej 30 tys. zł, i średniej liczby transakcji zawieranych dziennie na tych papierach.

Kolejne trzy transakcje będą miały wartość 1350 zł, czyli jednej setnej miesięcznego obrotu naszego inwestora na rynku kasowym. Założyliśmy, że reszta zleceń zostanie zrealizowana w transakcjach o wartości co najmniej 4050 zł, czyli trzech procent obrotów generowanych co miesiąc na rynku kasowym.

Prowizje zdecydowały

Najlepszym rachunkiem maklerskim na 2015 r. okazał się ponownie db Makler, czyli rachunek prowadzony przez DB Securities, dystrybuowany przez Deutsche Bank. Na drugim miejscu znalazł się rachunek w Alior Banku, beneficjent zmiany metodologicznej, który w dwóch poprzednich edycjach zajął piąte miejsce. Na trzecim miejscu sklasyfikowaliśmy rachunek w DM Banku Zachodniego WBK, przed rokiem wicelidera zestawienia. Na czwarte miejsce wskoczyła oferta ING Securities. To największy skok w zestawieniu.

W latach poprzednich ING było bliżej do końca niż początku stawki. Zmiana nie jest jednak wynikiem ewolucji naszej metodologii, ale radykalnej przebudowy tabeli opłat z początkiem marca 2014 r. Nowa ewidentniestawia na długookresową współpracę z aktywnymi inwestorami. Nie ma się co oszukiwać, dla aktywnego inwestora najważniejsze są stawki prowizji. I tym wciąż wygrywa db Makler. Do jego 0,19 proc. za internetowy handel akcjami konkurentom wciąż daleko.

Tym bardziej że nie braliśmy pod uwagę lepszych stawek w pierwszym roku po podpisaniu umowy, dla członków Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych (SII) lub studentów. Nie braliśmy pod uwagę prowizji negocjowanych, choć wiemy, że klienci generujący 135 tys. zł handlu na rynku kasowym płacą w niektórych biurach maklerskich mniej, niż wynika to z tabeli. Trzeba to jednak indywidualnie ustalić, podczas gdy u konkurencji obniżkę dostaje się automatycznie, co premiujemy jako rozwiązanie transparentne. Szukaliśmy propozycji dla inwestora, nie spekulanta, więc odrzuciliśmy day trading.

Ponieważ jednak nasz inwestor jest aktywny, potrzebuje dostępu do pięciu linii w arkuszu zleceń. Obraca w ciągu miesiąca znaczną częścią swojego kapitału, nieprzekraczającego 0,5 mln zł. Na potrzeby brokerów, które już na tym poziomie pobierają osobną opłatę za przechowywanie walorów, przyjęliśmy, że w dniu jej pobrania mają one wartość 135 tys. zł, czyli równowartość obrotów generowanych co miesiąc na rynku kasowym.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Z badań SII wynika, że osoby z takim portfelem zaczynają już bywać na walnych zgromadzeniach — przyjęliśmy więc, że nasz inwestor zdecyduje się na to raz w roku. Trzy razy wypłaci zaś przez internet pieniądze z rachunku maklerskiego na zwykłe konto bankowe.

Telefon i placówki

Premiowaliśmy możliwość składania i anulowania zleceń przez telefon komórkowy. Bazując na ankietach SII, przyjęliśmy, że nasz inwestor normalnie pracuje. Może się jednak zdarzyć, że zapomni złożyć lub anulować zlecenie, ewentualnie nakłoni go do tego niespodziewana informacja. W pracy może zaś nie mieć możliwości rozmowy telefonicznej z biurem maklerskim lub może być ona dla niego po prostu niezręczna.

Z tego samego powodu premiowaliśmy obsługę telefoniczną poza godzinami 8 a 18. Ile można było zyskać? Założyliśmy, że nasz inwestor nie jest krezusem, ale zarabia ponadprzeciętnie. Równowartość listopadowej średniej pensji brutto (4 tys. zł) dostaje do ręki. Każda godzina urwania się z pracy lub spóźnienia może go więc kosztować prawie 25 zł.

Możliwość skorzystania z mobilnej aplikacji do składania zleceń lub specjalnej strony internetowej wyceniliśmy przy tym na równowartość 4 godzin w roku, a każdą godzinę obsługi głosowej przez telefon, poza wspomnianymi widełkami, na 8 godzin rocznie. Gdy biuro udostępniało takie możliwości, ich równowartość odejmowaliśmy od zapłaconych prowizji. Za wpływające na komfort współpracy uznaliśmy też posiadanie placówek. Nie oddziałów bankowych, w których można zastać z grubsza przeszkolonego pracownika banku, ale własnych, w których siedzą ludzie z biur maklerskich. Za każdą z przedziału 11-20 odpisywaliśmy od kosztów prowadzenia rachunku równowartość 2 godzin pracy naszego inwestora. Za każdą następną — pół godziny.

Inwestorzy indywidualni chętnie korzystają z analizy technicznej, uwzględniliśmy więc dostęp do przydatnego narzędzia Amibroker. Udostępnia go kilka biur. W ich przypadku wzięliśmy pod uwagę rzeczywiste koszty ponoszone przez klienta w związku z użytkowaniem aplikacji — odejmując wartość licencji oprogramowania i ewentualnie dostarczanych danych z polskiego rynku.

Udział w ofertach pierwotnych

Trzy razy do roku nasz inwestor weźmie udział w ofertach pierwotnych, w ramach których zainwestuje jedną piątą kapitału, jakim co miesiąc obraca — po 27 tys. zł. Wpływ ofert pierwotnych na ranking to druga tegoroczna zmiana w metodologii. Dotychczas braliśmy pod uwagę największą ofertę w roku i w przypadku brokerów biorących w niej udział posługiwaliśmy się rzeczywistymi kosztami zapisów.

Pozostałym przypisaliśmy koszty, jakie poniósłby ich klient, zapisując się na akcje u konkurenta o najniższej opłacie za transfer instrumentów do innej instytucji, niepobierającego jednocześnie opłaty za samo prowadzenie rachunku. Mija jednak czas ofert skarbu państwa, które były dostępne w każdym biurze maklerskim. Z trzech największych ofert pierwotnych 2014 r. – Alumetalu, Prime Car Management (PCM) i Torpolu — najszerzej udostępniono papiery PCM, które były oferowane inwestorom indywidualnym przez pięciu brokerów. Ale Torpol sprzedawało tylko dwóch.

W przypadku klientów biur sprzedających akcje Alumetalu, PCM i Torpolu, uwzględniliśmy więc rzeczywiste koszty. Pozostałym przypisaliśmy koszty, jakie poniósłby ich klient, zapisując się na akcje u konkurenta o najniższej opłacie za transfer instrumentów do innej instytucji, doliczając wartość dwóch godzin pracy naszego inwestora za każdą ofertę, z której nie mógł skorzystać w swoim macierzystym biurze. To ekwiwalent czasu, jaki musiałby poświęcić na otwieranie i zamykanie rachunku tylko po to, by wziąć udział w ofercie pierwotnej. Ewentualny abonament za jego prowadzenie pominęliśmy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu