Dealerzy boją się rewizji budżetu

Wojciech Dembiński
opublikowano: 2001-01-12 00:00

Dealerzy boją się rewizji budżetu

Wśród inwestorów finansowych nadal panuje duża niepewność, czy w najbliższym czasie stopy procentowe zostaną obniżone. Do takiego kroku Radę Polityki Pieniężnej zniechęcić może autopoprawka rządu do ustawy budżetowej (rząd na razie przesuwa o kolejne dni termin dyskusji nad nią), zgodnie z którą wpływy za licencje na UMTS miałyby zostać przeznaczone na wydatki budżetu, a nie — jak planowano wcześniej — na finansowanie deficytu budżetowego. Wczoraj pojawił się nowy czynnik, który może powstrzymać RPP przed zmianą polityki pieniężnej — Ministerstwo Finansów sprzedało amerykańskie obligacje zerokuponowe, będące do tej pory zabezpieczeniem spłaty kapitału obligacji Brady’ego, wykupionych w 1998 i 2000 r. Blisko 440 mln dolarów, uzyskanych z transakcji, zostało następnie wymienione na złote w NBP. Zgodnie z komunikatem MF, 241,7 mln USD (około 1 mld zł) z tytułu odsetek zostanie zaksięgowane jako dochód budżetowy. 197,2 mln USD (818 mln zł) resort finansów przeznaczy na finansowanie deficytu budżetowego.

Analitycy nie chcą przeceniać znaczenia tej transakcji.

— Jeżeli rząd wyda pieniądze uzyskane ze sprzedaży obligacji, to wzrost podaży pieniądza faktycznie może mieć wpływ na inflację i na decyzję RPP. Ale z drugiej strony, jest to normalne działanie rządu ukierunkowane na wydatki budżetu. Nikt wcześniej nie podniósł alarmu, że rząd emituje euroobligacje, mimo że kwota była taka sama — twierdzi Jacek Wiśniewski, szef działu analiz Amerbanku. Jego zdaniem, informacja o transakcji będzie miała niewielki wpływ na stanowisko RPP i na przełomie marca i kwietnia stopy procentowe zostaną obniżone o 100-150 punktów bazowych, w zależności od tego, jak „zła” okaże się autopoprawka rządu.

Optymizmu analityków nie podzielali dealerzy walutowi. Wczorajszy handel na foreksie rozpoczął się bardzo nerwowo i złoty na otwarciu stracił 0,5 proc. względem dolara i euro. Kurs dolara wyniósł 4,1525 zł, podczas gdy na zamknięciu w środę wynosił 4,1325 zł. Euro wyceniono na 3,9148 zł wobec 3,8925 zł. Obawy graczy o zmiany w budżecie oraz spadek notowań południowoafrykańskiego randa (z którym złoty jest dodatnio skorelowany) spowodowały szybki wzrost kursu dolara do poziomu 4,17 zł. Później notowania waluty amerykańskiej systematycznie spadały i pod koniec dnia cena dolara obniżyła się do 4,11 zł. Powodem zmiany tendencji był wzrost notowań euro na rynkach zagranicznych powyżej poziomu 0,95 USD. W wyniku zmiany parytetu, kurs euro około godziny 14.15 osiągnął wartość 3,94 zł, potem jednak spadał i około 16.00 wyniósł 3,9050 zł.

Na zagranicznych rynkach walutowych czwartek przyniósł znaczną zniżkę jena względem wszystkich walut, ale najwięcej japońska waluta straciła względem euro. Spadek ten przełożył się na wzrost parytetu euro/dolar nawet do poziomu 0,9515 dolara.