Dębica daje odpór PZU

GN
opublikowano: 2010-10-05 00:00

Ceny transferowe ustalamy prawidłowo i nie łamiemy zakazu konkurencji – zapewnia zarząd.

Ceny transferowe ustalamy prawidłowo i nie łamiemy zakazu konkurencji – zapewnia zarząd.

Lista zarzutów PZU pod adresem Dębicy rośnie z tygodnia na tydzień. Firma poskarżyła się do międzynarodowego trybunału arbitrażowego, polskiego sądu i KNF. Szefowie Dębicy zarzucają gigantowi, że atakuje na oślep.

— Zarząd i spółka nie są i nie powinny być częścią sporu. To, co robi PZU nie wynika z troski o spółkę czy krucjaty w obronie interesów mniejszościowych akcjonariusze, lecz tylko ze sporu między akcjonariuszami. PZU zainwestowało w szczycie hossy i ciężko mu osiągnąć satysfakcjonujący zwrot z inwestycji. Jego działania niekorzystnie wpływają na spółkę, zamiast zajmować się pracą, zajmujemy się rozmowami z prawnikami czy audytorami — mówi Jacek Pryczek, prezes Dębicy.

Osią sporu są marże. Gdy odbiorcami są firmy powiązane z głównym akcjonariuszem — Goodyearem — spółka osiąga niższą marżę, niż gdy opony trafiają do odbiorców zewnętrznych. Włodarze Dębicy zbijają zarzuty PZU.

— Mamy jedną politykę cen transferowych w całej grupie, we wszystkich krajach. Do ceny wytworzenia dodajemy 5 proc. marży i 5 proc. opłaty licencyjnej, a w przypadku krajów, gdzie nie kontrolujemy 100 proc. akcji producenta — 10 proc. marży plus 5 proc. opłaty licencyjnej. Dodatkowo funkcjonuje mechanizm wyrównawczy, by EBITDA wynosiła 5 proc. — mówi Leszek Cichocki, członek zarządu Dębicy.

Kolejny zarzut to niewypełnienie postanowienia sądu.

— PZU nierzetelnie informuje o sprawie. Wystąpiło o zabezpieczenie dokumentów, które mogą być utracone i sąd wydał takie postanowienie. Nie dotyczy to dokumentów, które pod groźbą sankcji prawnych muszą być przechowywane w spółce — mówi Mariusz Solarz, dyrektor ds. prawnych Dębicy.

Zdaniem PZU, równoległe zasiadanie w zarządzie Dębicy i Goodyear Polska łamie zakaz konkurencji, a niepoinformowanie o tym w komunikacie narusza obowiązki informacyjne.

— Goodyera i Dębica nie konkurują ze sobą, lecz współpracują — mówi Jacek Pryczek.