Debiut Polleny Ewy: 18 proc. straty

Ewa Bednarz
opublikowano: 1999-11-05 00:00

Debiut Polleny Ewy: 18 proc. straty

MIMO WSZYSTKO UŚMIECH: Inwestorzy przekonają się, że zainwestowali w dobrą spółkę — twierdzi Krzysztof Pawlak, prezes Polleny Ewy. fot. Borys Skrzyński

Wczorajszy debiut Polleny Ewy na rynku równoległym GPW z pewnością nie usatysfakcjonował akcjonariuszy spółki.

Podczas pierwszego notowania walory przedsiębiorstwa zostały wycenione na 18 zł, czyli o ponad 18 proc. niżej od ceny ustalonej w publicznej emisji.

Spośród 700 tys. papierów serii E, które były przedmiotem przeprowadzonej w połowie września oferty, objętych zostało 665 tys. Z czego ponad 289 tys. akcji objął w ramach gwarancji CDM Pekao SA.

Środki z emisji akcji serii E spółka zamierza wykorzystać głównie na rozbudowę zaplecza produkcyjnego. Część pieniędzy ma zostać wykorzystana na promocję marki.

— Efekty inwestycji będą widoczne już w przyszłym roku. Dzięki nim przychody firmy wzrosną do ponad 100 mln zł, także zysk netto powinien wzrosnąć o około 30 proc. — zapowiedział Krzysztof Pawlak, prezes Polleny Ewy.

W przyszłym roku powinna wyjaśnić się przyszła strategia spółki. Firma przeprowadzi kolejną emisję akcji i zbuduje duży holding kosmetyczny lub pozyska inwestora strategicznego, z którym wejdzie na rynek europejski.

W ubiegłym roku spółka opracowała receptury i wdrożyła do produkcji 56 nowych wyrobów.

Prognoza na ten rok zakłada wzrost zysku netto o 22,58 proc. do 5,8 mln zł i przychodów ze sprzedaży o 19,65 proc. do wysokości 86,8 mln zł. Tymczasem po trzech kwartałach 1999 roku spółka zrealizowała prognozy na ten rok w 69 proc.

— Stanowczo twierdzę, że zapowiadane wyniki finansowe zostaną z pewnością zrealizowane. W ciągu pierwszych trzech kwartałów sprzedaż jest zawsze niższa niż pod koniec roku — twierdzi Krzysztof Pawlak.

Prezes nie obawia się również sprzedaży akcji przez CDM Pekao, który jest największym akcjonariuszem spółki.

— Jeżeli postanowimy pozyskać inwestora strategicznego, pakiet ten zostanie sprzedany właśnie jemu — uspokaja prezes. Nie nastąpi to jednak wcześniej niż pod koniec przyszłego roku.