Wrocławski producent komputerów nie dowierza zapowiedziom organów skarbowych. Uważa, że fiskus gra na czas.
Dopiero 15 stycznia 2004 r. fiskus wyda najważniejsze decyzje w sprawie zwrotu podatku dla bankrutującego JTT Computer. Chodzi o 23 mln zł, które — zdaniem wrocławskiego producenta komputerów — izba skarbowa jest winna w związku z nadpłaconym podatkiem za komputery dla szkół. Podobną sprawę przed NSA wygrał Optimus.
W przypadku JTT NSA oddał sprawę do ponownego rozpatrzenia izbie, uchylając jej decyzje. Zdaniem większości prawników, fiskus powinien wziąć pod uwagę orzeczenie w identycznej sprawie Optimusa i zwrócić JTT pieniądze. Izba jednak zwlekała z decyzjami i JTT zapowiedziało już zaskarżenie sprawy ponownie w NSA oraz zażądało odszkodowania za doprowadzenie firmy do upadłości.
JTT nie ma wątpliwości, że ostatnie zapowiedzi skarbówki to kolejny wybieg w oczekiwaniu na bankructwo firmy. Jeżeli bowiem firma upadnie, nie będzie strony, która mogłaby walczyć z fiskusem przed NSA.
Mówi się też, że fiskus oczekuje na wyrok w sprawie karnej przeciwko poprzedniemu kierownictwu JTT. Wrocławski sąd ma go wydać 7 stycznia. Rok temu w pierwszej instancji prokurator przegrał, a władze JTT uniewinniono. Po orzeczeniu NSA w sprawie Optimusa trudno oczekiwać uwzględnienia apelacji prokuratora.
— Okazałoby się, że dla każdego w Polsce jest inne prawo — mówi Paweł Ciesielski, były prezes JTT.
Przed kłopotami z fiskusem firma miała obroty ponad 300 mln zł, zatrudniała 300 pracowników, odprowadzała 70 mln zł podatków. Teraz hale świecą pustkami.