Definicja lekarstwem na spadek eksportu wódki

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-01-10 00:00

Niższe wydatki na promocję, niska rentowność, fiskalizm i fałszowanie — to bolączki polskiej branży alkoholowej.

Produkowana wyłącznie na terenie Polski z ziemniaków albo tradycyjnych zbóż. Taka będzie Polska Wódka/ Polish Vodka już od przyszłego tygodnia, kiedy zacznie obowiązywać znowelizowana ustawa o wyrobie napojów spirytusowych.

— Takie oznaczenie geograficzne ma umożliwić budowę wizerunku polskiej wódki i ochronę jej interesów ekonomicznych oraz prawnych w kraju i za granicą— mówi Andrzej Szumowski, prezes Stowarzyszenia Polska Wódka i wiceprezes Wyborowej.

Tymczasem, jak wynika z danych Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), eksport wódki w 2012 r. obniżył się o 20 proc. W ciągu pierwszych 10 miesięcy minionego roku wywieziono z kraju 10,8 mln hl wódki wobec 13,6 mln hl w analogicznym okresie 2011 r. Najważniejszymi odbiorcami polskiej wódki są Stany Zjednoczone (tu sprzedaż cały czas rośnie), Kanada, Meksyk i kraje Unii Europejskiej.

— Spadki należy tłumaczyć obniżeniem wydatków na promocję eksportu, które są wynikiemniskiej rentowności krajowych producentów — mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego (ZPPPS).

Związek wielokrotnie alarmował już o bankructwach czy wręcz dokładaniu do wódczanego biznesu. W latach 2008-11 zbankrutowało osiem przedsiębiorstw, a w 2011 r. 42 proc. krajowych producentów poniosło straty. Jak wyliczył ZPPPS, łącznie do produkcji wódki w tamtym okresie producenci dołożyli około 320 mln zł. — Dzisiaj rządzą nami podatki, a nie jakość. Większą produkcję, a więc i wyższą sprzedaż hamują obciążenia podatkowe.

Samo oznaczenie geograficzne nam tutaj nie pomoże — twierdzi Grzegorz Ślak, prezes Akwawitu. Do takiego oznaczania nie odnosi się na razie Grupa Sobieski. CEDC akurat z Polskiej Wódki nie zamierza korzystać.

— Ma to znaczenie w kontekście promocji eksportowej produktów. W naszym przypadku sztandarowym produktem eksportowym jest Żubrówka Bison Grass, która korzysta ze swojego indywidualnego oznaczenia geograficznego, odnoszącego się do miejsca powstawania wódki: Podlasie, oraz specyficznej receptury — wykorzystanie wyciągu z trawy żubrowej. W tym przypadku oznaczenie „polska wódka” jest dla nas drugorzędne — mówi Anna Załuska, rzecznik CEDC w Polsce. Korzystać z oznaczeń będą wódki Pernod Ricard Polska — Wyborowa, Pan Tadeusz i Luksusowa.

Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego, posła i wiceprzewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, oznaczenie pomoże jednak i w krajowej sprzedaży. — To, że sami Polacy sięgają dzisiaj coraz częściej po wódki z Finlandii i Szwecji, wynika m.in. z tego, że są przekonani, iż te nie są fałszowane. Oznaczenie Polska Wódka gwarantujące jakość jest więc w interesie i producentów, i rolników — przekonuje Jan Ardanowski.

Z danych IERiGŻ wynika, że największymi dostawcami wódki do Polski są właśnie Finlandia i Szwecja, mniejsze dostawy trafiają do nas także z Ukrainy.

— Należy pamiętać, że dość duża część krajowego popytu zaspokajana jest przez prywatny import z krajów WNP. Według danych GUS w 2011 r., Polacy w trzech sąsiadujących z nami krajami WNP zakupili napoje alkoholowe o wartości około 49 mln zł, z czego — jak można przypuszczać — większość stanowiła wódka — mówi prof. Andrzej Kowalski, prezes IERiGŻ. Wielkość importu w ciągu pierwszych 10 miesięcy 2012 r. wyniosła 3,75 mln hl.