Deflacja omija Lidla

opublikowano: 11-03-2015, 00:00

Niemiecka sieć dyskontowa chce otwierać około 30 sklepów rocznie przez co najmniej dekadę. W tym roku wyda w Polsce 0,5 mld zł.

Podczas gdy z ulic polskich miast i miasteczek znikają małe sklepy, w całym kraju jak grzyby po deszczu wyrastają dyskonty. W ich stawianiu przoduje Biedronka, należąca do portugalskiego Jeronimo Martins, która notuje przychody rzędu 36 mld zł i tylko w tym roku otworzy około 100 sklepów (a to liczba już po ścięciu bardziej ambitnego planu ekspansji). Za jej plecami szybko rozwija się też Lidl, należący do niemieckiej grupy Schwarz, która kontroluje również Kaufland. Lidl ma w Polsce 548 sklepów, do tego dochodzi 8 centrów dystrybucyjnych (ostatnie otworzono na początku marca w Bydgoszczy). Będzie więcej.

Lidl, w którym członkiem zarządu jest Radosław Liberski, w ostatnim roku finansowym poprawił obroty o około 1 mld zł. Pomogło 30 nowych sklepów i większa sprzedaż w starszych placówkach. W tym roku ma być podobnie.
Zobacz więcej

W RÓWNYM TEMPIE:

Lidl, w którym członkiem zarządu jest Radosław Liberski, w ostatnim roku finansowym poprawił obroty o około 1 mld zł. Pomogło 30 nowych sklepów i większa sprzedaż w starszych placówkach. W tym roku ma być podobnie. Marek Wiśniewski

— Chcemy utrzymać dotychczasowe tempo i otwierać po około 30 sklepów rocznie. Rozwijać organicznie możemy się jeszcze spokojnie przez 10-15 lat, choć oczywiście będziemy dopasowywać plany ekspansji do warunków rynkowych. Będą też powstawały centra dystrybucyjne — jedno na kilkadziesiąt sklepów — mówi Radosław Liberski, członek zarządu Lidla. Niemiecka sieć z końcem lutego zamknęła rok finansowy. W ostatnich latach udało się jej wyprzedzić pod względem przychodów jeszcze do niedawna znacznie silniejsze sieci marketów, takie jak Tesco czy Carrefour.

— Zanotowaliśmy 11,5 mld zł przychodów. To o około 10 proc. więcej niż rok wcześniej i o 4 mld zł więcej niż jeszcze w 2011 r. — mówi Radosław Liberski. Ostatnie miesiące dla większości dużych sieci były trudne — deflacja i ostra wojna cenowa na rynku sprawiły, że nawet Biedronce zaczęła spadać sprzedaż porównywalnej LFL, czyli na tej samej powierzchni sklepów co rok wcześniej. Lidl zapewnia, że on takich problemów nie przeżył.

— Rośniemy także pod względem sprzedaży porównywalnej — w ubiegłym roku wzrost był jednocyfrowy, rok wcześniej dwucyfrowy. W tym roku, mimo presji deflacyjnej, też oczekujemy zwiększania się sprzedaży LFL — mówi Radosław Liberski. Niemiecka sieć zapowiada też spore inwestycje.

— W tym roku wydamy co najmniej 0,5 mld zł na otwarcia sklepów i regularnie prowadzoną modernizację starszych obiektów. Nie zamierzamy wchodzić w nowe formaty handlowe — w całej Polsce mamy praktycznie takie same sklepy, z powierzchnią sprzedaży ponad 1 tys. mkw., i tego będziemy się trzymać — mówi Radosław Liberski. W związku z ekspansją Lidl, który zatrudnia dziś w Polsce około 14 tys. osób, będzie też zwiększał zatrudnienie.

— Szacujemy, że w tym roku dołączy do nas tysiąc pracowników. Intensywnie inwestujemy w szkolenia — tylko w tym roku pójdzie na to 20 mln zł — zapowiada Radosław Liberski.

Lidl w segmencie dyskontów jest silnym numerem dwa, z przychodami około trzy razy mniejszymi od Biedronki. Numerem trzy jest szybko rozwijające się duńskie Netto, które ma już 335 placówek. Ponad 30 sklepów ma najmłodsza na rynku sieć Dyskont Czerwona Torebka, rozwijana przez weterana rynku Mariusza Świtalskiego (twórcę Biedronki), kilkanaście placówek natomiast — sieć Ledi, stworzona przez wrocławski Eko Holding. [MZAT]

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu