Dekada iluzji i rok rozczarowań

Rafał Białkowski
opublikowano: 2010-12-27 07:05

Europejska waluta ma już prawie 12 lat. Gdyby nie 2010 rok, byłaby niezaprzeczalnym sukcesem. Rozpędziła europejskie gospodarki. Niektórzy pojechali jednak na gapę.

Euro przyszło na świat w 1 stycznia 1999 r. Początkowo służyło jednak wyłącznie do transakcji bezgotówkowych w jedenastu krajach Unii Europejskiej. W styczniu 2002 r. zmaterializowało się zastępując w portfelach m.in. marki, franki, liry oraz guldeny.

Wprowadzenie wspólnej waluty miało m.in. ułatwić życie przedsiębiorcom. Większość krajów sprzedawała towary głównie na terenie Unii Europejskiej, a ryzyka kursowe oraz ciągła wymiany walut nie wspierały eksportu.

-  Na wprowadzeniu wspólnej waluty skorzystały wszystkie kraje. Niestety tylko część z nich, m.in. Niemcy, inwestowało w siebie i teraz zbiera tego owoce. Inne, jak Grecja, jechały na gapę. Korzystały ze wspólnych funduszy, ale nie reformowały się i nie zwiększały konkurencyjności. Ponadto wykorzystywały brak kontroli nad zadłużeniem – mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.

- Ostatnie dziesięć lat Eurolandu można podsumować krótko: dziewięć lat iluzji i rok rozczarowań – uważa Marco Annunziata, ekonomista banku Unicredit.

Jego zdaniem, główną iluzją twórców strefy euro było twierdzenie, że może funkcjonować bez wspólnej polityki fiskalnej.

Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu"