Delta Holding bankrutuje
Sześć spółek, kupionych od I NFI i NFI Fortuna przez rybnicką spółkę Delta Holding, jest na krawędzi bankructwa. W efekcie trzy osoby, związane ze śląską firmą, zostały tymczasowo aresztowane pod zarzutem działania na szkodę kontrolowanych przez nie firm.
30 kwietnia odbędzie się walne zgromadzenie akcjonariuszy Zamojskich Fabryk Mebli, spółki notowanej na CeTO. Na wniosek dwóch podmiotów: Skarbu Państwa oraz Pekao Fundusz Kapitałowy, które posiadają łącznie blisko 20,3 proc. akcji spółki, w porządku obrad WZA znalazł się punkt o wyborze nowej rady nadzorczej w drodze głosowania grupami. Taka procedura ma umożliwić przejęcie kontroli nad ZFM od dotychczasowych największych akcjonariuszy — osób skupionych wokół rybnickiej firmy Delta Holding, którzy łącznie posiadają około 43 proc. walorów zamojskiej spółki. Trzy osoby — Dariusz P. (szef rady nadzorczej ZFM), Andrzej L. (właściciel blisko 20 proc. akcji spółki) i Andrzej B. (prezes ZFM) — na początku kwietnia zostały tymczasowo aresztowane na trzy miesiące pod zarzutem działania na szkodę spółki.
— Pod koniec grudnia 2000 r. wszczęliśmy śledztwo w tej sprawie na wniosek związków zawodowych ZFM. Sprawę prowadzimy przy pomocy Delegatury UOP w Lublinie. Zarzuty przedstawione tym osobom obejmują m.in. zawieranie pozornych umów z podmiotami gospodarczymi, które powiązane były z ZFM personalnie i kapitałowo, nierozliczenie się z karty Visa, przyznawanie nagród za okres, w którym te osoby jeszcze nie pracowały etc. Dzisiaj zarzuty o niegospodarność w stosunku do tych trzech osób przekraczają kwotę 1,5 mln zł — mówi Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
Misterna konstrukcja
ZFM są tylko jedną z sześciu firm, które w ciągu dwóch ostatnich lat zostały przejęte przez Deltę Holding i osoby związane z rybnicką spółką. Co ciekawe — sprzedającym za każdym razem były I NFI i NFI Fortuna, fundusze zarządzane przez BRE Private Equity. W 1999 i 2000 r. osoby skupione wokół Delta Holding kupiły tomaszowską firmę budowlaną Tombud, Zamojskie Fabryki Mebli, Przedsiębiorstwo Remontowo-Budowlane Rybnik, produkujący instalacje sanitarne BEPIS Bielsko-Biała oraz Zakłady Płyt Pilśniowych Przemyśl i Jasielskie Zakłady Cukiernicze Liwocz. Kolejną spółką, którą miała znaleźć się w posiadaniu grupy Andrzeja B., były Zakłady Tworzyw Sztucznych Izo-Erg z Gliwic. Sprzedającym miał znowu być I NFI. Strony podpisały nawet umowę. Tym razem jednak banki odmówiły udzielenia kredytu.
— To funkcjonowało na zasadzie łańcuszka świętego Antoniego. Panowie z Delty Holding kupowali za niewielkie pieniądze kontrolny pakiet akcji spółki. Później, już jako szefowie firmy, pod jej zastaw brali kredyty, za które przejmowali kolejne przedsiębiorstwo. To musiało się kiedyś skończyć — ujawnia były prezes jednej z przejętych firm.
Taką wersję potwierdza anonimowo jeden z wysoko postawionych pracowników BRE Private Equity.
— Procedura była taka, że śląscy biznesmeni brali kredyty pod zakup akcji kolejnych przedsiębiorstw, zabezpieczając je akcjami kupionych spółek. Na początku odnosili pewne sukcesy — na przykład PRB Rybnik weszło na trudny warszawski rynek. W pewnym momencie obsługa kredytów stała się zbyt kosztowna i misterna konstrukcja zawaliła się — podkreśla.
Mózg grupy
Przejęte firmy łączy jedno — wszystkie stoją na skraju bankructwa. W przypadku niektórych z nich sąd już ogłosił upadłość, w innych postępowanie sądowe w tej sprawie jeszcze trwa. Przedstawiciele BRE Private Equity przyznają, że straty, jakie poniosły tak małe spółki w 2000 r. (np. Tombud — 4,5 mln zł, BEPIS — 2,6 mln zł), są ogromne.
— W przypadku mniejszych spółek z programu NFI nasza sytuacja nie jest komfortowa. Najczęściej nie ma na nie chętnych, więc jeśli zgłasza się oferent, to je sprzedajemy. Przy tym najczęściej w negocjacjach nie ma mowy o pakietach inwestycyjnych czy socjalnych — przyznaje Jerzy Maślankiewicz, prezes XIII NFI Fortuna.
Pikanterii całej sprawie dodaje osoba Kazimierza Jaworskiego, jednego z byłych dyrektorów BRE Private Equity, który nadzorował niektóre ze spółek przejętych przez osoby związane z Deltą Holding.
— Trzy osoby zostały aresztowane, ale według naszych informacji to Kazimierz Jaworski był mózgiem grupy. W siedzibie jego biura w Warszawie odbywały się WZA przejętych spółek, a on nadal zasiada w ich radach nadzorczych — mówi szef Solidarności jednej z firm.
Prezes Maślankiewicz przyznaje, że Kazimierz Jaworski zajmował się niektórymi z przejętych przez Deltę Holding spółek.
— Przestał on jednak u nas pracować jeszcze w 1998 r. i nie był bezpośrednio zaangażowany w ich sprzedaż — zapewnia Jerzy Maślankiewicz.
Niestety, mimo wielu prób, nie udało się nam skontaktować z Kazimierzem Jaworskim. Jego telefon komórkowy był stale wyłączony, a biuro, w którym odbywały się WZA spółek, zamknięte.
Fortuna kołem się toczy: Osoby związane z rybnicką spółką Delta Holding zaczęły od zakupu Tombudu w listopadzie 1998 r. Później, już jako właściciele firmy, pod jej zastaw brali kredyty, za które przejmowali kolejne przedsiębiorstwa. I tak finansowano akwizycje aż do listopada 2000 r., kiedy banki odmówiły udzielenia kredytu na zakup Izo-Erg Gliwice. Co ciekawe, sprzedającym za każdym razem były I NFI oraz NFI Fortuna, oba zarządzane przez BRE Private Equity.