Deweloper daje kredyt na mieszkanie

  • Emil Górecki
12-03-2012, 00:00

Skierniewicki JHM znalazł patent na bankowe restrykcje. Dzięki temu poprawia sobie sprzedaż.

Gdy banki dokręcają śrubę, osoby chcące kupić mieszkanie szukają alternatywnych źródeł finansowania. Próbują im pomóc deweloperzy, którzy mają coraz większy problem z niesprzedanymi lokalami.

250 lokali do wzięcia

Józef Wojciechowski, szef JW Construction, szykuje się do kredytowania nabywców w partnerstwie z instytucjami finansowymi, o czym pisaliśmy w „PB” trzy tygodnie temu. Zaczął już to robić skierniewicki JHM Development.

Jego inwestycje mieszkaniowe znajdują się w mniejszych i średnich miastach. Ponieważ w ubiegłym roku nie udało mu się zrealizować zakładanego planu sprzedażowego, ma dziś 250 gotowych mieszkań w Rumii, Brzezinach, Skierniewicach i Rawie Mazowieckiej. W drugim kwartale zaplanowane jest oddanie jeszcze dwóch projektów: w Helu i Bełchatowie. W tych miastach to popyt, a nie konkurencja jest największym wyzwaniem dla dewelopera. Tu najbardziej widać bankowe restrykcje. JHM idzie w sukurs kupującym — zwłaszcza tym, którzy mają już część pieniędzy, ale nie mogą przed bankiem udowodnić zdolności kredytowej.

— Klient musi wpłacić 30 proc. wartości mieszkania z własnych oszczędności. Pozostała część jest rozkładana na 60 nieoprocentowanych miesięcznych rat. Należność jest zabezpieczona wpisem do hipoteki. Mamy odpowiednio dużą gotówkę, by zaproponować taką formę płatności. Plus dla nas to wyprzedaż gotowych mieszkań w cenach, które nie podlegają negocjacjom. Już w czwartym kwartale zeszłego roku podpisaliśmy dziesięć takich umów. Liczę, że w tym roku będzie to kolejne 30-40 — tłumaczy Jerzy Mirgos, dyrektor generalny JHM Development oraz spółki- -matki Mirbud.

Pozwolenie w garści

JHM ma też drugą — komercyjną nogę. W ubiegłym tygodniu poinformował o zakupie od spółki Master Development czterech działek: w Zabrzu, Jeleśni, Istebnej i Bielsku-Białej. Wszystkie mają pozwolenia na budowę marketów (łącznie to 4,5 tys. mkw. powierzchni handlowej) oraz dziesięcioletnie umowy najmu z Jeronimo Martins, właścicielem sieci Biedronka.

— Już w czwartym kwartale tego roku oddamy budynki do użytku. W 2013 r. nasze dochody ich wynajmu wyniosą 2,4 mln zł — mówi Jerzy Mirgos. Dyrektor generalny Mirbudu chce, by grupa pod koniec roku czerpała dochody z najmu 10 tys. mkw. powierzchni wybudowanych super- i hipermarketów. Wkrótce odda do użytku budynek dla Nomi w Starachowicach. Ponieważ to działalność wysoko rentowna, w 2015 r. JHM będzie zarabiał na wynajmie nawet 50 tys. mkw.

W drugiej połowie marca szefowie dewelopera będą mieli w garści wyczekaną prawomocną decyzję o warunkach zabudowy dla drugiej części warszawskiego centrum handlowego Marywilska 44. Jerzy Mirgos liczy, że za 3-4 miesiące powinien mieć w garści pozwolenie na budowę, którą chce rozpocząć jak najszybciej. Będzie to dodatkowe 20 tys. mkw. powierzchni najmu przeznaczonej na handel (m.in. na market budowlany), kino i spa.

— Jeśli się uda, to już w 2013 r. przy niewielkim zwiększeniu kosztów, będziemy mieli dodatkowo ponad 10 mln zł przychodów w spółce Marywilska 44. Inwestycja powinna się zwrócić w pięć lat — mówi Jerzy Mirgos. W ubiegłym roku grupa kapitałowa Mirbudu wypracowała 546 mln zł przychodów (wzrost o 80 proc. w porównaniu 2010 r.) oraz 27 mln zł zysku netto (minimalny wzrost). Wyniki w dół ciągnął m.in. segment drogowy, w którym spółka nie zrealizowała planu na 2011 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Deweloper daje kredyt na mieszkanie