Deweloperzy apelują o uwolnienie gruntów

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2023-05-22 20:00

Spółki chcą budować więcej mieszkań, ale brakuje ziemi pod inwestycje. Branża podpowiada rządzącym, jak rozwiązać problem.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile mieszkań w Polsce nie ma toalety, a ile dostępu do ciepłej wody
  • w jaki sposób zdaniem deweloperów można poprawić sytuację mieszkaniową Polaków
  • ile lokali może powstać na gruntach przeznaczonych dla programu „Mieszkanie plus”
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W 2022 r. w Polsce oddano do użytku 238,6 tys. mieszkań, o 4 tys. więcej niż rok wcześniej – podaje Główny Urząd Statystyczny (GUS).

Niestety mimo wzrostu wciąż mierzymy się z poważnym niedoborem lokali.

- Trzeba zwrócić uwagę, że nie mamy deficytu jako takiego, gdyż w zasobach naszego kraju jest 15,2 mln mieszkań, tymczasem gospodarstw domowych jest 12,5 mln. To jednak nie oznacza, że mamy do czynienia z nadpodażą. Aż 2,4 mln mieszkań zostało wybudowanych przed II Wojną Światową. Ponadto standard wielu nieruchomości jest bardzo niski. Przykładowo: 800 tys. gospodarstw nie ma dostępu do toalety, a 450 tys. – do bieżącej wody – mówi prof. dr hab. Anna Szelągowska z Katedry Miasta Innowacyjnego Szkoły Głównej Handlowej.

Brak dokumentacji hamuje inwestycje
Brak dokumentacji hamuje inwestycje
Deweloperzy dodają, że poważnym utrudnieniem dla ich działalności jest często brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Pokrywają one w całości zaledwie 317 na 2,5 tys. polskich gmin.
Marek Wiśniewski/Puls Biznesu

Deweloperzy zapewniają, że są gotowi budować więcej, ale nie mają ku temu warunków. Poza opieszałością urzędów i wysokimi kosztami inwestycji na drodze barierą jest deficyt ziemi.

- Brakuje działek inwestycyjnych, które spełniają wymogi kupujących, tj. są kameralne, otoczone zielenią, znajdują się w centrum i są doskonale skomunikowane. A działki, które mogłyby być zabudowane, są bardzo często zablokowane ze względu na nieuregulowany stan prawny, brak odpowiedniej planistyki czy ciągnące się latami odwołania od wydanych decyzji – mówi Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska.

Jej opinię podziela Grzegorz Kiełpsz, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).

- Nie każdy grunt nadaje się do zabudowania - czasem ze względów technicznych lub planistycznych, a czasem np. z powodu słabego skomunikowania z centrum miasta, które czyni go nieatrakcyjnym. Część działek została ponadto zablokowana na potrzeby programu „Mieszkanie plus”. Spodziewamy się, że w związku z ogłoszonym ostatnio zakończeniem tej inicjatywy grunty te zostaną odblokowane - mówi Grzegorz Kiełpsz.

Przypomina, że w ramach programu miało powstać 100 tys. mieszkań, a powstało 18 tys.

– To by oznaczało, że na pozostałych gruntach, może powstać ponad 80 tys. lokali. W moim odczuciu potencjał tych zasobów ziemi jest jednak większy – mówi Grzegorz Kiełpsz.

Zdaniem deweloperów receptą na brak gruntów mogłoby być także urealnienie programu „Lokal za grunt”, który zakłada realizację inwestycji mieszkaniowych przez prywatne firmy na terenach samorządowych w zamian za przekazanie na rzecz gmin części mieszkań w nowych budynkach. Branża zwraca uwagę na znikome zainteresowanie tą ofertą - w pierwszych dziesięciu miesiącach od jej wprowadzenia, uchwały zmierzające do zaoferowania ziemi pod projekty mieszkaniowe podjęły zaledwie trzy gminy.

Deweloperzy tłumaczą też, że samorządy - najczęściej z powodu braku funduszy - latami nie realizują postanowień planów miejscowych, przewidujących budowę dróg czy szkół.

- Jeśli więc deweloper chce zrealizować inwestycję mieszkaniową, gmina to wykorzystuje i – przy wydaniu pozwolenia na budowę – żąda zbudowania różnorakiej infrastruktury dookoła osiedla, niekoniecznie związanej z obsługą planowanej inwestycji – mów Maciej Waniczek, prezes Tree Development Group.

Firmy podkreślają też, że procesy decyzyjne w wielu urzędach coraz mocniej opóźniają wprowadzanie na rynek nowych lokali.

- Branża bije na alarm, że średni czas realizacji inwestycji wydłużył się już do pięciu lat – mówi Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca spółką Constructa Plus.