W 2022 r. w Polsce oddano do użytku 238,6 tys. mieszkań, o 4 tys. więcej niż rok wcześniej – podaje Główny Urząd Statystyczny (GUS).
Niestety mimo wzrostu wciąż mierzymy się z poważnym niedoborem lokali.
- Trzeba zwrócić uwagę, że nie mamy deficytu jako takiego, gdyż w zasobach naszego kraju jest 15,2 mln mieszkań, tymczasem gospodarstw domowych jest 12,5 mln. To jednak nie oznacza, że mamy do czynienia z nadpodażą. Aż 2,4 mln mieszkań zostało wybudowanych przed II Wojną Światową. Ponadto standard wielu nieruchomości jest bardzo niski. Przykładowo: 800 tys. gospodarstw nie ma dostępu do toalety, a 450 tys. – do bieżącej wody – mówi prof. dr hab. Anna Szelągowska z Katedry Miasta Innowacyjnego Szkoły Głównej Handlowej.

Deweloperzy zapewniają, że są gotowi budować więcej, ale nie mają ku temu warunków. Poza opieszałością urzędów i wysokimi kosztami inwestycji na drodze barierą jest deficyt ziemi.
- Brakuje działek inwestycyjnych, które spełniają wymogi kupujących, tj. są kameralne, otoczone zielenią, znajdują się w centrum i są doskonale skomunikowane. A działki, które mogłyby być zabudowane, są bardzo często zablokowane ze względu na nieuregulowany stan prawny, brak odpowiedniej planistyki czy ciągnące się latami odwołania od wydanych decyzji – mówi Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska.
Jej opinię podziela Grzegorz Kiełpsz, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD).
- Nie każdy grunt nadaje się do zabudowania - czasem ze względów technicznych lub planistycznych, a czasem np. z powodu słabego skomunikowania z centrum miasta, które czyni go nieatrakcyjnym. Część działek została ponadto zablokowana na potrzeby programu „Mieszkanie plus”. Spodziewamy się, że w związku z ogłoszonym ostatnio zakończeniem tej inicjatywy grunty te zostaną odblokowane - mówi Grzegorz Kiełpsz.
Przypomina, że w ramach programu miało powstać 100 tys. mieszkań, a powstało 18 tys.
– To by oznaczało, że na pozostałych gruntach, może powstać ponad 80 tys. lokali. W moim odczuciu potencjał tych zasobów ziemi jest jednak większy – mówi Grzegorz Kiełpsz.
Zdaniem deweloperów receptą na brak gruntów mogłoby być także urealnienie programu „Lokal za grunt”, który zakłada realizację inwestycji mieszkaniowych przez prywatne firmy na terenach samorządowych w zamian za przekazanie na rzecz gmin części mieszkań w nowych budynkach. Branża zwraca uwagę na znikome zainteresowanie tą ofertą - w pierwszych dziesięciu miesiącach od jej wprowadzenia, uchwały zmierzające do zaoferowania ziemi pod projekty mieszkaniowe podjęły zaledwie trzy gminy.
Deweloperzy tłumaczą też, że samorządy - najczęściej z powodu braku funduszy - latami nie realizują postanowień planów miejscowych, przewidujących budowę dróg czy szkół.
- Jeśli więc deweloper chce zrealizować inwestycję mieszkaniową, gmina to wykorzystuje i – przy wydaniu pozwolenia na budowę – żąda zbudowania różnorakiej infrastruktury dookoła osiedla, niekoniecznie związanej z obsługą planowanej inwestycji – mów Maciej Waniczek, prezes Tree Development Group.
Firmy podkreślają też, że procesy decyzyjne w wielu urzędach coraz mocniej opóźniają wprowadzanie na rynek nowych lokali.
- Branża bije na alarm, że średni czas realizacji inwestycji wydłużył się już do pięciu lat – mówi Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca spółką Constructa Plus.
