Deweloperzy: bez fajerwerków na parkiecie

Agnieszka Janas
opublikowano: 2008-02-18 16:55

Notowani na warszawskim parkiecie deweloperzy centrów handlowych nie tracą ducha. Wprawdzie na przełomie maja i czerwca 2007 r. przestali być faworytami inwestorów, co zaowocowało spadkiem kursów akcji, jednak to nie wpłynęło destrukcyjnie na ich plany inwestowania w centra handlowe.

Spółki m.in. GTC, Echo Investment czy Polnord przedstawiły harmonogram oddawania obiektów i z ich zapowiedzi wynika, że zamierzają go dotrzymać.
- To są to plany długoterminowe. Dlatego decydujące dla tych spółek będą lata 2009-10, na które przypada kulminacja oddawania nieruchomości. W bieżącym roku inwestorzy giełdowi będą więc otrzymywali raporty z postępu prac budowlanych i komercjalizacji obiektów. Na ich podstawie zadecydują o wycenie spółki – mówi Kacper Żak, z DI BRE.

Centra kontra mieszkania
Wśród giełdowych graczy jedna spółka, Plaza Centers, jest zaangażowana tylko w budowę centrów handlowych, pozostałe - Echo Investment, GTC, LC Corp czy Polnord, mają w portfelu również biurowce oraz mieszkania.
Jeszcze w 2006 r. mieszkaniówka była jedną z lokomotyw branży deweloperskiej. Lokale sprzedawały się na etapie pozwolenia na budowę, a ceny mkw. rosły w tempie 60-70 proc. rocznie. Czy stabilizacja na tym rynku, a nawet niewielka korekta cen obserwowana w 2007 r., miała wpływ na wycenę spółki?
- Rynek mieszkaniowy w niewielkim stopniu odpowiada za notowania akcji Plaza Centers. Z drugiej jednak strony sytuacja na rynku mieszkaniowym buduje ogólny sentyment do wszystkich deweloperów. Można przyjąć, że na początku to mieszkaniówka spowodowała przecenę, ale w tej chwili będzie raczej powodem wzrostów kursów. Zwłaszcza, że zbliża się wiosna, która tradycyjnie oznacza rozpoczęcie sezonu budowlanego i wzrost sprzedaży lokali. Od dwóch miesięcy obniżki dotyczyły głównie deweloperów zaangażowanych w centra handlowe. Moim zdaniem wpływ na to miała sytuacja poza granicami Polski. Spadki jednak są chwilowe. W Polsce wciąż jest duży potencjał rozwoju centrów handlowych – dodaje Kacper Żak.
Dywersyfikacja może więc okazać się kluczem do ograniczania strat. Polnord, który przygotowuje się do realizacji nowoczesnej powierzchni handlowej w Miasteczku Wilanów podkreśla swoje zaangażowanie w innych segmentach rynku.
- Polnord przez większość uczestników rynku utożsamiany jest z budową mieszkań. Ale niesłusznie. Weszliśmy w inne sektory: biura, części handlowe i hotele. Te inwestycje, w kraju i za granicą, są już uruchomione. To m.in. dzięki nim rosną nasze zyski, szacujemy, że w tym roku przyniosą ich prawie 40 proc. – uzasadnia Wojciech Ciurzyński, prezes Polnordu.

Tylko spokój
W tej chwili spółki nie przewidują spektakularnych wydarzeń z ich udziałem na giełdzie. Wiele wskazuje na to, że przełożony został debiut Centrum Development& Investments (skupiająca spółki dawnej grupy DTC Real Estate), nie wiadomo też czy zdecyduje się na ten krok Polimeni International. Prawdopodobnie nie będzie też dodatkowych emisji akcji. Sytuacja finansowa części graczy pozwala na odłożenie planów giełdowych na lepsze czasy.
- Taktyką Polnordu jest w 2008 r. zachowanie zimnej krwi. Nie przewidujemy sprzedaży akcji, nowej emisji. Potencjał finansowy jest wystarczający i dostatecznie uniezależniony od wahań na giełdzie – prognozuje Wojciech Ciurzyński.
Podobne deklaracje składa GTC, największa spółka deweloperska warszawskiego parkietu.
- Nie planowaliśmy emisji akcji dla sfinansowania planów inwestycyjnych. GTC ma duże zasoby gotówki oraz relatywnie niski poziom zadłużenia. Może więc finansować nowe inwestycje ze środków własnych i kredytów bankowych. Jesteśmy ważnym i wiarygodnym partnerem dla międzynarodowych banków, które w okresie zmniejszonej płynności na rynkach finansowych koncentrują swoje relacje z najbardziej solidnymi i największymi deweloperami – dodaje Mariusz Kozłowski.