Spółki m.in. GTC, Echo Investment czy Polnord przedstawiły harmonogram
oddawania obiektów i z ich zapowiedzi wynika, że zamierzają go dotrzymać.
-
To są to plany długoterminowe. Dlatego decydujące dla tych spółek będą lata
2009-10, na które przypada kulminacja oddawania nieruchomości. W bieżącym roku
inwestorzy giełdowi będą więc otrzymywali raporty z postępu prac budowlanych i
komercjalizacji obiektów. Na ich podstawie zadecydują o wycenie spółki – mówi
Kacper Żak, z DI BRE.
Centra kontra mieszkania
Wśród giełdowych graczy jedna
spółka, Plaza Centers, jest zaangażowana tylko w budowę centrów handlowych,
pozostałe - Echo Investment, GTC, LC Corp czy Polnord, mają w portfelu również
biurowce oraz mieszkania.
Jeszcze w 2006 r. mieszkaniówka była jedną z
lokomotyw branży deweloperskiej. Lokale sprzedawały się na etapie pozwolenia na
budowę, a ceny mkw. rosły w tempie 60-70 proc. rocznie. Czy stabilizacja na tym
rynku, a nawet niewielka korekta cen obserwowana w 2007 r., miała wpływ na
wycenę spółki?
- Rynek mieszkaniowy w niewielkim stopniu odpowiada za
notowania akcji Plaza Centers. Z drugiej jednak strony sytuacja na rynku
mieszkaniowym buduje ogólny sentyment do wszystkich deweloperów. Można przyjąć,
że na początku to mieszkaniówka spowodowała przecenę, ale w tej chwili będzie
raczej powodem wzrostów kursów. Zwłaszcza, że zbliża się wiosna, która
tradycyjnie oznacza rozpoczęcie sezonu budowlanego i wzrost sprzedaży lokali. Od
dwóch miesięcy obniżki dotyczyły głównie deweloperów zaangażowanych w centra
handlowe. Moim zdaniem wpływ na to miała sytuacja poza granicami Polski. Spadki
jednak są chwilowe. W Polsce wciąż jest duży potencjał rozwoju centrów
handlowych – dodaje Kacper Żak.
Dywersyfikacja może więc okazać się kluczem
do ograniczania strat. Polnord, który przygotowuje się do realizacji nowoczesnej
powierzchni handlowej w Miasteczku Wilanów podkreśla swoje zaangażowanie w
innych segmentach rynku.
- Polnord przez większość uczestników rynku
utożsamiany jest z budową mieszkań. Ale niesłusznie. Weszliśmy w inne sektory:
biura, części handlowe i hotele. Te inwestycje, w kraju i za granicą, są już
uruchomione. To m.in. dzięki nim rosną nasze zyski, szacujemy, że w tym roku
przyniosą ich prawie 40 proc. – uzasadnia Wojciech Ciurzyński, prezes
Polnordu.
Tylko spokój
W tej chwili spółki nie przewidują
spektakularnych wydarzeń z ich udziałem na giełdzie. Wiele wskazuje na to, że
przełożony został debiut Centrum Development& Investments (skupiająca spółki
dawnej grupy DTC Real Estate), nie wiadomo też czy zdecyduje się na ten krok
Polimeni International. Prawdopodobnie nie będzie też dodatkowych emisji akcji.
Sytuacja finansowa części graczy pozwala na odłożenie planów giełdowych na
lepsze czasy.
- Taktyką Polnordu jest w 2008 r. zachowanie zimnej krwi. Nie
przewidujemy sprzedaży akcji, nowej emisji. Potencjał finansowy jest
wystarczający i dostatecznie uniezależniony od wahań na giełdzie – prognozuje
Wojciech Ciurzyński.
Podobne deklaracje składa GTC, największa spółka
deweloperska warszawskiego parkietu.
- Nie planowaliśmy emisji akcji dla
sfinansowania planów inwestycyjnych. GTC ma duże zasoby gotówki oraz relatywnie
niski poziom zadłużenia. Może więc finansować nowe inwestycje ze środków
własnych i kredytów bankowych. Jesteśmy ważnym i wiarygodnym partnerem dla
międzynarodowych banków, które w okresie zmniejszonej płynności na rynkach
finansowych koncentrują swoje relacje z najbardziej solidnymi i największymi
deweloperami – dodaje Mariusz Kozłowski.