Deweloperzy dostrzegli potencjał Górnego Śląska

Agnieszka Janas
opublikowano: 2005-09-27 00:00

Górny Śląsk stał się beneficjentem wzrostu poziomu życia w Polsce. Inwestorzy chcą to wykorzystać i na wyścigi realizują tu centra handlowe.

Trzy firmy w ciągu dwóch miesięcy poinformowały o zamiarach budowy sześciu centrów handlowych na Górnym Śląsku. W Sosnowcu planowany jest obiekt izraelskiego dewelopera Plaza Centers. Dwa projekty mają powstać w Rybniku. Jednym z nich będzie, kolejna na Śląsku, inwestycja Plaza Centers, drugim obiekt Focus Park angielskiego dewelopera Parkrigde CE Retail. Jednak prawdziwy rekord padł w Gliwicach. W mieście tym inwestycje zapowiedzieli: Cefic wraz z Carrefourem, Parkridge oraz GE Capital Golub, amerykański fundusz inwestycyjny wraz z norweską grupą Borgestad. Ci ostatni realizują centrum Forum. A wszystko to w sytuacji, gdy węgierski deweloper TriGranit szykuje już otwarcie gigantycznego kompleksu Silesia City Center w Katowicach.

— Takie zapowiedzi deweloperów należy traktować jako deklarację ich możliwości. Mają one za zadanie zbudować wokół inwestycji klimat zainteresowania wśród potencjalnych najemców. To bardzo ważne, gdyż żaden deweloper nie rozpocznie prac bez odpowiedniego poziomu wynajęcia powierzchni. Nie każdy obiekt ma pozwolenie na budowę, a to właśnie uzyskanie tego dokumentu, a w konsekwencji szybsze oddanie do użytku centrum, ma kluczowe znaczenie. Praktykuje się podpisywanie umów warunkowych, listów intencyjnych, ale te nie mają mocy wiążącej. Moc prawną mają tylko umowy najmu. Może się tak zdarzyć, że nie wszystkie zapowiadane centra zostaną zbudowane — ocenia Anna Kotyńska z działu powierzchni handlowych Colliers International, firmy doradczej w zakresie nieruchomości.

W zasięgu ręki

Zainteresowanie deweloperów wzmacniane jest przez rosnące zapotrzebowanie sieci handlowych na nowoczesną powierzchnię.

— Polska po przystąpieniu do UE stała się krajem postrzeganym jako stabilny i przewidywalny. Wzrost gospodarczy przełożył się na wzrost optymizmu klientów i rosnący popyt na towary i usługi. Konsumenci już nie chcą jeździć do dużych miast na zakupy. Chcieliby mieć takie same sklepy i rozrywkę w najbliższej okolicy — mówi Marek Noetzel z Cushman & Wakefield Healey & Baker (C&W H&B), firmy doradczej ds. nieruchomości, odpowiedzialnej za komercjalizację centrum Forum w Gliwicach.

Przedstawiciele deweloperów podkreślają, że rynek Górnego Śląska jest większy niż warszawski.

— Aglomeracja katowicka zamieszkiwana jest przez 4,5 mln osób. Wprawdzie średnie dochody są tu niższe niż w stolicy, ale wyższe niż w innych regionach kraju. Do tego dochodzi jeszcze obserwowane duże zainteresowanie inwestorów zagranicznych budujących tu np. zakłady produkcyjne, a więc tworzących nowe miejsca pracy. To przekłada się na wzrost siły nabywczej. Detaliści podkreślają, że na Górnym Śląsku osiągają bardzo dobre obroty. Czasem są one nawet wyższe niż w Trójmieście! To podnosi atrakcyjność inwestowania w centra handlowe na Górnym Śląsku — podkreśla Anna Wysocka z działu powierzchni handlowych CB Richard Ellis.

Rozmówcy zauważają, że na aglomerację śląską składa się wiele miast liczących 100-200 tys. mieszkańców, w których nie ma nowoczesnych obiektów handlowych z częścią rozrywkową i z dużymi sieciami handlowymi, np. odzieżowymi.

— Obecnie, gdy deweloperzy zabezpieczyli sobie lokalizacje w największych miastach Polski, przyszła kolej na mniejsze miejscowości. A tych nie brakuje w tym regionie — ocenia Marek Noetzel.

Powrót do centrum

To prawda, że na Górnym Śląsku jest dużo powierzchni handlowej. Jednak przeważnie są to obiekty położone poza śródmieściem, pozbawione części rozrywkowej i wynajęte przez duży hipermarket. Rzadko kiedy częścią takiego obiektu jest galeria handlowo-usługowa. Brakuje więc w nich miejsca dla międzynarodowych sieci handlowych poszukujących lokalizacji w tym regionie. Obecnie popyt na nowoczesną powierzchnię jest większy niż jej podaż.

— Większość z nowych projektów powstaje w ścisłych centrach miast i są one wzorowane na galeriach handlowych w dużych miastach — ocenia Graham Kilbane z GE Capital Golub.

Jego zdaniem, nowe obiekty będą pełniły rolę czynnika rewitalizującego śródmieścia miast, poprzez m.in. przeciwdziałanie zamieraniu historycznych centrów urbanistycznych i przenoszeniu handlu oraz życia społecznego na obrzeża. Podobny punkt widzenia prezentuje również Parkridge.

— Specjalizujemy się w przejmowaniu starych kompleksów i przekształcaniu ich w nowoczesne obiekty rozrywkowe, galerie handlowe czy apartamentowce. Nasze najbardziej znane inwestycje grupy to Marina w Brighton i Cinema Millenium w Londynie — chwali się Agnieszka Dricis, dyrektor marketingu i PR w Parkridge CE Retail.

Szczególnie dobrze ilustruje to koncepcja gliwickiego Focus Parku. Powstanie on na miejscu dawnej Huty Gliwice, znajdującej się w śródmieściu. Jej lokalizacja nie jest korzystna ani dla miasta, ani dla zakładów. To spowodowało podjęcie decyzji o likwidacji firmy. Część tej działki zostanie wykorzystana pod budowę centrum. W ten sposób powstała szansa, aby dzięki handlowi i rozrywce ta część miasta znowu była wykorzystywana przez mieszkańców. Rewitalizacja legnie też u podłoża budowy centrum handlowego w Focus Parku w Rybniku, który powstanie na terenie zniszczonego browaru.

Nie zepsuć

Jeśli chodzi o dalszy potencjał Górnego Śląska, Marek Noetzel jest optymistą.

— To jeszcze nie koniec możliwości tego regionu. Wraz z rozwojem gospodarczym pojawią się nowe projekty i chętni, aby inwestować. Myślę, że przyszłością będzie rewitalizacja centrów miast, niekoniecznie rozumiana jako budowa dużego obiektu handlowego. Deweloperzy mogą przecież wykorzystywać stare kamienice, pierzeje ulic, istniejącą, a niewykorzystaną tkankę miejską, gdzie oprócz funkcji handlowej rozrywka będzie pełniła coraz ważniejszą rolę — wymienia przedstawiciel C&W H&B.

Szanse będą tym wyższe, im lepszy będzie klimat ekonomiczny i zaufanie inwestorów zagranicznych do Polski.

— Moim zdaniem, mamy bardzo duże szanse na dalsze inwestycje w ciągu najbliższych lat. Inwestorzy ufają liberałom, którzy zapewne będą rządzić po wyborach. Widać to chociażby po wskaźniku WIG20. Rośnie on do rekordowych granic wraz ze wzrostem przedwyborczych notowań partii deklarujących liberalną politykę gospodarczą. Wydaje się, że tylko zdecydowane zwycięstwo partii o skrajnie odmiennych poglądach mogłoby ostudzić zapał inwestorów, i to nie tylko na rynku nieruchomości — podsumowuje Marek Noetzel.