Cydr może stracić taryfę ulgową. MF chce podnieść akcyzę mocniej niż na inne alkohole

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-07-16 12:15

Ministerstwo Finansów proponuje, żeby od 1 stycznia 2027 r. akcyza na cydr i perry o zawartości alkoholu do 5 proc. wzrosła o 26 proc. Byłaby to największa podwyżka w nowym projekcie dla alkoholi. Dotychczas te napoje pozostawały poza corocznymi podwyżkami zapisanymi w akcyzowej mapie drogowej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak Ministerstwo Finansów chce zmienić opodatkowanie alkoholu
  • dlaczego producenci cydru krytykują projekt
  • co planowane zmiany oznaczają dla rynku i sadowników
  • kto może zyskać na nowych zasadach
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Jeszcze kilka lat temu rozwój rynku cydru przedstawiano jako szansę dla polskiego sadownictwa. Cydr i perry o zawartości alkoholu do 5 proc. wyłączono więc z mechanizmu corocznych podwyżek akcyzy. Miało to pomóc w odbudowie niewielkiego segmentu, który od lat przegrywał rywalizację z piwnymi napojami smakowymi.

Rynek zaczął rosnąć, choć nadal jest niszowy. Według danych GUS produkcja sprzedana cydru zwiększyła się w 2025 r. o 3,7 proc., a od stycznia do maja 2026 o 6,9 proc. Roczną sprzedaż szacuje się na około 5 mln litrów, a wpływy z akcyzy na zaledwie około 5 mln zł.

Koniec wyjątku dla cydru

Najnowszy projekt Ministerstwa Finansów oznacza zmianę dotychczasowego podejścia. Obecnie akcyza na cydr i perry o zawartości alkoholu do 5 proc. wynosi 97 zł za hektolitr wyrobu, czyli 0,97 zł za litr. Resort proponuje, by w 2027 r. podnieść ją o około 26 proc. Byłby to większy wzrost niż w przypadku pozostałych kategorii alkoholi.

Dla piwa, wina i wyrobów spirytusowych projekt przewiduje podwyżkę o 15 proc. względem stawek zapisanych w ustawie na 2027 r. W porównaniu z obowiązującym obecnie poziomem oznaczałoby to wzrost o około 20 proc. W przypadku cydru i perry resort chce więc nie tylko zrezygnować z dotychczasowego wyjątku, lecz także zastosować wyższą skalę podwyżki.

Przedstawiciele branży przekonują, że w uzasadnieniu projektu nie wyjaśniono, dlaczego właśnie ta kategoria ma zostać potraktowana surowiej.

— Trudno zrozumieć logikę i znaleźć racjonalne uzasadnienie dla tej propozycji. W uzasadnieniu projektu nie przedstawiono analizy wyjaśniającej, dlaczego właśnie cydr ma zostać objęty znacznie wyższą podwyżką niż pozostałe napoje alkoholowe — mówi Magdalena Zielińska, prezes Polskiej Rady Winiarstwa.

Zwraca uwagę, że chodzi o napoje zawierające do 5 proc. alkoholu, których sprzedaż w Polsce jest niewielka. Jej zdaniem trudno więc uzasadnić zmianę zarówno względami zdrowotnymi, jak też fiskalnymi.

Znacznie ostrzej projekt ocenia Krzysztof Apostolidis, prezes Partner Center i przewodniczący rady głównej Polskiej Rady Winiarstwa.

— Objęcie tej niszowej kategorii 26-procentową podwyżką uderzy w producentów i krajowe sadownictwo. Polska jest największym producentem jabłek w Europie, dlatego trudno zrozumieć, dlaczego rodzimy produkt ma zostać potraktowany surowiej niż pozostałe alkohole — mówi Krzysztof Apostolidis.

Polska jabłkiem stoi

Polska jest największym producentem jabłek w Unii Europejskiej i czwartym na świecie. Cydr powstaje przede wszystkim z krajowego surowca, a jego producenci podkreślają, że w ostatnich latach stopniowo odbudowywali niewielki rynek. Jednym z nich jest Bartex, właściciel marki Sadowski.

— Wyższa akcyza oznacza wyższe ceny dla konsumentów, spadek konkurencyjności wobec piwa oraz ograniczenie możliwości inwestowania przez producentów. Ucierpią również polscy sadownicy — mówi Grzegorz Bartol, wiceprezes Barteksu.

Przedstawiciele branży wskazują przede wszystkim na konkurencję ze strony piwnych napojów smakowych, które zabiegają o podobną grupę konsumentów. Ich zdaniem na zmianach mogą skorzystać duże koncerny piwowarskie.

— Podniesienie akcyzy o 20 proc. to tylko kilkanaście groszy podwyżki w przypadku piwa wobec kilku złotych w przypadku wódki. Oznacza to, że dajemy kolejne preferencje piwu, które jest w rękach globalnych graczy. Eliminujemy natomiast cydr, wódkę i wino — podkreśla Jakub Nowak, prezes JNT Group, producenta marki Dobroński.

Zwraca także uwagę na odmienne zasady dotyczące poszczególnych kategorii alkoholi. Piwo może być reklamowane w określonych godzinach i eksponowane poza wydzielonymi stoiskami alkoholowymi. Według danych, na które powołuje się branża, odpowiada też za blisko 60 proc. alkoholu spożywanego w Polsce.

Producenci cydru jako przykład tego, że browary wykorzystują uprzywilejowaną pozycję w Polsce, podają markę Somersby. Choć na wielu rynkach jest ona pozycjonowana jako cydr, w Polsce jej produkty są klasyfikowane jako napoje piwne. Dzięki temu podlegają innym zasadom niż pozostałe alkohole.

Producenci cydru odwołują się również do przykładów krajów winiarskich. We Włoszech i w Hiszpanii stawka akcyzy na wino wynosi zero, co producenci przedstawiają jako element ochrony lokalnego rolnictwa i przetwórstwa.

— Moja firma ma dostęp do ponad 30 rynków i — paradoksalnie — dużo łatwiej będzie mi sprzedawać cydr za granicą niż w Polsce — mówi Jakub Nowak.

Związek Pracodawców Polska Rada Winiarstwa przekazał Ministerstwu Finansów uwagi do projektu i zaapelował o rezygnację z podwyższania akcyzy na cydr i perry w zaproponowanej wysokości.

Wbrew akcyzowej mapie drogowej

Przedsiębiorcy krytykują nie tylko skalę planowanych podwyżek, lecz także odejście od wcześniej przyjętej akcyzowej mapy drogowej. Ich zdaniem częste zmiany zasad utrudniają planowanie inwestycji i osłabiają zaufanie do polityki fiskalnej państwa.

— Firmy planowały strategie biznesowe na podstawie obowiązującego harmonogramu podwyżek. Jego zmiana podważa przewidywalność otoczenia regulacyjnego — mówi Anna Kalinowska, członkini zarządu i dyrektorka ds. produkcji i logistyki w Henkell Freixenet Polska.

Krzysztof Apostolidis ostrzega natomiast, że gwałtowny wzrost stawek nie musi przełożyć się na wyższe wpływy budżetowe.

— Przy spadającej sprzedaży legalnego alkoholu tak duża podwyżka może sprzyjać szarej strefie i osłabić krajowych producentów, zamiast zwiększyć dochody państwa — podkreśla prezes Partner Center.