Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) ma nowego prezesa. Został nim Grzegorz Kiełpsz, szef rady nadzorczej jednego z największych deweloperów w kraju, giełdowego Dom Development. Najważniejszym celem, jaki sobie stawia, jest promowanie dobrego wizerunku branży.
- Jesteśmy postrzegani przez pryzmat kilku przypadków nieuczciwych, czy nieudolnych firm deweloperskich. Ponieważ sprzedajemy mieszkania, czyli podstawowe dobro potrzebne człowiekowi, naszej działalności towarzyszą duże emocje. Chcę jednak pokazać, że razem z budownictwem, jesteśmy kołem zamachowym polskiej gospodarki. Każda nasza inwestycja generuje nie tylko nowe miejsca pracy, ale też zapotrzebowanie na materiały wykończeniowe, sprzęt, meble, firanki i dziesiątki innych rzeczy. Każde wybudowane osiedle sprawia, że gminy mają więcej mieszkańców, a co za tym idzie przychodów, choćby z tytułu należnych podatków od nieruchomości – mówi Grzegorz Kiełpsz.
Nowy prezes PZFD chce budować porozumienie z przedstawicielami władzy. W spadku po poprzedniku – Wojciechu Okońskim z Robyga – pozostał mu lobbing za nowelizacją tzw. ustawy deweloperskiej. Deweloperzy zostali też zaproszeni do konsultacji powstającego kodeksu budowlanego, ale nie chcą pozostać dla tego gremium tylko listkiem figowym.
- Jednak dla codziennego funkcjonowania spółek deweloperskich ważniejsze są relacje z samorządowcami, kwestie tworzenia planów zagospodarowania, wydawania warunków zabudowy, decyzji środowiskowych, warunków przyłączenia do sieci, czy wreszcie pozwoleń na budowę. Wzajemne zrozumienie może usprawnić te procesy, dlatego chcemy się stać realnym partnerem dla samorządowców – zapowiada Grzegorz Kiełpsz.
Żeby jednak być silnym partnerem, trzeba mieć masę krytyczną. PZFD zrzesza dziś 98 firm, które reprezentują 40 proc. rynku. mieszkaniowego. Ta liczba ma rosnąć.
- Przy niektórych projektach chcemy do współpracy wciągnąć deweloperów nieruchomości komercyjnych, bo mamy spójne interesy – zapowiada prezes PZFD. [EG]
