Deweloperzy szukają sposobów na sprzedaż

Agnieszka Zielińska, Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2008-11-18 07:35

W czasach kryzysu rośnie pomysłowość deweloperów. Wszystko po to, by nie zostać z niesprzedanymi mieszkaniami.

Kiedy banki zaostrzyły kryteria udzielania kredytów hipotecznych, oczekując m.in. wkładu własnego wysokości 35 proc. wartości kupowanego lokalu, wielu deweloperów zostało z mieszkaniami, których nie mogą sprzedać, a wielu klientów — bez mieszkań, bo nie mają ich za co kupić.

Zdaniem specjalistów z Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami (WSPON) osoby, którym banki ostatnio odmówiły udzielenia kredytów hipotecznych, najczęściej poszukują mieszkań, za wynajęcie których trzeba zapłacić do 2 tys. zł miesięcznie. Ceny najmu zaczynają powoli rosnąć. W najtańszym segmencie mieszkań (do 50 mkw.) w zeszłym roku wahały się w granicach 1, 5-1,6 tys. zł, teraz sięgają 2 tys. zł. Co zrobią deweloperzy? Czy będą wykańczać swoje budynki pod klucz i wynajmować nowiutkie mieszkania? Wydaje się to wręcz konieczne, jeśli chcą odzyskać zainwestowane pieniądze. Choć zwrot kosztów wydłuży się do kilkunastu lat.

— Jeśli kryteria kredytowania będą ciągle zaostrzane, to okres stagnacji na rynku nieruchomości się wydłuży. Sytuacja ta nie uzmieni się do końca roku. Chyba że banki wycofają się z restrykcji w polityce kredytowej, a na to się niestety nie zanosi — komentuje Janusz Schmidt, prezes WSPON.

W lepszej sytuacji są ci, którzy mają własne mieszkanie, a tylko chcą je zmienić na większe, nowocześniejsze czy ładniejsze. Właśnie do nich skierowana jest nowa oferta jednego z deweloperów. Unihouse w zamian za nowe mieszkanie gotów jest wziąć w rozliczeniu od klienta jego stary dom, mieszkanie lub działkę.

Kolejnym pomysłem deweloperów na złagodzenie skutków zaostrzenia polityki kredytowej jest wykańczanie budowanych mieszkań pod klucz. Część nabywców, którzy przeznaczali odłożone wcześniej pieniądze na wyposażenie mieszkania, teraz prawdopodobnie przeznaczy je na wkład do kredytu.

Nie wszyscy deweloperzy decydują się jednak na ten krok.

— Nie sądzę, aby deweloperzy zaczęli oddawać do użytku więcej mieszkań wykończonych pod klucz tylko dlatego, że klienci muszą mieć wkład własny przy kredycie. Powód? Koszt podobnych prac podraża cenę lokalu nawet o kilkadziesiąt procent, a ciągle poszukiwane są mieszkania najtańsze — mówi Henryk Feliks, prezes wrocławskiej firmy  Gant Development.

Jego zdaniem rynek mieszkaniowy musi się ustabilizować, na co potrzeba co najmniej kilku miesięcy, klienci zaś muszą oswoić się z nowymi warunkami kredytowania.