Deweloperzy tracą czekając na decyzje

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 2013-04-23 00:00

Aż 92 proc. decyzji jest wydawanych po terminie

Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD) sprawdził, jak długo deweloperzy w 11 największych miastach wojewódzkich muszą czekać na uzyskanie warunków zabudowy(koniecznych, gdy nie ma planów zagospodarowania przestrzennego) i pozwolenia na budowę. Miasta niechętnie udzielały informacji na ten temat, zmusił je do tego dopierowyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego.

W 2011 r. aż 92 proc. decyzji o warunkach zabudowy (WZ) wydano po terminie dopuszczalnym przez przepisy, w tym aż 47 proc. po ponad pół roku. Według Kodeksu Postępowania Administracyjnego decyzja powinna zostać wydana niezwłocznie, za realny termin jest uznawane 30 dni, a w przypadkuwyjątkowo skomplikowanych spraw 60 dni.

— Miasta wydające decyzję po tych terminach tłumaczą się, że prawo im na to pozwala. Mogą m.in. nieskończoną ilość razy wzywać inwestora do uzupełnienia dokumentów — mówi Jacek Bielecki, prezes PZFD.

Lepiej wygląda wydawanie pozwoleń na budowę — w 2011 r. jedynie 24 proc. wydano po terminie, z tego zaledwie na 4 proc. decyzji inwestorzy musieli czekać dłużej niż pół roku.

— Główny problem dużych miast, to niedostateczne pokrycie miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego i skomplikowane procedury wydawania warunków zabudowy — podkreśla Jacek Bielecki. Liderem rankingu jest Bydgoszcz, gdzie ponad połowę decyzji o WZ wydano w terminie, a skuteczność przy wydawaniu pozwoleń na budowę była stuprocentowa. Ostatnią lokatę zajął Wrocław, gdzie żaden inwestor nie otrzymał warunków zabudowy w terminie. Z kolei najbardziej opieszali w wydawaniu pozwoleń na budowę są stołeczni urzędnicy.

Więcej przeczytasz we wtorkowym "Pulsie Biznesu"