W pierwszych pięciu miesiącach 2020 r. deweloperzy otrzymali 57,5 tys. pozwoleń na budowę. To o 11,1 proc. mniej niż przed rokiem — podał GUS. W tym samym czasie spółki rozpoczęły budowę 44,2 tys. mieszkań — spadek wyniósł 21,1 proc.

Główna bariera
Na wyhamowanie inwestycji wpłynęło przede wszystkim ograniczenie działalności urzędów w związku z pandemią koronawirusa.
— Gdyby nie przeszkody administracyjno-prawne, które w ostatnim czasie — w jeszcze większym stopniu niż przed pandemią — wydłużyły proces przygotowywania inwestycji, już kilka miesięcy temu uruchomilibyśmy wiele projektów w Warszawie, Gdańsku, Pruszkowie czy podkrakowskiej Zawadzie. Wszystko jednak wskazuje na to, że na ich rozpoczęcie trzeba jeszcze trochę poczekać — mówi Małgorzata Ostrowska, członek zarządu JW Construction w sondzie przeprowadzonej przez serwis Dompress.pl.
O problemach administracyjnych mówi także Mirosław Kujawski, członek zarządu spółki Develia.
— Mamy w przygotowaniu inwestycje, ale czekamy na wydanie decyzji. W ostatnich tygodniach pojawiły się opóźnienia związane z zamykaniem urzędów i wstrzymaniem biegu terminów dla toczących się postępowań — informuje Mirosław Kujawski.
Niektóre spółki wolą po prostu przeczekać trudną sytuację, a dopiero potem myśleć o kolejnych przedsięwzięciach.
— Wstrzymaliśmy realizację dwóch etapów naszej inwestycji ze względu na brak pewności co do rozwoju sytuacji rynkowej. Wrócimy do tych planów na początku 2021 r. — mówi Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic.
Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, tłumaczy, że deweloperzy wciąż zachowują bardzo dużą ostrożność, jeśli chodzi o start nowych inwestycji.
— Spółki rozpoczęły w maju budowę nieco ponad 6 tys. mieszkań, co oznacza, że w porównaniu z ubiegłym rokiem niemal o połowę ograniczyły aktywność, czekając na rozwój sytuacji — podkreśla Jarosław Jędrzyński.
Atrakcyjny segment
Co ciekawe, mimo obecnych problemów to właśnie mieszkaniówka może stać się atrakcyjnym polem do działania dla firm z innych segmentów rynku nieruchomości.
— Może wyjść z kryzysu obronną ręką jako jedna z silniejszych klas aktywów. Niemal całkowicie wyhamowało finansowanie obiektów komercyjnych, jak hotele, galerie handlowe i biurowce, bo to właśnie firmy działające w tych sektorach najbardziej ucierpiały z powodu zamrożenia gospodarki. Myślą one teraz o przejściu na produkcję mieszkań, dlatego konkurencyjność na tym rynku prawdopodobne wzrośnie. Niespodzianka, jaką przygotował nam 2020 r., z pewnością bardzo dużo zmieni w naszej rzeczywistości. Najbliższe miesiące pokażą, jak ciężko rynek nieruchomości będzie musiał odchorować ostatnie zmiany — mówi Agata Karolina Lasota, dyrektor zarządzająca firmą doradczą LBC Invest.