„Dialog? Tak, ale na partnerskich zasadach”

MGA
opublikowano: 2013-08-07 14:26

Możemy rozmawiać o odszkodowaniach. My też mamy w tej sprawie zastrzeżenia do ubezpieczycieli – mówią kancelarie odszkodowawcze.

Pojawiają się kolejne głosy oceniające inicjatywę ubezpieczycieli, którą „PB” opisał w poniedziałek. Przy Polskiej Izbie Ubezpieczeń powstała komisja ds. likwidacji szkód. Jej celem ma być wypracowanie rozwiązań, które zastopują gwałtowny wzrost wartości wypłacanych odszkodowań, szczególnie z polis komunikacyjnych. Jest to jedna z głównych bolączek rynku ubezpieczeniowego w ostatnich latach. To konsekwencja działalności kancelarii odszkodowawczych, które reprezentują poszkodowanych w kontaktach z ubezpieczycielami i walczą dla nich i dla siebie o jak najwyższe świadczenia.

- Będziemy dążyli do standaryzacji procesu likwidacji szkód osobowych oraz ucywilizowania relacji z kancelariami – zapowiedział na naszych łamach Rafał Stankiewicz, szef komisji i wiceprezes Warty.

Nie wykluczył, że ubezpieczyciele mogą rozpocząć rozmowy z kancelariami odszkodowawczymi.

Beata Karwacka, prezes Polskiej Izby Odszkodowań i szefowa kancelarii Europejskie Centrum Pomocy Poszkodowanym ze Starachowic, twierdzi, że dialog jest potrzebny, ale prowadzony na zasadach partnerskich.

- Jako Polska Izba Odszkodowań uważamy, że wartość świadczenia odszkodowawczego jest zależna od tak wielu czynników, które trudno ująć w ramy prawne lub regulaminowe. Profesjonalny pełnomocnik składając roszczenie bierze pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, nie zaś tylko procentowy uszczerbek na zdrowiu – podkreśla.

Według niej, zachowanie ustawowych terminów w zakresie rozpatrywania roszczeń przez ubezpieczycieli jest nie mniej ważne od standardów wyceny szkód. Przestrzeganie terminów pozwoliłoby poszkodowanym uzyskać należne im świadczenie w chwili, kiedy jest ono im najbardziej potrzebne.

- Prowadzenie dialogu zatem ma sens, jeżeli miałby on dotyczyć nie tylko określonego przez Polską Izbę Ubezpieczeń wycinka oceny wartości, ale całości zagadnień wpływających na uzyskanie odpowiedniej sumy odszkodowania – twierdzi Beata Karwacka.

Dodaje, że Polska Izba Odszkodowań wielokrotnie występowała z propozycją spotkań, pozwalających na wypracowanie pewnego modelu współpracy, który mógłby uporządkować w dalszym zakresie proces likwidacji szkody przez ubezpieczycieli i działalność kancelarii odszkodowawczych. Nie spotkało się to z odzewem Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Bartosz Boberski, prezes kancelarii Auxillia z Wrocławia, podchodzi do tematu z dystansem.

- O ile każdy dialog na rynku wnosi dodatkową wartość, to zapowiedź standaryzacji szkód osobowych niesie ze sobą duże ryzyko niesprawiedliwości – ocenia.

Tłumaczy, że na świecie są stosowane dwa systemy wyceny takich szkód: sztywny, w którym każdy dostaje tyle samo, oraz elastyczny, w którym wysokość wypłaty jest uzależniona od wielu czynników. W Polsce mamy do czynienia z modelem elastycznym.

- Każda próba nakładania regulacji na ocenę szkody może spowodować, że klient zostanie pokrzywdzony, bo uzyska mniej niż mu się należy. Są jednak obszary, w których inicjatywa PIU może zrobić wiele dobrego. Nie mówię tylko o nałożeniu ram prawnych na działania kancelarii odszkodowawczych, bo jest to raczej nierealne przy obecnej deregulacyjnej polityce rządu. Raczej chodzi o takie tematy jak np. kwestia trzymania się terminów w likwidacji szkody czy też komunikacji z poszkodowanym lub jego pośrednikiem – mówi Bartosz Boberski.

Według niego, szkody z OC komunikacyjnego są traktowane przez ubezpieczycieli po macoszemu. Podkreśla jednak, że nie tylko ubezpieczyciele powinni zrobić rachunek sumienia. Dotyczy to także branży odszkodowawczej – chodzi o niezgodne z prawem zdobywanie informacji o klientach.

- Odium tego procederu ciąży na całej branży i może uniemożliwić skuteczny dialog z ubezpieczycielami – podkreśla prezes Auxillia.

fot. Puls Biznesu, Grzegorz Kawecki
fot. Puls Biznesu, Grzegorz Kawecki
None
None