Szkody za 40 mld zł pod kontrolą

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-08-05 00:00

Ubezpieczyciele łączą siły, by ciąć koszty. Pod lupą będą odszkodowania i wydatki na części samochodowe. Klienci zaś dostaną bezpośrednią likwidację szkód

Jak zatrzymać coraz szybciej rosnącą falę odszkodowań za śmierć lub utratę zdrowia na drodze — odpowiedzi na to pytanie od wielu miesięcy szuka branża ubezpieczeniowa. Wiosną „Puls Biznesu” ujawnił, że panaceum szuka grupa specjalna, która miała wymyśleć sposób na ucywilizowanie szkód osobowych. Jednak ubezpieczyciele postanowili pójść dużo dalej. Przy Polskiej Izbie Ubezpieczeń (PIU) powołali oficjalną komisję ds. likwidacji szkód. Zajmie się nie tylko szkodami osobowymi, ale także takimi tematami jak wspólne zakupy części samochodowych czy wprowadzenie w życie bezpośredniej likwidacji szkody komunikacyjnej.

— Naszym celem jest obniżenie kosztów działalności. Skorzystają na tym nie tylko towarzystwa, ale także klienci — podkreśla Tomasz Tarkowski, wiceszef komisji i wiceprezes PZU.

Cały rynek razem

Szefem komisji został Rafał Stankiewicz, wiceprezes Warty — ubezpieczyciela numer dwa na rynku. Na tym reprezentacja członków zarządów towarzystw się nie kończy. To wyjątek w PIU — w innych komisjach zasiadają eksperci lub menedżerowie średniego szczebla, który pokazuje siłę rażenia zespołu.

— Choć 10 członków komisji reprezentuje ponad 90 proc. rynku, nie chcemy niczego narzucać. Będziemy wypracowywać standardy, które będą mogły zostać przyjęte przez ubezpieczycieli i lobbować za korzystnymi dla branży rozwiązaniami — zapowiada Rafał Stankiewicz. Jan Grzegorz Prądzyński, prezes PIU, tłumaczy, że powołanie do życia tej komisji to dowód na dojrzałość branży. Jeszcze kilka lat temu likwidacja szkód była poboczną częścią biznesu ubezpieczeniowego.

Jednak zmiany na rynku, wywołane m.in. rosnącą konkurencją, i wzrost wartości odszkodowań spowodowały, że likwidacja przesunęła się na pierwszy plan w biznesie. Dowodem na to jest wydzielenie jej w strukturach organizacyjnych większości ubezpieczycieli.

Cywilizacja relacji

Tyle teorii. Jeśli chodzi o praktykę, to szefowie komisji zapewniają, że mają już pomysły, jak sobie poradzić na głównych frontach czekającej ich walki. Nie chcą przy tym rzucać rękawicy kancelariom odszkodowawczym, które są przez dużą część branży wskazywane jako główny winowajca całej sytuacji.

— Będziemy dążyli do standaryzacji procesu likwidacji szkód osobowych oraz ucywilizowania relacji z kancelariami i innymi pośrednikami — mówi Rafał Stankiewicz. Podkreśla, że ubezpieczyciele doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wartość odszkodowań i świadczeń za szkody osobowe będzie szła w górę. Standardy mają pomóc okiełznać wzrost i uczynić ich wysokość przewidywalną.

— Mamy kilka pomysłów, jak to zrobić. Jednym z nich jest wykorzystanie międzynarodowej klasyfikacja ICF [klasyfikacji niepełnosprawności — red.] opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia — twierdzi Rafał Stankiewicz.

Komisja będzie także dążyła do nałożenia ram prawnych na kancelarie odszkodowawcze. Może mieć w tym sojusznika w największych kancelariach na rynku, które już od kilkunastu miesięcy starają się przekonać rząd do zamknięcia zawodu pośrednika odszkodowawczego.

Wygodniejsza likwidacja

Na tym jednak pomysły komisji się nie kończą. Zajmie się ona także ważnymi zagadnieniami z zakresu likwidacji szkód. Jednym z nich jest bezpośrednia likwidacja szkody komunikacyjnej u ubezpieczyciela, u którego klient ma kupioną polisę OC. Dzięki temu nie będzie on musiał kontaktować się z obcą dla niego firmą. Jego ubezpieczyciel naprawi samochód, a następnie ściągnie odszkodowanie od towarzystwa, gdzie jest ubezpieczony sprawca wypadku.

— Analizujemy różne rozwiązania. Na przykład w Rosji bezpośrednia likwidacja została wprowadzona odgórnie przez regulatora. My jednak pójdziemy w kierunku dobrowolności — mówi Rafał Stankiewicz.

Jego zdaniem, do końca roku ma być gotowa koncepcja bezpośredniej likwidacji, a w przyszłym roku pierwsi ubezpieczyciele przystąpią do wypracowanego systemu. Kolejnym zagadnieniem, którym zajmie się komisja, będzie stworzenie rozwiązania, które umożliwi obniżenie kosztów likwidacji szkód komunikacyjnych przez wykorzystanie pozycji branży na rynku części samochodowych. Ubezpieczyciele są największymi odbiorcami części w Polsce i… nic z tego nie mają.

Tomasz Tarkowski podkreśla, że nie ma pomysłu powołania spółki, która zajmie się zakupami grupowymi dla ubezpieczycieli. Komisja będzie promowała powstanie platform aukcyjnych, na których towarzystwa będą mogły ogłaszać zapotrzebowanie na części, a dostawcy licytować się, by uzyskać zamówienia.

— Takie rozwiązanie znakomicie działa w obszarze sprzedaży powypadkowych wraków. Na rynku funkcjonują dwie platformy, które umożliwiają klientom zbycie uszkodzonego pojazdu w prosty rynkowy sposób — tłumaczy Tomasz Tarkowski. Co ciekawe, jedną z nich prowadzi PZU, co nie przeszkadza innym ubezpieczycielom w wystawianiu na niej wraków swoich klientów.

39,9 mld zł Tyle odszkodowań i świadczeń wypłacili klientom ubezpieczyciele w ubiegłym roku.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Marże na części już i tak są niskie

JAKUB FOTA, wiceprezes firmy Fota

Mamy już w Polsce internetową platformę, na której można handlować hurtowo częściami samochodowymi — uruchomiony w ubiegłym roku serwis Partadax. Jednak nie odniósł on spektakularnego sukcesu. I to mimo że stoi za nim firma Oponeo. pl. Dlatego też nie wierzę w pomysł ubezpieczycieli, by kupować części samochodowe przez platformy aukcyjne. Marże na rynku dystrybucji części są już teraz bardzo niskie i trwa wojna cenowa. Powstanie takich platform spowodowałoby jeszcze większy spadek cen. To zaś nie jest na rękę nie tylko dystrybutorom, ale także klientom.