Dlaczego Fed przeszła w pełny tryb „gołębi”?

John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych, Saxo Bank
opublikowano: 17-03-2016, 13:15

Dlaczego Rezerwa Federalna to zrobiła? Dlaczego wystosowała wczoraj tak szokująco łagodny komunikat i zestaw prognoz, zaskakując tych z nas, którzy od dawna czekali na bardziej agresywną retorykę?

Właśnie to pytanie zasługuje teraz na odpowiedź, nie suche rozpatrywanie szczegółów wczorajszego „gołębiego ciosu” zadanego rynkom, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności gospodarcze i rynkowe, ale również i to, czego oczekiwał nadal dość spokojny rynek.

Po pierwsze, najmniej prawdopodobną przyczyną jest fakt, iż bank centralny dostrzega lub ma dowody na coś niewidocznego dla ogółu inwestorów.

Po katastrofalnych podejściach do wytycznych i wstrzymaniu ruchu przed pierwszą podwyżką stóp w grudniu ubiegłego roku dla wszystkich z nas powinno być już jasne, że Fed nie dysponuje szklaną kulą.

Przejdźmy zatem do bardziej wiarygodnych powodów decyzji Fed.

Jedną z możliwych przyczyn ostrożności Rezerwy Federalnej jest jej niechęć do zbyt impulsywnego reagowania na najnowsze odczyty danych i gwałtowną poprawę warunków finansowych w obawie, że którykolwiek z tych czynników lub oba naraz mogłyby się nieoczekiwanie ponownie pogorszyć. W takiej sytuacji Federalny Komitet Otwartego Rynku stałby się jeszcze mniej wiarygodny, niż po problematycznym rozpoczęciu nowego cyklu podwyżek stóp w grudniu 2015 r. oraz po reakcji na ten ruch.

Wyniki najważniejszych badań aktywności są na tyle słabe, by uzasadniać pewną dozę ostrożności. Czy nie jest to jednak również dowód na istnienie „pułapki luzowania ilościowego” Richarda Koo, tj. po wdrożeniu luzowania ilościowego i polityki zerowych stóp procentowych normalizacja nie jest możliwa bez spadku wartości aktywów i wywoływania kolejnej bessy?

Po drugie, i w związku z powyższym, Fed może skupiać się na amerykańskich wyborach prezydenckich w listopadzie i obawia się, że ryzyko niestabilności politycznej (czyt.: antyestablishmentowe/sprzeciwiające się status quo zwycięstwo Trumpa) wywołane przez zbyt sztywną politykę pieniężną jest znacznie wyższe, niż ryzyko związane ze zbyt luźną polityką, dlatego lepiej nie robić nic, niż ryzykować, że zrobi się zbyt wiele.

Naturalnie, FOMC nigdy nie przyzna tego wprost, ani nawet do protokołu, jednak Fed musi być w istocie przerażona widmem Trumpa, a w szczególności tym, kogo potencjalny prezydent Trump mógłby nominować na zajmowane obecnie przez Janet Yellen stanowisko prezesa Fed w 2018 r.

Kolejna możliwość jest taka, że w kuluarach szczytu G20 w Szanghaju w lutym tego roku główni gracze przyjęli znacznie większe zobowiązania polityczne, niż wynikało to z oświadczenia czy z doniesień medialnych. W oświadczeniu tym zachęcano wszystkie kraje do wstrzymania się od konkurencyjnej dewaluacji; za tym argumentem przemawiałby wynik ostatniego posiedzenia Banku Japonii i retoryka prezesa Kurody w sprawie ujemnych stóp, a w szczególności sugestia Draghiego, że dla EBC era ujemnych stóp procentowych dobiega kresu (z drugiej strony, rynek stosunkowo wyraźnie zagłosował przeciwko ujemnym stopom…).

Wreszcie, co w pewnym stopniu jest związane z powyższym punktem, Fed nie reagowała na jakiekolwiek bezpośrednie ustalenia dokonane na szczycie G20, a po prostu zmieniła zdanie na temat globalnych implikacji swojej polityki. Być może Fed z większą ostrożnością analizuje, czy jej polityka jest odpowiednia w odniesieniu do największych rynków wschodzących, w szczególności Chin (rynki te w ostatnich latach w znacznej mierze uzależnione były od finansowania w USD).

Zbyt restrykcyjna polityka wpływająca na załamanie tych gospodarek może przyczynić się również do pogorszenia prognoz wzrostu w samych Stanach Zjednoczonych. Naturalnie, oznacza to również, że Fed ryzykuje, że sytuacja w kraju wymknie się spod kontroli. Były prezes banku Fed w Minneapolis i znany „gołąb”, Kocherlakota, w istocie dał nam to do zrozumienia w ostatnim artykule, utrzymując, że prawdziwym powodem do obaw w kontekście Chin jest fakt, iż Stany Zjednoczone i Chiny de facto łączy unia walutowa i w sytuacji, gdy możliwe jest zerwanie tej unii dwóch największych światowych gospodarek, musimy postępować ze szczególną ostrożnością.

Innymi słowy, decyzja Fed może być zasadniczo związana z relacjami dwustronnymi na linii Stany Zjednoczone-Chiny i rozmiarami ewentualnego kryzysu w przypadku, gdyby Fed przyparła Chiny do muru i zmusiła je do zbyt szybkiej dewaluacji. Utrzymanie słabego dolara umożliwia bardziej powolną i szeroko zakrojoną korektę juana i gwarantuje większą stabilność wszystkim zainteresowanym stronom.

W każdym wypadku prognozy Fed i prognozy rynkowe ponownie się pokrywają, kwietniowy termin podwyżki stóp najprawdopodobniej nie wchodzi już w grę, a termin czerwcowy jest jeszcze mniej prawdopodobny, niż dotychczas. Deprecjacja USD może w najbliższym czasie się przedłużyć, ponieważ jeszcze nie w pełni zlikwidowaliśmy rynkową długą pozycję w USD (z wyjątkiem par USD/JPY i AUD/USD, o ile wierzyć pozycjonowaniu na rynku amerykańskich kontraktów terminowych).

Dziś czekają nas trzy kolejne posiedzenia banków centralnych, mimo iż żadne z nich raczej nie wywoła takiej reakcji, jak posiedzenie FOMC ubiegłej nocy.  Można się spodziewać, że Norges Bank obniży stopy, a Bank Anglii skupi się na utrzymaniu stabilności do czasu czerwcowego referendum. Wszelkie sugestie dotyczące obrony waluty mogą doprowadzić do wzrostu zmienności na rynku.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: John J. Hardy, dyrektor ds. strategii rynków walutowych, Saxo Bank

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Dlaczego Fed przeszła w pełny tryb „gołębi”?