21 proc. akcji za 68,9 mln zł - taki pakiet walorów giełdowego Medicalgorithmics sprzedał w ubiegłym tygodniu największy akcjonariusz spółki, zarejestrowany w USA fundusz Biofund. Jego współwłaściciel Kris Siemionow jest jednocześnie prezesem Medicalgorithmics.
Transakcja, zrealizowana cztery miesiące po sprzedaży 15 proc. akcji przez Biofund, została przyjęta przez rynek z zaskoczeniem.
- Decyzja o sprzedaży akcji nie była zupełnie sygnalizowana przez zarząd ani spółkę. Do pełnej oceny brakuje informacji, kto kupił te akcje. Decyzja rodzi przypuszczenia, że po wygaśnięciu ewentualnych lock-upów Biofund wyjdzie z akcjonariatu. Pytanie, jak w takim wypadku spółka poradzi sobie z wdrażaniem strategii - komentował w PB Łukasz Kosiarski, analityk Ipopema Securities.
Fundusz został akcjonariuszem Medicalgorithmics pod koniec 2022 r. Spółka, w latach świetności wyceniana na GPW na ponad 1 mld zł, przeżywała wtedy głębokie problemy, a kilka miesięcy wcześniej z inwestycji w nią zrezygnował po analizach Rafał Brzoska.
Biofund wszedł do akcjonariatu, obejmując 49,99 proc. nowych akcji w zamian za „wkład o wartości ok. 220 mln zł". Nie była to jednak gotówka, tylko wycenione na większą część tej kwoty udziały w start-upie Kardiolytics, rozwijającym wykorzystującą AI platformę analityczną Vcast, oraz zobowiązanie do udzielenia finansowania w wysokości do 13,8 mln zł.
Efekty transformacji
Od tego czasu działalność Medicalgorithmics przechodziła głęboką transformację. Spółka z dostawcy urządzeń medycznych przeznaczonych do monitorowania pracy serca przekształciła się w dostawcę oprogramowania do analizy danych z takich urządzeń obsługującego innych producentów.
Cały czas przynosiła straty. Jednak w czwartym kwartale ubiegłego roku - według wstępnych danych opublikowanych 7 stycznia - przy 74-procentowym wzrośnie przychodów do prawie 10,2 mln zł zanotowała 0,98 mln EBITDA (zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację).
- Zdecydowaliśmy się na transakcję, ponieważ zależało nam na dopuszczeniu kolejnych jakościowych inwestorów, w tym jednego z największych funduszy emerytalnych w regionie. Transakcja została zrealizowana w związku z bardzo dużym popytem ze strony inwestorów, w tym największych polskich OFE oraz TFI, po opublikowaniu przez nas przełomowych szacunkowych wyników finansowych za czwarty kwartał 2025 r. Bardzo cieszy nas tak duże zainteresowanie oraz przekonanie inwestorów o perspektywach spółki, czego efektem jest dość niskie dyskonto - mówi Kris Siemionow, prezes Medicalgorithmics, a jednocześnie współwłaściciel Biofundu (wraz z prof. Pawłem Lewickim).
Biofund zobowiązał się, że przez najbliższych 12 miesięcy nie będzie sprzedawał kolejnych akcji. Prezes z kolei zapewnia, że nie zmniejszy zaangażowania operacyjnego.
- Wyniki finansowe i operacyjne wypracowane przez ostatnie pół roku pokazały, że względnie dobrze radzę sobie jako szef spółki, który na dodatek nie pobiera żadnego wynagrodzenia z tytułu pełnionej funkcji. Jako Biofund dalej zamierzamy być partnerem strategicznym spółki mimo zmniejszenia zaangażowania kapitałowego - deklaruje Kris Siemionow.
Jednocześnie zapowiada, że w tym roku do zarządu spółki dołączy „profesjonalny menedżer z ponaddwudziestoletnim doświadczeniem".
Fundusz zadowolony ze zwrotu
Kris Siemionow podkreśla, że w ciągu ostatnich trzech lat Biofund odnotował zadowalającą stopę zwrotu na akcjach Medicalgorithmics.
- Inwestowaliśmy w spółkę, kiedy była na rozdrożu, a obecnie ma wdrożony nowy model biznesowy koncentrujący się na sprzedaży oprogramowania i algorytmów AI, kilka bardzo zaawansowanych projektów badawczo-rozwojowych na czele z Vcast, notuje ponadprzeciętną dynamikę wzrostu przychodów oraz po raz pierwszy od dwóch lat wygenerowała dodatni wynik EBITDA w skali kwartału. Naszym zdaniem jest to odpowiedni moment na częściową sprzedaż posiadanych akcji z kilkukrotnym zyskiem - mówi Kris Siemionow.
Obserwujemy polski rynek medtechowy, w tym spółki notowane na GPW. Nie wykluczamy więc kolejnych inwestycji w polskie spółki.
Co Biofund zamierza zrobić z pieniędzmi pozyskanymi ze sprzedaży akcji?
- Zamierzamy przeznaczyć je m.in. na rozwój kolejnych projektów z portfolio funduszu - zapowiada Kris Siemionow.
Wymienia Biometryks, spółkę z obszaru cyfrowego zdrowia i diagnostyki personalizowanej, która koncentruje się na analizie danych biometrycznych i biomarkerów w celu wczesnego wykrywania schorzeń oraz poprawy stanu zdrowia, a także Dystrogen Therapeutics i Dystrogen Gene Therapies, które pracują nad terapiami genowymi, w tym nad rozwiązaniami dla chorób rzadkich, jak np. dystrofia mięśniowa Duchenne’a.
- Jednocześnie obserwujemy polski rynek medtechowy, w tym spółki notowane na GPW. Nie wykluczamy więc kolejnych inwestycji w polskie spółki - mówi Kris Siemionow.
Co dalej z pożyczką
Przy okazji sprzedaży akcji Biofund zapowiedział zmianę warunków pożyczki w wysokości 3 mln USD, której udzielił Medicalgorithmics. Do tej pory była oprocentowana na 18,5 proc., a dodatkowo spółka miała płacić największemu akcjonariuszowi 3 proc. przychodów uzyskanych od nowych klientów. Teraz ten drugi wymóg ma być zniesiony, a oprocentowanie obniżone do 14 proc. Spółka ma też negocjować z Biofundem warunki konwersji pożyczki na akcje. Propozycja inwestora to zamiana po cenie 33 zł za sztukę, a zarząd zamierza zlecić przygotowanie niezależnej opinii o wycenie.
Czy z perspektywy Medicalgorithmics, biorąc pod uwagę poprawiającą się sytuację firmy, nie byłoby racjonalne pozyskanie nowego finansowania kredytowego lub dłużnego innego rodzaju, by wysoko oprocentowaną pożyczkę po prostu spłacić?
- Od udzielenia pożyczki minął ponad rok, a jako Biofund nie pobraliśmy w tym czasie jeszcze ani złotego z tytułu z podpisania umowy o udzielenie finansowania. Dofinansowaliśmy spółkę w sytuacji, w której nikt nie chciał udzielić jej wsparcia, a my jako główny akcjonariusz ponieśliśmy pełne ryzyko niepowodzenia tego projektu w momencie, gdy było ono najbardziej realne - mówi Kris Siemionow.
Podkreśla, że oprocentowanie „zostało ustalone przez niezależną firmę konsultingową" i nawet po obniżce odzwierciedla wciąż wysokie ryzyko.
- Fundusz mimo to przystaje na spore ustępstwa m.in. poprzez rezygnację z prowizji 3 proc. od przychodu oraz odroczenie rozpoczęcia płatności o kolejne pół roku. Robimy to, gdyż wierzymy w spółkę i nie chcemy obciążać jej dodatkowymi zobowiązaniami w obecnej fazie rozwoju. Naszą intencją jest, by konwersja pożyczki na akcje została przeprowadzona na warunkach korzystnych dla spółki, zaakceptowanych przez akcjonariuszy i potwierdzonych przez fairness opinion. Ponadto rosnąca dynamika przychodów oraz ponowne wejście na ścieżkę dodatniego EBITDA otworzyło nam wiele furtek do dywersyfikacji źródeł finansowania oraz skorzystania z tańszych opcji. Spółka prowadzi działania w tym zakresie - mówi Kris Siemionow.
