Dlaczego Golden Arrow nie bardzo trafia do celu

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 2008-06-30 00:00

Na tegorocznym Golden Arrow nie wręczono Grand Prix. Mniej też było zgłoszeń. Czy poziom konkursu spada? A może ma nieżyciowy regulamin?

Na tegorocznym Golden Arrow nie wręczono Grand Prix. Mniej też było zgłoszeń. Czy poziom konkursu spada? A może ma nieżyciowy regulamin?

Od trzech lat polska branża marketingu bezpośredniego organizuje konkurs Golden Arrow. W tym roku 47 firm nadesłało 114 prac, mniej niż przed rokiem. Zwycięzcą jest agencja Tequila/Polska, która zdobyła sześć nagród i wyróżnień. Za nią uplasowały się IQ Marketing i Call Center Poland (po cztery nagrody) oraz Data Solutions (trzy). W 2007 r. większość „strzał” zgarnęły różne odsłony kampanii piwa Tyskie (Kompania Piwowarska), w tym roku nie było dominującej marki. „Tyskie etui” wyróżniono w Salonie Odrzuconych.

Kiedyś było lepiej

Tequila/Polska, która także w poprzedniej edycji zdominowała konkurs, teraz nie zdobyła Grand Prix. Głównej nagrody nie przyznano. Dlaczego?

— Po pierwsze — żadna ze zgłoszonych prac nie wybijała się wyraźnie ponad inne. Po drugie — zwycięzcy dwóch pierwszych edycji Golden Arrow zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko — wyjaśnia Przemysław Orłowski, dyrektor zarządzający Euro RSCG Marketing House, juror konkursu, zdobywca Grand Prix sprzed dwóch lat.

— W wielu kategoriach są tylko wyróżnienia. To też dowód niższego poziomu konkursu. W poprzednich latach jurorzy zażarcie dyskutowali nad zwycięzcami niemal w każdej kategorii i nie było problemu z wyborem Grand Prix — dodaje Katarzyna Swatowska, dyrektor marketingu i PR w Call Center Poland (IGroup), jurorka w dwóch pierwszych edycjach.

Boją się zgłaszać

Zdaniem członka jury, Juliana Kozankiewicza z EmLabu, brakuje ciekawych zgłoszeń.

— Oceniane na tym konkursie projekty nie mogą być odzwierciedleniem poziomu rynku marketingu zintegrowanego, ponieważ nie zgłasza się innych, niezwykle interesujących projektów — zauważa Julian Kozankiewicz.

Dlaczego tak jest? Bo polskie firmy boją się biznesowego kontrataku ze strony konkurentów.

— Wiele firm nie wysyła prac, bo nie chcą lub nie mogą ujawnić wyników finansowo-sprzedażowych, które zazwyczaj potwierdzają skuteczność przeprowadzonej akcji, kampanii lub eventu. Rzecz w tym, że Golden Arrow to konkurs oceniający głównie efektywność projektu, a nie tylko wrażenie artystyczne — podkreśla Katarzyna Swatowska.

Jury analizuje dokumenty opisujące przebieg i skuteczność projektów, ale robi to zwykle na podstawie dość skromnych danych.

Czas na wnioski

Dla niektórych członków jury problemem jest także krótki czas na ocenę zgłoszeń.

— Trzy, cztery dni to trochę za mało na ocenę rzeczywistej wartości ponad setki prac — uważa Katarzyna Swatowska.

Jednak według Przemysława Orłowskiego, jury ma dość czasu na rzetelne wykonanie swojego zadania.

— Objętość nadsyłanych prac nie jest już tak duża jak w poprzednich latach — tłumaczy szef Euro RSCG Marketing House.

To wynika także z regulaminu, który określa maksymalną liczbę słów, jaką może zawierać zgłoszenie.

Konkurs Golden Arrow powinien się rozwijać jak cała branża marketingowa. Warto się jednak zastanowić, co zrobić, by pojawiały się na nim coraz lepsze projekty. I przede wszystkim — jak mierzyć ich efektywność? Bez odpowiedzi na te pytania ranga konkursu może spadać.