Dług można odzyskać za darmo

opublikowano: 19-04-2018, 22:00

Droga windykacja to mit. Po pierwsze płatność jest za sukces, po drugie — koszty można przerzucić na dłużnika

Mali i średni przedsiębiorcy mają problem z zatorami, ale po profesjonalną windykację sięgają rzadko. Z badania Kaczmarski Inkasso „Audyt Windykacyjny” wynika, że z usług profesjonalnych firm windykacyjnych korzysta tylko 13 proc. firm MSP. Dwa lata temu było ich jeszcze mniej — 11 proc.

Bez kosztów

Zdaniem windykatorów, głównym powodem niechęci małych przedsiębiorców do odzyskiwania długów za pośrednictwem wyspecjalizowanych w tym firm jest przekonanie, że to usługa droga i nieskuteczna. Średnia stawka rzeczywiście może odstraszyć najmniejszy biznes — wynosi od kilku do kilkunastu procent wartości faktury. — Koszt zależy od czasu przeterminowania płatności, kwoty zadłużenia, posiadania danych kontaktowych do dłużnika, a nawet tego, gdzie on mieszka. Jeżeli ma np. siedzibę poza granicami naszego kraju, to odzyskanie długu będzie droższe — mówi Agnieszka Surowiec, dyrektor departamentu doskonalenia biznesu w Intrum Justitia.

— Przykładowa kwota 10 tys. zł, opóźniona o 30 dni, może zostać przyjęta do windykacji za prowizję 7-10 proc. — mówi Piotr Kaźmierczak, dyrektor ds. rozwoju i członek zarządu Euleo. — U nas jest to koszt rzędu 9 proc. Jeśli po 30 dniach polubownej windykacji kontrahent nie oddał należności, opłata wzrasta do 12 proc. Im dłużej trwa windykacja, tym koszty będą wyższe — tłumaczy Jakub Kostecki, prezes Kaczmarski Inkasso.

Warto pamiętać, że zwykle model płatności jest ustalany na zasadzie success fee. — Jeżeli długu nie uda się odzyskać, to klient nic nie płaci — przyznaje Agnieszka Surowiec. Do tego cały koszt można przerzucić na dłużnika. Taką możliwość daje Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych z 2013 r.

Bez uprawnień

Małe i średnie przedsiębiorstwa mają wątpliwości co do skuteczności windykacji. Po części słuszne, ponieważ windykatorzy rzeczywiście nie dysponują żadnymi specjalnymi uprawnieniami, które mogłyby ułatwić odzyskiwanie pieniędzy. Monitorują, przypominają, negocjują.

— W celu odzyskania długu możemy zrobić tylko to, co każdy wierzyciel w stosunku do swojego dłużnika. Stoi za nami jednak doświadczenie, wiedza i technologia. Wiemy, jakich metod użyć w danym momencie. Dodatkowo potrafimy zautomatyzować wiele działań. Dzięki temu windykacja jest znacznie tańsza niż odzyskiwanie długów na własną rękę — tłumaczy Agnieszka Surowiec.

— Plusem jest także kompleksowość usług. W pakiecie z windykacją mamy zwykle także obsługę procesowo-prawną. Windykator nie tylko będzie monitorował zobowiązanie, zdejmując ten obowiązek z głowy klienta, ale także w odpowiednim momencie skieruje sprawę do sądu, przeprowadzi ją przez cały proces sądowy, a potem wezwie komornika — tłumaczy Michał Kolmasiak, wiceprezes Pragmy Inkasso. Piotr Kaźmierczak przypomina, że windykator zatrudnia specjalistów z różnych dziedzin, m.in. prawa i finansów.

— Mają oni bogate doświadczenie w odzyskiwaniu należności. Znają odpowiednie techniki perswazyjne, pozwalające na wypracowanie porozumienia z dłużnikiem na drodze polubownej, a w razie czego doradzą, kiedy skierować sprawę do sądu — mówi dyrektor Euleo.

Większość długów windykatorom udaje się odzyskać.

— Szacuje się, że o ile decyzję o współpracy w zakresie odzyskania należności wierzyciel podejmie na względnie wczesnym etapie, to skuteczność może być nawet na poziomie 50-70 proc. W kontekście ukształtowanego modelu wynagradzania, w którym zapłata za usługę następuje po jej wykonaniu, to duża korzyść dla wierzyciela — mówi Andrzej Roter, prezes Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF).

— Przy fakturach przeterminowanych nie więcej niż sześć miesięcy nasza skuteczność wynosi 75-85 proc. — zapewnia Jakub Kostecki. Zdaniem Piotra Kaźmierczaka, zależy ona również od tego, czy zobowiązanie powstało na gruncie konsumenckim (b2c) czy biznesowym (b2b). — W przypadku długów konsumenckich odzyskujemy ok. 40 proc. pieniędzy, natomiast skuteczność odzyskiwania należności biznesowych to nawet 70 proc. — podkreśla Piotr Kaźmierczak. Generalnie — im wcześniej przekażemy fakturę do windykacji, tym większe szanse na sukces.

— Jeżeli mija uzgodniony między stronami termin płatności, nie warto czekać na pieniądze dłużej niż 30-45 dni. Im więcej czasu upływa, tym bardziej maleje prawdopodobieństwo odzyskania należności — tłumaczy Jarosław Długi, prezes JDS Consulting.

Problem z głowy

Jednak przedsiębiorcy, szczególnie najmniejsi, przeważnie wolą poczekać. Głównie dlatego, że są przekonani, że jakiekolwiek działania będą skutkować pogorszeniem ich relacji z partnerami biznesowymi.

— Kontrahent, choć nie płaci w terminie, może zapewniać stały popyt na usługi lub produkty. Wielu przedsiębiorców zwleka z próbą odzyskania zaległości właśnie ze względu na obawy przed utratą ważnego klienta — przyznaje Andrzej Roter.

Jego zdaniem, w takiej sytuacji zewnętrzny podmiot — wbrew przekonaniu małych spółek — może tylko pomóc.

— Firmy windykacyjne są świadome biznesowych zależności, potrafią rozmawiać i są otwarte na dialog z dłużnikiem — przekonuje prezes KPF. Ponadto, nawiązując współpracę z firmą odzyskującą długi, kupujemy święty spokój. To jej przedstawiciele będą rozmawiać z naszymi kontrahentami o trudnych sprawach. — Natomiast my w przyszłości znów występujemy wobec dłużnika w roli przyjaciela — zwraca uwagę Piotr Kaźmierczak.

Ważna jest też oszczędność czasu. Zewnętrzny podmiot zajmie się wszelkimi formalnościami, a przedsiębiorca będzie mógł skupić się na rozwijaniu biznesu.

Weź udział w konferencji "Windykacja 2018", 22 maja 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Dług można odzyskać za darmo