Dług Szwajcarii sam się spłaca dzięki Hiszpanii

  • Jacek Kowalczyk
31-05-2012, 00:00

Nasilający kryzys w strefie euro sprawił, że Helweci zarabiają na… zadłużaniu się. Tracą nasi kredytobiorcy.

Sytuacja w strefie euro się zaostrza. Rentowność dziesięcioletnich obligacji Hiszpanii po raz kolejny wzrosła i ustanowiła rekord wszechczasów na poziomie 6,7 proc. Europejski Bank Centralny odrzucił bowiem pomysł pośredniego dokapitalizowania hiszpańskiego banku Bankia. To oznacza, że rząd Mariano Rajoya, przynajmniej na razie, musi radzić sobie sam.

Południe w nerwach

Jeśli odsetki od długu utrzymają się na poziomie około 7 proc., Hiszpania może potrzebować programu pomocowego (tam samo było w Grecji, Irlandii i Portugalii). Jak szacuje JP Morgan, gdyby taki program miał pomóc Hiszpanii sfinansować potrzeby pożyczkowe do końca 2014 r. (w tym koszt dokapitalizowania banków), musiałby wynosić 350 mld EUR — prawie tyle, ile całe wsparcie przyznane łącznie Grecji, Irlandii i Portugalii.

Tymczasem w hiszpańskim rządowym funduszu ratunkowym znajduje się obecnie …około 4 mld EUR. Niepokoje w Hiszpanii przenoszą się do Włoch. Rentowność włoskich obligacji również od kilku dni wyraźnie rośnie. Wczoraj osiągnęła 5,89 proc., czyli poziom najwyższy od początku lutego.

— Sytuacja w południowych krajach strefy euro pogarsza się i wydaje się, że ten proces nawet przyspiesza. Powodują to głównie rosnące napięcia promieniujące z Hiszpanii i utrzymujące się ryzyko wyjścia Grecji z Eurolandu — tłumaczy Peter Chatwell, strateg Credit Agricole. Tanieje też euro — wczoraj jej koszt spadł do 1,24 USD, czyli najniższego poziomu od prawie dwóch lat.

Rynek na głowie

Na tym tle coraz lepiej wypada w oczach inwestorów Szwajcaria. Inwestorzy coraz chętniej traktują ją jako bezpieczną przystań i kierują do tego kraju kapitał „na przechowanie”. Ogromnym zainteresowaniem, zwłaszcza w ostatnich dniach, cieszą się szwajcarskie papiery skarbowe. Oprocentowanie obligacji dwuletnich spadło wczoraj do rekordowo niskiego poziomu -0,18 proc.

Ujemne rentowności oznaczają, że inwestorzy nie tylko nie oczekują żadnych odsetek, ale nawet godzą się na małą stratę. Wolą zapłacić Helwetom 0,18 proc. w skali roku, ale mieć pewność, że reszta kapitału będzie w dobrych rękach i nie przepadnie. Czyli teoretycznie Szwajcaria zarabia na pożyczaniu pieniędzy na rynku. Dłużnik, zamiast płacić wierzycielom, pobiera od nich opłaty.

— To najlepszy dowód na to, jak bardzo sytuacja jest niepewna. Inwestorzy godzą się na drobne straty, byle zachować resztę kapitału — mówi Alexander Koch, analityk Unicredit.

Dobra opinia inwestorów o Szwajcarii sprawia, że pod presją jest frank szwajcarski. Na razie bankowi centralnemu udaje się utrzymać stały kurs wymiany do euro (w relacji 1,20), ale według części analityków, jeśli kryzys Eurolandu będzie dalej się nasilał, poziom kursu będzie nie do obronienia. A to zła wiadomość dla polskich kredytobiorców zadłużonych we franku.

— Szwajcarski Bank Narodowy będzie musiał zrezygnować z obrony kursu. Spodziewamy się, że stanie się to w trzecim kwartale 2012 r. i na koniec roku zobaczymy kurs EUR/CHF na poziomie 1,10 — prognozuje Ian Stannard, strateg walutowy Morgan Stanley.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Dług Szwajcarii sam się spłaca dzięki Hiszpanii