Sądzić by można, że przebieg czwartkowej sesji na GPW będzie całkowicie zdeterminowany przez najnowsze doniesienia zza oceanu. W środę, gdy amerykański Departament Handlu ogłosił, iż w drugim kwartale PKB wzrósł w tym kraju o 0,2% na europejskich giełdach aż zawrzało. Wynik był wprawdzie najgorszy od 8 lat, ale lepszy od oczekiwanego. Amerykanie nie dali się jednak ponieść emocjom. Po niezbyt efektownym otwarciu zarówno Dow Jones, jak i Nasdaq Composite z godziny na godzinę coraz bardziej obniżał loty. Właściwa interpretacja tak wyrazistego sygnału nie nastręczała żadnych trudności. Ale nikt nie miał ochoty przyjąć jej do wiadomości. Wobec ostrego deficytu pozytywnych informacji koniunkturę zaczęła nakręcać plotka, iż do końca miesiąca Elektrim sfinalizuje wreszcie cierpliwie negocjowaną umowę z francuskim Vivendi oraz niczym nieuzasadniona nadzieja, że Europejski Bank Centralny (ECB) obniży stopy procentowe o więcej niż 25 pkt. bazowych. W niespełna 4 godziny, za sprawą ostro zwyżkującego Elektrimu, WIG20 zyskał 1,3%, a obrót przekroczył 80 mln zł (z czego ponad 37% wypracował sam Elektrim). Ale ok. 13:45 wszystko zaczęło się psuć. ECB nie ugiął się pod naciskiem polskich inwestorów. Sztucznie rozdęty balon pękł z głośnym hukiem. Zapewne nie obejdzie się bez ofiar w ludziach. Lecz jeśli zlekceważono (żeby nie powiedzieć – znieważono) najważniejsze światowe indeksy – mają za swoje!
Zauważmy, że podobną nonszalancją krajowi gracze przyjęli niedawno dymisję J. Bauca i powołanie na stanowisko ministra finansów pani H. Wasilewskej-Trenkner, choć było to wydarzenie ważne i brzemienne w skutki. Specjaliści z branży przez pewien czas próbowali doszukiwać się w owej decyzji jakiegoś głębszego sensu, lecz w końcu dali za wygraną. Stanęło na tym, co dało się ustalić na pierwszy rzut oka: H. Wasilewska-Trenkner posiada wszystkie wady i zalety swojego poprzednika, a premier, z sobie tylko znanych powodów – jak przysłowiowy stryjek – po prostu zamienił siekierkę na kijek. – Należy domniemywać, że – jako człowiek znany z nienagannych manier – na odchodnym nie omieszkał przypomnieć pechowemu ministrowi krzepiącej maksymy z poradni dla zwolnionych agentów FBI: „Ty zakochujesz się w Biurze, lecz Biuro nie zakochuje się w Tobie”. C'est la vie.
Andrzej Kupracz
Makler DM BZ WBK S.A.