Po wtorkowej sesji znacznie pogorszyły się nastroje na warszawskiej GPW. Na dodatek po zamknięciu notowań za oceanem spółka WorldCom, jeden z największych teleoperatorów w USA poinformowała o źle prowadzonej w poprzednich kwartałach księgowości, wskutek czego ubiegły rok zamiast zysku zamknięty został 4 mld stratą. Informacja ta, podobnie jak kilka miesięcy wcześniej w przypadku spółki energetycznej Enron, wpłynęła na przecenę niemal wszystkich walorów na giełdach europejskich, co nie pozostało bez wpływu na nasz parkiet. Samo otwarcie sesji tym razem było dość paniczne. WIG20 stracił na samym początku aż 4,4% osiągając poziom 1209 pkt. Najwięcej, podobnie jak na innych parkietach spółki telekomunikacyjne, straciła na wartości TPSA osiągając poziom 11 zł. Podobnie było na innych papierach, gdzie spadki nierzadko przekraczały 6-7%. Gracze ocenili jednak, że przecena jest zbyt drastyczna i w ciągu następnej półgodziny WIG20 odreagował w okolice 1230 pkt na którym to poziomie oscylował do samego końca notowań. Zupełnie bez echa przeszła 0,5% obniżka podstawowych stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Ostatecznie zamknięcie nastąpiło na poziomie 1234pkt tj. o 2,4% niżej niż we wtorek. Trudno właściwie komentować na tak słabej sesji przyczyny i wielkość przecen poszczególnych walorów. Było ich bowiem zbyt wiele. Warto jednak chyba wskazać spółki, których kursy zachowywały się w miarę przyzwoicie lub wręcz rosły wbrew ogólnej tendencji rynkowej. O 2,3% zwyżkowały akcje silnej fundamentalnie Amiki. Jeszcze więcej, bo 3,7% zyskała na zamknięciu Jelfa. Bez zmiany kursu zakończył sesję mocno przeceniony ostatnio BPH-PBK po informacji, że nie będzie konieczne tworzenie kolejnych rezerw w związku z upadłością Stoczni Szczecińskiej. Prognoza na kolejne sesje nie jest jednak zbyt optymistyczna. Wszystko jednak tym razem znowu z znacznej mierze uzależnione jest od indeksów i gospodarki amerykańskiej. Ewidentna słabość tamtego rynku na pewno nie będzie sprzyjała naszemu rynkowi giełdowemu, który dopiero co pokonał silne poziomy wsparcia potwierdzając dominację trendu spadkowego.
Tomasz Leśniewski, DM BZ WBK