Na giełdzie nowojorskiej panuje wciąż duża nerwowość. Rynkom nie udało się utrzymać wzrostów jakie występowały w pierwszych sześciu godzinach handlu (DJIA +0,5%, Nasdaq Composite +1,3%). Inwestorzy obawiają się skutków interwencji zbrojnej USA. W sytuacji gdy nie wiadomo kiedy dojdzie do akcji odwetowej ani jaka będzie jej skala, mało jest chętnych do kupna akcji. W atmosferze takiej niepewności większego znaczenia nie mają publikowane dane makroekonomiczne. Taki brak reakcji widoczny był wczoraj po publikacji wskaźnika wzrostu cen na poziomie konsumenckim – inflacja w sierpniu wzrosła w mniejszym stopniu niż oczekiwali tego analitycy (+0,1% wobec szacunków +0,2%), z wyłączeniem cen energii i żywności wzrost był zgodny z oczekiwaniami (+0,2%). Nastrojów nie poprawiło kolejne ostrzeżenie o prawdopodobnych gorszych wynikach spowodowanych atakiem terrorystycznym – taki komunikat przedstawił wczoraj American Express. I pomimo iż zdecydowana większość analityków podtrzymała korzystne dla akcji rekomendacje (kupuj lub silnie kupuj) kurs American Express zniżkował o ponad 8%. Obroty na obu rynkach były wczoraj wysokie, jednak już wyraźnie niższe od rejestrowanych w poniedziałek.
Dzisiaj przed rozpoczęciem notowań opublikowana zostanie wielkość deficytu obrotów bieżących za lipiec. Analitycy oczekują, że nieznacznie się zwiększy– z $29,4 mld do $29,6 mld. Jest jednak mało prawdopodobne by informacje o deficycie wywarły zauważalny wpływ na koniunkturę na rynku akcji. Bardziej istotny może okazać się raport FED (sprzed ataku terrorystycznego) o stanie gospodarki, tzw. beżowa księga. Raport zostanie opublikowany na dwie godziny przed zamknięciem rynku. Jeżeli będzie niósł kolejną dozę kiepskich informacji reakcja rynku może być negatywna, spotęgowana brakiem czasu na dokładniejszą analizę materiału.
Dariusz Nawrot, DM PBK SA