Duże spadki w USA właściwie bez istotnego powodu. DJIA zniżkował najmocniej od 20 września (-2,9%), Nasdaq Composite najsilniej od 17 października (-3,9%). Oficjalnie za najpoważniejszy powód spadków uważano obawy związane z publikacją tego tygodniowych wskaźników makroekonomicznych (zaufanie konsumentów, PKB za trzeci kwartał, Chicago PMI, NAPM, dochody i wydatki konsumentów, stopa bezrobocia, liczba zlikwidowanych miejsc pracy w sektorach poza rolniczych).. Do tego dołożyły się problemy z wypłacalnością rządu argentyńskiego (aczkolwiek do tej pory nikomu to nie przeszkadzało). Na rynku pojawiły się również pogłoski, że wzrosty cen w ostatnim czasie to zasługa funduszy inwestycyjnych – ich rok obrotowy kończy się 31 października. Atmosferę tylko w pewnej mierze pogorszyły informacje czy spekulacje dotyczące spółek – Boeing nie wygrał przetargu na samolot bojowy nowej generacji (rząd USA ma wydać na ten cel $200 mld), Intel „posądzany” był o przygotowywanie kolejnej obniżki cen układów scalonych a McDonald’s ostrzegł, że stopa wzrostu zysków w 2002 roku będzie niższa niż oczekiwali analitycy. Na pocieszenie można tylko dodać, że wczoraj aktywność zarówno na NYSE jak i na Nasdaq’u była niska – obroty ukształtowały się na poziomach wyraźnie poniżej średnich z ostatniego miesiąca.
Dzisiaj pojawią się pierwsze z grupy ważnych danych makroekonomicznych – wskaźnik zaufania konsumentów instytutu Conference Board (za październik). Wskaźnik wyznaczany jest na podstawie ankiet wśród 5000 gospodarstw domowych i należy do grupy B-. Analitycy oczekują, że zaufanie konsumentów spadnie z 97,6 pkt do 95,9 pkt.
Ponieważ to dopiero pierwszy duży spadek w USA w ostatnim czasie na rynkach europejskich może utrzymywać się atmosfera wyczekiwania – kwestia tego jak kwalifikować wczorajszy spadek, czy jako korektę ostatnich wzrostów czy zapowiedź odwrócenia kilkutygodniowego trendu. W takiej sytuacji na rynkach europejskich powinny dzisiaj występować spadki, nie muszą być jednak bardzo dotkliwe.
Dariusz Nawrot, DM PBK SA