Ostatnia przedświąteczna sesja na warszawskim parkiecie nie przyniosła większych emocji i upłynęła w dość spokojnej atmosferze. Trudno jednak oczekiwać by inwestorzy w obliczu kilku dni przerwy w giełdowych zmaganiach decydowali się obecnie na poważniejsze ruchy na rynku. Po wyraźnych spadkach za oceanem otwarcie notowań przyniosło spadki wszystkich wskaźników koniunktury, które przekroczyły 1%.
Po godzinnym niezdecydowaniu, które znalazło odbicie w niewielkiej stabilizacji, koniunktura zaczęła się poprawiać. Wzrosty w tym okresie trudno jednak uznać za zasługę aktywniejszej postawy strony popytowej i w sporym stopniu wynikały one z ograniczonej podaży. Taki obraz rynku potwierdził się około południa kiedy to mimo poprawy atmosfery na głównych giełdach europejskich u nas koniunktura zaczęła się ponownie pogarszać. Tym razem niedźwiedzie były bardziej zdecydowane i po godzinie 13 rynek sięgnął nowych dziennych minimów. Spadki udało się wprawdzie powstrzymać, ale do 15 niewiele się dzieło, a indeks WIG20 ugrzązł w trendzie bocznym. Większego wrażenia na inwestorach nie zrobiły gorsze niż oczekiwano dane o spadku amerykańskiego PKB za III kw., a wręcz przeciwnie - stały się one impulsem dla poprawy koniunktury zarówno na giełdach europejskich jak i na GPW. W rezultacie na godzinę przed zamknięciem rozpoczęło się bardziej zdecydowane odrabianie strat, ale sztuka ta udała się jedynie w stosunku do otwarcia. Bykom zabrakło sił i motywacji by wyprowadził rynek na plus i w rezultacie większość indeksów zakończyła dzisiejszy dzień poniżej poziomów zamknięcia z czwartku, a tylko NIF zyskał 0.6%.
Początek ostatniego tygodnia na warszawskim parkiecie był niezwykle udany dla byków, a kulminacja optymizmu nastąpiła we wtorek, kiedy to indeks WIG20 zanotował największy od ponad miesiąca wzrost. Impet popytu okazał się jednak równie dynamiczny co i krótkotrwały, a kolejne dni pokazały, że niezwykle trudno będzie wkrótce o znaczniejszą zmianę krótkoterminowej tendencji na parkiecie.
Takie chociażby przesłanki jak wyhamowanie wzrostów w okolicach pierwszego z ważniejszych oporów w strefie ok. 1224-1236 pkt., nie są najlepszym prognostykiem jeśli chodzi o szanse na poprawę koniunktury w najbliższym czasie, a coraz większa groźba realizacji formacji głowy i ramion powoduje, że w perspektywie najbliższych tygodni całkiem prawdopodobne jest utrzymanie się indeksu WIG20 w krótkoterminowym trendzie spadkowym.
Trudno też w przypadku, gdy do końca roku zostały zaledwie trzy sesje, a przed inwestorami świąteczno-noworoczna przerwa w giełdowych zmaganiach, oczekiwać spektakularnych ruchów na rynku i jest dość prawdopodobne, że najbliższe dni upłyną, podobnie jak ostatnie, w spokojnej atmosferze.
W tej sytuacji pozostaje więc życzyć wszystkim ZDROWYCH, SPOKOJNYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA.
Jacek Buczyński, DM PBK SA