Po ostatnim tygodniu trudno o powody do optymizmu, a sygnały jakie pojawiły się w tym czasie nie pozostawiają raczej wątpliwości, że kontrolę nad rynkiem przejęły niedźwiedzie. Indeks WIG20 bez większych problemów pokonał kilka istotnych poziomów wsparcia, co świadczy o pogłębiającej się słabości rynku i nie jest dobrym prognostykiem dla rozwoju koniunktury w najbliższym czasie.
Za jedną z najistotniejszych przesłanek należałoby uznać powstanie na wykresie formacji głowy i ramion zapowiadającej zakończenie trendu wzrostowego. Do przełamania linii szyi doszło we wtorek, a znaczenie tego faktu potwierdziło zwiększenie obrotów oraz luka bessy w przedziale ok. 1227-1235 pkt. Niewiele pomogło też to, że jednocześnie powstała świeca o kształcie młota, gdyż jej wymowa została unieważniona już w czwartek. Minimalny zasięg ruchu wynikający z formacji wynosi w tym wypadku prawie 150 pkt., co niesie groźbę spadku indeksu w okolice ok. 1090 pkt. Ryzyko realizacji powyższego scenariusza zwiększyły kolejne dni, które przyniosły kontynuację przeceny. Szczególnie ważne sygnały dominacji niedźwiedzi pojawiły się w czwartek, kiedy to WIG20 wybił się dołem z miesięcznego kanału spadkowego oraz pokonał poziom 38.2% zniesienia trendu wzrostowego trwającego od końca września do połowy listopada br. Przy okazji doszło również do sforsowania jednej z silniejszych barier dla głębszych spadków na wysokości ok. 1200 pkt.
W końcówce tygodnia przecena sięgnęła 50% zniesienia wspomnianej krótkoterminowej fali zwyżkowej, gdzie byki podjęły próbę powstrzymania naporu podaży. Jak na razie udało im się obronić powyższe wsparcie położone na poziomie ok. 1167 pkt., a na wykresie powstała świeca o białym korpusie i dolnym cieniu. Takie zachowanie daje wprawdzie szanse na próbę odreagowania dynamicznych spadków, tym bardziej przy obecnym wyprzedaniu rynku, jednak trudno na tej podstawie poszukiwać przesłanek dla wyraźniejszej poprawy koniunktury. Jest dość prawdopodobne, że w takim wypadku będziemy mieć do czynienia jedynie z ruchem powrotnym w kierunku przebitych poziomów wsparcia. Pierwszym z nich będzie dolna granica kanału spadkowego, biegnąca aktualnie na wysokości ok. 1185 pkt. Przy bardziej optymistycznym podejściu można wprawdzie zakładać powrót w obręb kanału i zwyżkę w okolice linii szyi formacji głowy i ramion, położonej na poziomie ok. 1240 pkt. jednak wydaje się, że szanse na jej przebicie w najbliższym czasie są raczej niewielkie.
Słabość rynku potwierdza większość dziennych wskaźników technicznych, których układ nie daje obecnie przesłanek dla poprawy sytuacji. Wyczerpanie potencjału wzrostów podkreślają spadki ADX, zaś ostatnia zmiana jego kierunku świadczy o coraz większej sile spadków i może okazać się zapowiedzią większego pogorszenia koniunktury. Negatywnych sygnałów dostarcza również MACD, który bez większych problemów znalazł się poniżej poziomu równowagi. Takie zachowanie może sygnalizować dalsze spadki indeksu, tym bardziej, że indykator nadal zwiększa tempo zniżki. Fałszywym sygnałem okazało się także naruszenie linii neutralnej przez ROC, jakie miało miejsce w końcówce poprzedniego tygodnia. Wskaźnik szybko powrócił do strefy ujemnej, a przebicie poprzednich minimów jest równoznaczne z powrotem do trendu spadkowego i nie jest to najlepszy sygnał jeśli chodzi o możliwość zmiany wkrótce niekorzystnego obrazu rynku.
Najszybsze oscylatory, jak chociażby Stochastic wskazują na wyprzedanie rynku, co może zapowiadać zbliżające się odreagowanie, ale trudno to uznać za oznakę większej zmiany niekorzystnej sytuacji.
Podsumowując można więc powiedzieć, że obecny obraz indeksu WIG20 nie daje podstaw do większego optymizmu. Przebicie kilku silnych poziomów wsparcia, powstanie formacji głowy i ramion oraz wybicie dołem z kanału spadkowego potwierdza dużą presję niedźwiedzi i zapowiada kontynuację przeceny. Byki skutecznie obroniły jak na razie wsparcie na poziomie 50% zniesienia trendu wzrostowego z końca września br., co w połączeniu z wyprzedaniem rynku może zaowocować próbą odreagowania spadków, jednak jest wysoce prawdopodobne, że nawet w bardziej optymistycznym wariancie będzie to jedynie ruch powrotny do linii szyi. Po tym okresie można więc spodziewać się powrotu rynku do spadków, a biorąc pod uwagę wielkość wspomnianej formacji niewykluczone, że sprowadzą one indeks poniżej poziomu 1100 pkt.
Jacek Buczyński, DM PBK SA