Piątkowa sesja w USA z pewnością do zachwycających nie należała – główne indeksy zakończyły dzień dużymi spadkami. Obroty na NYSE nieco wzrosły, na Nasdaq’u minimalnie spadły – w obu przypadkach nie odbiegały jednak znacząco od średnich z ostatniego miesiąca. Rynkowi nie pomogły dane makroekonomiczne. Najbardziej zaskakujące okazały się informacje dotyczące nastrojów wśród konsumentów – indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan spadł w lutym z 93 pkt do 90,9 pkt, podczas gdy oczekiwano, że wzrośnie do 94 pkt. Spadek wartości wskaźnika to konsekwencja obniżenia się subindeksu oczekiwań (dotyczących perspektyw gospodarstw domowych w horyzoncie 1 roku) – spadł z 91,3 pkt do 86,8 pkt. Wpływ na taki spadek oczekiwań miało najprawdopodobniej bankructwo Enron oraz afery związane z księgowością spółek. Widać jednocześnie, że gospodarstwa domowe nieco lepiej oceniły bieżącą sytuację – ten subindeks wzrósł z 95,7 pkt do 97,2 pkt. Minimalnie gorsze od oczekiwań okazały się dane dotyczące wykorzystania mocy produkcyjnych (74,2% vs 74,3% oczekiwanych) a nieco lepsze dotyczące produkcji przemysłowej (spadła o 0,1% vs -0,2% oczekiwanych). Inflacja na poziomie producentów za styczeń była niższa od oczekiwań – wzrosła o 0,1% (oczekiwano +0,2%) a z wyłączeniem cen energii i żywności spadła o 0,1%.
Atmosferę pogorszyły też spekulacje New York Times dotyczące wątpliwych zasda księgowych w IBM. Negatywny wpływ miały też mało optymistyczne prognozy Dell’a (przedstawione po zakończeniu czwartkowej sesji) – spółka spodziewa się w pierwszym kwartale spadku przychodów ze sprzedaży.
Wymowa piątkowej sesji na pewno dobra nie jest, nie przekreśla jednak jeszcze szans na pewną poprawę notowań w tym tygodniu. Dzisiaj giełdy w USA nie działają (Washington’s Birthday). Wydaje się, że największy wpływ na koniunkturę w tym tygodniu może mieć indeks wiodących wskaźników (publikowany w czwartek), będący wypadkową danych o podaży pieniądza, zamówieniach przedsiębiorstw, sytuacji na rynku pracy, nieruchomości oraz rynku akcji.
Dariusz Nawrot, DM PBK SA