Na warszawskim parkiecie trudno obecnie znaleźć wyraźniejsze sygnały skłaniające do optymizmu, a w obliczu ostatnich sygnałów trudno raczej w najbliższym czasie oczekiwać wyraźniejszej poprawy. Rynek pozostaje pod kontrolą niedźwiedzi, o determinacji których na wykresie indeksu WIG20 świadczy chociażby seria dużych czarnych świec oraz otwarte ostatnio luki bessy. Słabość byków potwierdza natomiast fakt, że podejmując próbę odreagowania przeceny nie zdołały one zamknąć luki bessy z 11.06 w przedziale ok. 1340-1347 pkt., którą od wtorkowego dna dzieli niewiele ponad 2%.
Obecna sytuacja przypomina tę sprzed dwóch tygodni, kiedy to wskaźnik zbliżał się w okolice linii trendu wzrostowego z początku kwietnia br. Wówczas także byki starały się bronić ważnego wsparcia, ale odreagowanie zostało szybko powstrzymane, a przebicie linii trendu zaowocowało silną przeceną. Na zamknięciu tygodnia z trudem udało się utrzymać najważniejsze wsparcie w strefie ok. 1297-1305 pkt., ale do kolejnych prób jego przebicia dojdzie najprawdopodobniej już w najbliższych dniach.
Wynik tego testu będzie najważniejszym sygnałem decydującym o kierunku koniunktury. Przedział ten wyznaczają dna z 14.03 i 04.04 i jest to zarazem dolna granica średnioterminowego trendu bocznego wskaźnika. W obliczu obecnych sygnałów trudno jednak być optymistą jeśli chodzi o rezultat testu i wiele przemawia za tym, że konsolidacja zakończy się wybiciem w dół. Do przesłanek nakazujących liczyć się z tym scenariuszem zaliczyć można zachowanie wskaźników technicznych, jak chociażby ROC i MACD, czy średnich z 13, 34 i 55 sesji, które znalazły się w położeniu typowym dla rynku spadkowego. Wątpliwości co do tego atmosfery na parkiecie nie pozostawia również wykres tygodniowy, na którym w cenach zamknięcia przełamane zostało silne wsparcie wyznaczone przez dno z II połowy października 99r. na wysokości ok. 1345 pkt.
Przebicie dolnej granicy stabilizacji będzie równoznaczne z powrotem do głównego trendu spadkowego i otworzy drogę dla trwalszej przeceny. Biorąc pod uwagę szerokość konsolidacji wynoszącą ok. 200 pkt. spadek może sięgnąć okolic 1100 pkt., ale nie można zapominać, że wielkość tę należałoby traktować jako minimalny potencjalny zasięg.
Groźbę realizacji tak pesymistycznego scenariusza w najbliższym czasie mogłoby oczywiście oddalić wyraźniejsze odbicie od wspomnianego wsparcia, a szczególnie przebicie luki bessy w strefie ok. 1340-1347 pkt. W takim przypadku trudno jednak liczyć na zdecydowaną poprawę koniunktury i jest wysoce prawdopodobne, że nawet większy wzrost będzie jedynie ruchem powrotnym w rejon ok. 1400-1440 pkt. W tym obszarze skoncentrowanych jest bowiem kilka silnych oporów i szanse na przebicie tak ważnych barier są w krótkim okresie raczej niewielkie.
Jacek Buczyński
DM PBK S.A.