Ostatni tydzień rozpoczął się na rynku od lekkiej stabilizacji, ale senna atmosfera nie trwała długo i po zdecydowanym ataku podaży w środę WIG20 zrealizował scenariusz zakładający powrót w okolice silnego wsparcia w strefie ok. 1285-1300 pkt., który tworzy okno hossy z początku stycznia br. W tym rejonie byki znowu się zmobilizowały i pomimo ustanowienia w środę kolejnego minimum na wysokości ok. 1278 pkt. nie doszło do głębszych spadków. Właśnie powyższy poziom stał się skuteczną zaporą dla przeceny, a zarazem platformą dla odbicia, jakie nastąpiło w piątek.
Wzrost w końcówce oddalił wprawdzie groźbę głębszej przeceny na najbliższych sesjach, ale trudno raczej uznać go za oznakę większej poprawy krótkoterminowej koniunktury. Wystarczy bowiem spojrzeć na poziom obrotów towarzyszących zwyżce, które lekko wprawdzie się zwiększyły, ale nie wydaje się by stanowiły o rosnącej sile byków. Ponadto WIG20 atakuje obecnie pierwszy z ważniejszych oporów, który znajduje się w obrębie okna bessy ze środy w przedziale ok. 1305-1315 pkt. Do górnej granicy nie pozostało już wprawdzie wiele, ale pomimo to nie należy jeszcze przesądzać powodzenia testu.
Najszybsze wskaźniki techniczne jak na przykład Stochastic czy CCI, które w ostatnich dniach wygenerowały sygnały zajęcia pozycji pozwalają wprawdzie na umiarkowany optymizm jeśli chodzi na najbliższe dni, ale z drugiej strony patrząc na zachowanie MACD, czy ROC pozostających w zdecydowanych trendach spadkowych widać poważną słabość rynku na obecnym etapie, która raczej nie jest dobrym prognostykiem jeśli chodzi o możliwości większej poprawy krótkoterminowej koniunktury, przynajmniej w najbliższym czasie.
Na podstawie powyższego obrazu rynku można więc powiedzieć, że obecna sytuacja indeksu nie jest zbyt klarowana, ale jest dość prawdopodobne, że kolejny tydzień powinien przynieść wyraźniejsze rozstrzygnięcia wskazujące, gdzie podąży wkrótce indeks WIG20. Z jednej strony mamy zdecydowany średnioterminowy trend spadkowy, który jak na razie nie wydaje się być zagrożony. Podstawowym pytaniem w tej sytuacji pozostaje więc to, czy kolejna skuteczna obrona wsparcia w strefie ok. 1285-1300 pkt. będzie zapowiedzią kolejnej większej korekty tej tendencji, czy też wkrótce czekają nas kolejne ataki na tę barierę. Końcówka tygodnia napawa wprawdzie umiarkowanym optymizmem jeśli chodzi o najbliższe sesje, ale nawet gdybym bykom udało się uporać z testowanym aktualnie oporem to i tak nie będzie to jeszcze sygnał dający podstawy by mówić o większym odwróceniu trendu. Przykładem może być tu podobne odbicie z połowy maja br., które chociaż wydawało się bardziej wiarygodne niż obecne zakończyło się dość szybko, a jak pokazały ostatnie dni.
Podsumowując można więc powiedzieć, że jakkolwiek obrona powyższego wsparcia potwierdza jego kluczowe obecnie znaczenie, a odbicie w końcówce oddala groźbę spadków na najbliższych sesjach to jednak trudno raczej traktować te sygnały na obecnym etapie jako zapowiedź większego odwrócenia trendu. O rzeczywistych nastrojach i potencjale byków będzie można przekonać się prawdopodobnie już na początku następnego tygodnia, kiedy to można spodziewać się ostatecznego testu pierwszego z ważniejszych oporów w strefie ok. 1305-1315 pkt. Jego sforsowanie powinno wprawdzie przynieść wkrótce zwyżkę przynajmniej w okolice ok. 1349-1352 pkt., a nawet w rejon ok. 1368-1372 pkt., ale w perspektywie najbliższych tygodni jest raczej mało prawdopodobne, że strona popytowa uporać się ze zlokalizowanymi w tych strefach rejonami. Tym samym nawet jeśli odbicie z piątku okaże się zwiastunem wzrostów także na kolejnych sesjach w krótkim horyzoncie inwestycyjnym nie ma jak na razie powodów by oczekiwać trwalszego odwrócenia trendu spadkowego.
Jacek Buczyński, DM PBK SA