Dno bessy obronione, popyt pokazał siłę

Adrian Boczkowski
opublikowano: 24-11-2008, 00:00

Jeden z amerykańskich analityków stanowczo stwierdził w piątek, że w cenach na rynkach wschodzących jest już Armagedon. Nie mówił, czy chodzi o ten sam apokaliptyczny scenariusz, za który jeden z krajowych analityków został zbesztany przez prezesa GPW na początku roku. Niemniej, coraz częstsze opinie, że akcje są już relatywnie tanie, mogą zachęcać do ich zakupu. Zmienność jest wciąż ogromna, ale rynkowe byki zdołały obronić ważny bastion, jakim był dołek z października.

WIG20 na czwartkowym zamknięciu ustanowił nowe dno 1547 pkt, nieznacznie przebijając rezultat z 24 października (1556 pkt). Do minimum intraday z 27 października (1471 pkt) brakowało jednak jeszcze kilkudziesięciu punktów. Blisko 6-procentową przecenę naszych blue chipów wywołała wcześniejsza wyprzedaż w USA i Azji. To skutek niezbyt pozytywnych prognoz dla gospodarki, jakie postawiła Rezerwa Federalna. Nieoczekiwanie zmieniły się reguły ratunkowego planu Paulsona, w którym wielu inwestorów upatrywało nadziei na rozwiązanie problemów globalnego sektora finansowego. Nie będzie już wykupywania nieruchomości, które pogrążały bilanse amerykańskich banków.

Powracające obawy o światową recesję i depresję w USA skutecznie sprowadziły w dół zarówno giełdowe indeksy, jak i kursy surowców. Spółki surowcowe oberwały więc podwójnie. Notowania KGHM, który został bardzo mocno przeceniony już wcześniej, zniżyły się w tydzień o 11 proc.

Wygłodniali wzrostów inwestorzy optymiści widzą już na wykresach zwiastującą odbicie formację podwójnego dna. Po tym, jak oddaliśmy caly urobek z ostatniego odbicia, w piątek GPW rosła szybciej niż inne parkiety. W Niemczech czy Francji główne indeksy spadały o 2 proc.

Widać jednak, że nie potrafimy zupelnie oderwać się od nastrojów panujących za oceanem. Gdyby w USA sesja nie rozpoczęła się na plusach (słabe odreagowanie spadków), nasi inwestorzy kończyliby pewnie tydzień w gorszych nastrojach. W ubiegłym tygodniu WIG20 spadł o 7 proc., a WIG — o 6,3 proc. To o 4-6 pkt proc. mniej niż największe parkiety (nieco mniej straciło jedynie Nikkei). Wyprzedaż walorów banków, spółek budowlanych i deweloperów wciąż jednak nie traci na sile.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu