Do lipca 70 proc. dorosłych będzie zaszczepione

Ignacy Morawski
opublikowano: 2021-02-14 20:00

W Polsce podano już ponad 2 mln szczepionek. Czy i kiedy wrócimy do świata bez obostrzeń - analizuje główny ekonomista “Pulsu Biznesu”.

Liczba dawek szczepionek na COVID-19 podanych w Polsce przekroczyła w minionych dniach 5 proc. w relacji do wielkości populacji. Jest to zatem dobry moment, by przyjrzeć się danym na temat szczepień i zaktualizować oczekiwania dotyczące wpływu szczepień na aktywność społeczną i gospodarkę.

Najważniejszy jest fakt, że problemy organizacyjne nie wydają się blokować szczepień. Głównym wyzwaniem jest podaż szczepionek, a ta wkrótce powinna istotnie przyspieszyć. Jest szansa, że do lata zaszczepiona zostanie zdecydowana większość dorosłej populacji. Problemem są natomiast zaburzenia w produkcji, które utrzymują ryzyko opóźnień.

Niestety nie ma oficjalnych projekcji dostaw szczepionek, dlatego możemy polegać na szacunkach różnych niezależnych instytucji i ekspertów. Firma S&P Global opublikowała w miniony czwartek raport, z którego wynika, że bez zaburzeń w produkcji kraje Unii Europejskiej powinny być zdolne do zaszczepienia 70 proc. dorosłej populacji do lipca. Jeżeli pojawią się opóźnienia w produkcji, wówczas ten cel odsunie się na sierpień-wrzesień.

Dość podobne szacunki przedstawił ekonomista Jacob Kirkegaard, bazujący na kalendarzu szczepień Norwegii, która należy do mechanizmu zamawiania szczepionek przez UE. Z jego szacunków wynika, że w scenariuszu ostrożnym do lipca zaszczepione zostanie ok. 56 proc. dorosłej populacji UE, a w scenariuszu optymistycznym – nawet 85 proc. Średnia z tych scenariuszy to 70 proc.

Dużą niewiadomą są ewentualne ograniczenia w produkcji. Podane szacunki dotyczą dawek zakontraktowanych (wliczając fakt, że szczepienie jednej osoby wymaga dwóch dawek), a firmy czasami zmieniają kalendarze dostaw. Na przykład Dania, która regularnie aktualizuje kalendarz dostaw, informowała ostatnio, że Moderna ograniczyła dostawy w połowie lutego, ale obiecała nadrobienie opóźnień w kolejnych tygodniach. Tego typu obsunięcia w harmonogramach mogą wpłynąć na przedstawione powyżej scenariusze.

Inne ważne pytanie jest takie, czy Polska będzie w stanie wykorzystać potencjał szczepień, czy nie będzie opóźnień organizacyjnych? W tej kwestii napływające informacje są uspokajające. Polska do tej pory wykonała więcej szczepień w stosunku do wielkości populacji niż wynosi średnia dla UE i nawet więcej niż Niemcy. Oczywiście ogólna liczba szczepień jest bardzo niska, dużo niższa niż w USA czy Wielkiej Brytanii. Ale warto powtórzyć, że jest to problem podażowy, a nie organizacyjny. Fakt, że szczepimy więcej niż inne kraje, sugeruje, że nie ma istotnych wąskich gardeł w systemie ochrony zdrowia w Polsce. Nie można wykluczyć, że pojawią się one, gdy dostawy szczepionek przyspieszą, ale na razie nie jest to bieżący problem.

Jednocześnie trwają badania nad tym, na ile obecne szczepionki chronią przed nowymi szczepami i wariantami wirusa. Chodzi głównie o tzw. wariant brytyjski, który szybko rozprzestrzenia się w wielu krajach, oraz tzw. wariant południowoafrykański, który jest obecny już w Europie, choć wciąż prawdopodobnie w małej skali. Z komunikatów podawanych przez producentów, i bazujących na wykonywanych przez nich badaniach, wynika, że szczepionki powinny utrzymać efektywność na nowe warianty, choć nie jest pewne, czy jest ona tak wysoka jak w przypadku wirusa bazowego. Nie jest też pewne, czy wszystkie szczepionki efektywność utrzymają.

Wszystkie te informacje wskazują, że istnieje duża szansa, że już latem życie społeczne i gospodarcze będzie dużo bardziej zbliżone do przedepidemicznej normy niż dziś (a obostrzenia będą powoli znoszone już od wiosny). Może nie będzie to jeszcze świat w 100 proc. taki sam, ale zdolności adaptacji ludzi i firm sprawią, że będziemy zdolni do nadrabiania zaległości w produkcji i dochodach.