Do niczego niepodobne

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 24-04-2009, 00:00

Różni je odległość i skala, łączy — wyjątkowość. To propozycje dla ludzi wymagających, ceniących jakość życia, święty spokój — i majętnych. Miejsca, w których można się zakochać.

Śladami Napoleona

Mazury w wiosennym słońcu. Zieleń lasów, pola... Ciemnoniebieskie jeziora skuwa jeszcze lód. Maleńki Pasym — z ryneczkiem, strzelistą wieżą kościoła i czerwonymi dachami kamieniczek — z lotu ptaka wygląda jak miasteczko z bajki.

Życie toczy się leniwym rytmem, wszędobylskie psy wałęsają się po brukowanych kocimi łbami uliczkach… Wymarzone miejsce do odpoczynku dla wyczerpanych codzienną, miejską gonitwą.

Nad brzegiem jeziora Kalwa — na niewielkim cyplu, w sąsiedztwie maleńkiego ryneczku i gotyckiego kościoła — powstaje niewielka osada 22 willi. Elewacje budynków nawiązują do mazurskiej architektury: prostota formy, biel ścian i czerwień dachówek, do tego drewniane elementy i czerwone drzwi. Plus niezwykłe widoki za oknem — na taflę jeziora, dachy miejskich kamieniczek i wieżę pasymskiego kościoła.

Dom pokazowy urządzono komfortowo. I nowocześnie. A na zewnątrz — malownicze uliczki i, oczywiście, kocie łby, stylowe latarnie i starannie utrzymana zieleń. O nasadzenie roślin zatroszczy się inwestor, czyli duńska firma Kristensen Group, specjalizująca się w budowie nieruchomości wakacyjnych.

Ceny? Dom o powierzchni ponad 130 mkw. na 1000-metrowej działce kosztuje jakieś 1,5 miliona złotych. Drogo? Zdaniem ekspertów, o wyjątko- wości nieruchomości stanowi miejsce, ale atutem osiedla jest także historia Pasymia, przypominająca o sobie na każdym kroku. To jedna z najstarszych osad na Mazurach, założona przez Krzyżaków w 1386 roku. Nazwę wzięła od nazwiska komtura elbląskiego Zygfryda von Passenheima.

W czasie wojny trzydziestoletniej wzniesiono tu zamek, zniszczony w połowie XVII wieku i ostatecznie rozebrany w XIX. W lutym 1807 roku przez kilka dni w Pasymiu stacjonował Napoleon wraz z 60-tysięczną armią. Kwatera wodza mieściła się na miejscowej plebanii. Upamiętnia to tablica na kamienicy, w której nocował.

Niestety, w czasie II wojny światowej miasteczko zostało zniszczone i utraciło prawa miejskie — dopiero w 1996 roku odzyskało status miasta. Co ciekawe, przyczyniło się do odbudowy stolicy. Mały hotelik położony w sąsiedztwie rynku został po wojnie rozebrany, a cegieł użyto do odbudowy Warszawy.

Władze miasta energicznie starają się przywrócić miastu świetność. Opracowano program rewitalizacji Pasymia — m.in. budowę przystani, w pobliżu której ma stanąć stylizowana karczma. Senną miejscowość ożywi również luksusowy hotel w starym młynie. Właściciel obiektu planuje w nim także komfortowe spa.

Unikaty przy Foksal

Prestiż tego miejsca nie budzi wątpliwości, podobnie jak wyjątkowość inwestycji.

Adres? Pałacowe kamienice przy Foksal 13 i 15 w Warszawie. Po remoncie znajdą się w nich 54 luksusowe apartamenty. Cena? Jeszcze nieznana, ale… na pewno wysoka.

Nawet zniszczone kamienice budzą respekt. Oto jedne z nielicznych zabytkowych budynków ocalałych w stolicy z wojennej pożogi. Spod kurzu i warstw odpadającej farby wciąż przezierają ślady dawnej świetności, choć w międzywojniu "odchudzono" zdobienia na jednej z kamienic. Przebudowano ją w latach 30. na życzenie ówczesnego właściciela — znanego i cenionego warszawskiego cukiernika Józefa Wedla. Z elewacji usunięto detale, pozostawiając gładkie ,modernistyczne kształty.

Oba budynki łączy postać architekta Artura Spitzbartha. Projektował domy o eleganckich fasadach, pełnych wykuszy i architektonicznych ozdobników w bogatej, barokowej, stylistyce.

Zrujnowane kamienice wkrótce odzyskają świetność za sprawą firmy Ghelamco, znanej głównie z budowy biurowców. Inwestor chce połączyć nowoczesność z historyczną duszą. Planuje odrestaurować zabytki, starannie dbając o szczegóły. A jest co ratować. Matylda King z Ghelamco podaje, że spółka odnowi m.in. parkiety z kilku rodzajów drewna ułożonych w eleganckie wzory, gipsowe rozety na sufitach, przedwojenne sztukaterie i malowidła na klatkach schodowych.

Miejsce, w którym stoją oba budynki, jest równie magiczne. Mało kto wie, że nazwa ulicy Foksal wywodzi się od wydarzenia z 10 maja 1789 roku. Wtedy Jean-Pierre Blanchard, francuski wynalazca i pionier baloniarstwa, wzbił się w powietrze balonem, startując ze znajdujących się tu ogrodów. Widowisku przyglądał się sam król Stanisław August Poniatowski. Przedsięwzięcie wzorowano na imprezach organizowanych w londyńskiej dzielnicy Vauxhall. Obcą nazwę spolszczono na Foksal. I tak pozostało.

Koło puszczy

Trzydzieści kilometrów od centrum Warszawy, w Izabelinie — na skraju Puszczy Kampinoskiej — ulokuje się Solea, kameralny zespół 19 rezydencji.

Kompleks powstaje w dwóch etapach. Teraz wznosi się 10 domów — każdy o powierzchni 347 mkw. Inwestorem jest hiszpański deweloper Abitania. To pierwsza inwestycja tej firmy w Polsce. I od razu zaskoczenie — zarówno lokalizacją, jak i architekturą osiedla. Z jednej strony las i bujna przyroda, z drugiej — nowoczesne, modernistyczne bryły, duże przeszklone przestrzenie i elewacje pokryte cedrem kanadyjskim.

Inne udogodnienia? Budynki będą wyposażone w instalację tzw. domu inteligentnego. Nowoczesne urządzenia umożliwią programowanie i sterowanie oświetleniem czy roletami. Na życzenie klienta firma instaluje klimatyzację, wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła lub ogrzewanie pompą ciepła.

Ile trzeba wyłożyć na zakup willi? Na rezydencję na 1000-metrowej działce — jakieś 3,5 miliona złotych. Dla niewtajemniczonych — dużo. Cena przestaje szokować, gdy weźmie się pod uwagę koszt gruntów w Izabelinie. Metr kwadratowy działki w bezpośrednim sąsiedztwie Kampinosu kosztuje nawet 1000 zł!

Skąd wziął się pomysł budowy w lesie? Historia parcelacji tych ziem sięga dwudziestolecia międzywojennego. Przed wojną Izabelin pozostawał głównie letniskiem dla oficerów zawodowych. Nazwa miejscowości pochodzi od imienia właścicielki okolicznych lasów Izabeli Zielińskiej, która rozpoczęła ich parcelację pod zabudowę willową. Na jej żądanie wytyczono szerokie ulice i dogodne, umożliwiające budowę, wymiary działek. Dawne podziały gruntów pozostały niezmienione. To jeden z powodów, dla których ceny gruntów osiągają najwyższy poziom w gminie, co wpływa również na koszt nieruchomości. Cóż, kawałek własnej ziemi w sąsiedztwie puszczy to wartość, którą niełatwo oszacować. Podobnie jak trudno wycenić ciszę i spokój.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu