Czy wydarzyło się lub może wydarzyć coś, co spowoduje, że osłabienie franka będzie trwałe, czy należy je raczej traktować jako kosmetyczną korektę o niewielkim zasięgu?

Zachowanie się franka jest zdeterminowane postrzeganiem tzw. globalnego poziomu ryzyka, gdyż należy on jeszcze do grupy aktywów uznawanych za bezpieczne przystanie. Spadek ryzyka politycznego w Europie, a także wyraźna deprecjacja dolara sprzyjały poszukiwaniu aktywów oferujących wyższe stopy zwrotu. Tymczasem Narodowy Bank Szwajcarii (SNB) wielokrotnie dawał do zrozumienia, że szybko nie zrezygnuje z dotychczasowej polityki zakładającej przede wszystkim utrzymanie ujemnej stopy procentowej. Ostatnio jednak pojawiają się sygnały, że polityka SNB będzie coraz bardziej zależna od ruchów w strefie euro. Jeżeli Europejski Bank Centralny (EBC) zacznie wyraźnie odchodzić od programu QE oraz zrezygnuje z utrzymywania ujemnej stopy depozytowej, to SNB zrobi podobnie. Niemniej zawsze będzie krok za EBC, co może dawać pewną dozę przewidywalności ruchów. Zachowanie franka w najbliższych miesiącach może być zależne od sentymentu wokół spekulacyjnych strategii carry-trade. Ten natomiast może być mocno skorelowany z zachowaniem amerykańskiego dolara i polityką głównych banków centralnych. Obecnie mamy erozję oczekiwań co do ruchów Fedu, przy jednoczesnym przeszacowywaniu w górę prognoz dla innych banków centralnych.
Co musiałoby się stać, żeby kurs EUR/CHF wrócił powyżej 1,20?
Tu wchodzimy już w politykę. Po pierwsze, erozja zaufania do dolara, który pomału zacząłby tracić status waluty rezerwowej na rzecz innych — chociażby euro. Po drugie, znacznie głębsza integracja polityczna i gospodarcza pomiędzy krajami strefy euro, w tym wyrównywanie tych różnic, które były przyczyną ostatniego kryzysu z lat 2009-11. Tylko czy to możliwe? Nie należy natomiast zakładać scenariusza, w którym to różnice w oczekiwanym poziomie stóp procentowych pomiędzy strefą euro a Szwajcarią doprowadzą do sytuacji, w której EUR/CHF wróci ponad magiczne 1,20.
Po ile będą euro i frank na koniec 2017 r.?
Biorąc pod uwagę krajowe fundamenty, należałoby pozostać optymistą wobec zachowania się naszej waluty. Tym samym złotego mogłoby osłabić tylko czynniki zewnętrzne, czyli w skrócie — nagłe umocnienie dolara będące wynikiem pojawienia się nieoczekiwanych wydarzeń na światowych rynkach. W scenariuszu bazowym byłyby to jednak okolice 4,17 zł za euro i 3,79 zł za franka.