Do wyborów strefy będą mieć żniwa

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-07-26 00:00

Rząd chce inwestycji. Do 2016 r. dużo, potem mniej. Jak osiągnąć pierwsze, powie MG, a drugie — MF

Wszyscy się ucieszyli, gdy we wtorek rząd przedłużył działanie specjalnych stref ekonomicznych (SSE) do 2026 r. Jednocześnie pozostawały wątpliwości, na jakich zasadach mają one funkcjonować, bo resorty gospodarki i finansów nie zdołały tego uzgodnić. Miały to zrobić w czwartek, a propozycje Ministerstwa Finansów (MF) bardzo ograniczyłyby inwestycje w strefach. Wygląda jednak na to, że klimat inwestycyjny pozostanie dobry, przynajmniej do końca 2015 r.

Wszystkie projekty zmian granic specjalnych stref ekonomicznych, które czekają na decyzję rządu, będziemy teraz systematycznie kierować pod obrady Rady Ministrów — zapowiada Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki. Od początku roku czeka na to 12 z 14 stref. [FOT. WM]
Wszystkie projekty zmian granic specjalnych stref ekonomicznych, które czekają na decyzję rządu, będziemy teraz systematycznie kierować pod obrady Rady Ministrów — zapowiada Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki. Od początku roku czeka na to 12 z 14 stref. [FOT. WM]
None
None

— Rada Ministrów zobowiązała Ministerstwo Gospodarki (MG) do pilnego przedstawienia propozycji zmian preferencji dla inwestorów w SSE. Mają uwzględniać maksymalizację inwestycji do 2016 r. i obniżenie ich po roku 2016 r. Choć nie mamy obowiązku przedstawienia jednomyślnego dokumentu, powinniśmy jednak uwzględnić uwagi MF. Interpretuję to tak, że teraz maksymalnieułatwiamy życie inwestorom, a po 2016 r. będziemy wprowadzać zmiany, o których myśli resort finansów. Propozycje przedstawimy do 15 sierpnia — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

Bieg przez płotki

Faktycznie: gdyby MG miało uwzględnić propozycje resortu finansów, trudno byłoby mówić o ułatwieniach. Ministerstwo ze Świętokrzyskiej chciałoby zakazać obejmowania strefą istniejących fabryk, które się rozbudowują, czy tworzenia SSE w powiatach, gdzie stopa bezrobocia jest niższa od 130 proc. średniej krajowej. Wczoraj rano w PAP pojawiła się wypowiedź anonimowego przedstawiciela MF, który poinformował, że z dłuższych stref będą korzystać tylko firmy inwestujące do 2016 r.

— Tak nie będzie — ucina Ilona Antoniszyn-Klik.

Może się ruszyć

Wiceminister jest optymistką co do odblokowania poszerzeń SSE. Wczoraj Komitet Stały Rady Ministrów zatwierdził poszerzenia stref mieleckiej i kostrzyńsko-słubickiej. To oznacza, że w najbliższych dniach trafią pod obrady rządu. W tej chwili na zmianę granic czeka 12 z 14 stref. Ich poszerzenie oznacza, że powstanie 30,4 tys. etatów i napłynie 12,1 mld zł inwestycji (te wyliczenia opierają się na deklaracjach inwestorów i średniej dla każdej ze stref).

— Wczorajsza decyzja dotycząca stref mieleckiej i kostrzyńsko-słubickiej może być związana z podbramkową sytuacją Stoczni Szczecińskiej, a obie strefy mają tam swoje tereny. To jeszcze nie jest dowód, że pozostałe poszerzenia zostaną szybko załatwione — martwi się szef jednej z SSE.

Kiełbasa wyborcza

Część osób wytyka rządowi, że chce więcej inwestycji do 2016 r., bo wtedy będzie się nimi chwalić przed wyborami w 2015 r. Ale nie wszyscy widzą tylko polityczne motywy.

— Dobrze jest dać sobie termin, do którego chcemy przyciągnąć pewien poziom inwestycji, to będzie motywacja dla wszystkich. Jednak odpowiedzialne za realizację takiego celu powinny być oba resorty: gospodarki i finansów. Jeden rząd, jeden kraj, jeden cel. To by była świetna wiadomość dla przedsiębiorców, bo oznaczałaby, że mamy administrację, która pracuje ręka w rękę — komentuje Paweł Tynel z E&Y.