Dobra informacja uwiarygodnia biuro
Uprzedzenie o gorszej jakości oferty jest obowiązkiem tylko moralnym
Biuro podróży ma obowiązek informowania o przepisach paszportowych, wizowych i fitosanitarnych. Ostrzeżenie klienta, że np. na jesienny spadek cen wyjazdów na Karaiby mają wpływ szalejące tam o tej porze roku huragany, nie jest obligatoryjne. To już kwestia uczciwości kupieckiej touroperatora.
Przedstawiciele biur podróży twierdzą, że informowanie klienta o tym, co może go zniechęcić do zakupu oferty — np. o gorszych warunkach atmosferycznych lub okresowych zagrożeniach typu parzące meduzy w morzu — podnosi wiarygodność touroperatora. Jedynie w nielicznych wypadkach informacja o potencjalnych utrudnieniach bywa przyczyną rezygnacji z usług biura podróży.
Szczepienia i wojna
Touroperatorzy mają obowiązek informowania klientów o przepisach wizowych, paszportowych i fitosanitarnych. Uprzedzają także o konieczności szczepień, zagrożeniu trzęsieniem ziemi i wojną.
— Nie ma pisanego prawa nakazującego udzielanie informacji na temat tego, co może wpłynąć na gorszą jakość oferty. Mówienie o tym jest jednak moralnym obowiązkiem dobrego agenta. Nie ukrywamy takich informacji, bo to się nie opłaca. Mamy wielu stałych klientów, którzy nam ufają. Nowych też trzeba dobrze informować, aby uniknąć rozczarowań — twierdzi Tomasz Rżysko, dyrektor Euro Reisen.
Na pogorszenie jakości oferty mogą wpłynąć np. niekorzystne warunki klimatyczne.
— Stawiamy na klienta, który pozostanie z nami przez wiele lat. Dlatego gdy znacznie spada cena wyjazdów do Kenii, w czasie tamtejszej pory deszczowej, kiedy nie odbywają się już safari i panuje zagrożenie malaryczne, mówimy o przyczynach obniżenia ceny oferty i podkreślamy obowiązek szczepień ochronnych. To nam nakazuje uczciwość kupiecka — zapewnia Andrzej Kawski, szef działu turystyki w TUI Centrum Podróży w Poznaniu.
Cena jest ważna
Według Tomasza Rżysko, niektórzy klienci rezygnują z wyjazdu, gdy w danym kraju wymagane są szczepienia. Z kolei innych nie odstrasza nawet pora deszczowa.
— Bywają turyści zainteresowani konkretnym kierunkiem, którzy decydują się na wyjazd, nawet gdy warunki klimatyczne nie są najkorzystniejsze. Dla nich ważne jest, że wyjeżdżając w tym okresie mogą zaoszczędzić — uważa Tomasz Rżysko.
Również Joanna Puderecka, kierowniczka przedstawicielstwa Tau Business Plus, zauważa, że biurom podróży przybywa klientów świadomie decydujących się na dany kierunek, zainteresowanych konkretnym krajem i jego specyfiką. Takie osoby są doskonale zorientowane, kiedy w danej strefie klimatycznej można się spodziewać huraganów bądź opadów.
— Każdy klient otrzymuje tabelę klimatyczną, gdzie zaznaczona jest pogoda w każdej strefie w poszczególnych miesiącach oraz: temperatura wody i powietrza, wilgotność, godziny, w których świeci słońce. Tym może się kierować przy podejmowaniu decyzji — dodaje Joanna Puderecka.
Trzeba inwestować
Touroperatorzy podkreślają, że trzeba inwestować w kadrę, wysyłając ją w miejsca, w których będą przebywać klienci. Dzięki temu pracownicy biur podróży poznają lokalny klimat i warunki zakwaterowania. Dopiero wtedy mogą udzielać precyzyjnych informacji, np. ostrzec, że obok wybranego przez klienta hotelu rozpoczęła się budowa. Jednak aby uniknąć niemiłych niespodzianek, turysta powinien sam zainteresować się krajem, do którego jedzie. Studiując przewodnik można zdobyć informacje na temat przepisów celnych i lokalnych obyczajów.
— Na Malediwy nie można przywozić alkoholu, a wwożone kasety magnetowidowe muszą być zapieczętowane. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nigdzie na świecie nie wolno zwiedzać świątyń w stroju plażowym, a w krajach arabskich opalanie topless jest zabronione — opowiada Tomasz Rżysko.
Karolina Guzińska