Dobra zmiana ma już z górki

14-11-2017, 22:00

Rocznicowa samochwalba władzy rozciąga się na kilka dni – przez całą środę 15 listopada swoje osiągnięcia będą kolejno czcić poszczególni ministrowie.

Dwa lata temu powyborcze przejmowanie pełni władzy w Polsce przez Prawo i Sprawiedliwość potrwało kilka dni. 12 listopada odbyły się inauguracyjne posiedzenia Sejmu i Senatu, 16 listopada prezydent Andrzej Duda formalnie powołał rząd Beaty Szydło, 18 listopada zaś premier wygłosiła w Sejmie exposé i uzyskała dla swojego gabinetu wotum zaufania. Za jego udzieleniem było 236 posłów (PiS), przeciwko 202 (PO, Nowoczesna i Kukiz ’15), wstrzymało się 18 (PSL), nie głosowało 4. Najważniejsza była jednak wyprzedzająca wszystkie wspomniane formalności konferencja prasowa 9 listopada w prawdziwym sercu władzy, czyli w dawnej hali drukarni prasowej przy ulicy Nowogrodzkiej, gdzie ma główną siedzibę PiS. Wtedy polityczne decyzje ogłosił prezes Jarosław Kaczyński, w towarzystwie nominowanej na szefową rządu Beaty Szydło. Nic dziwnego, że półmetek kadencji oboje obchodzili medialnie wczoraj w tym samym miejscu, lecz w formule briefingu, umożliwiającej ucieczkę przed niewygodnymi pytaniami. W każdym razie, licząc od 9 listopada 2015 r., tzw. dobra zmiana ma już z górki.

Zobacz więcej

Czułe gesty Jarosława Kaczyńskiego wobec Beaty Szydło oznaczają przedłużenie premierowskiego eksperymentu na kolejne dwa lata. Fot. Adam Chełstowski - Forum

Rocznicowa samochwalba władzy rozciąga się na kilka dni. Niezależnie od trwającego świętowania parlamentarnego przez całą środę 15 listopada swoje osiągnięcia będą czcić poszczególni ministrowie na resortowych konferencjach co pół godziny. W czwartek 16 listopada zaś przesileniem obchodów, przynajmniej dla bloku gospodarczego rządu, będzie patriotyczny Kongres 590 w podrzeszowskiej Jasionce. Wczoraj natomiast oczekiwano od Jarosława Kaczyńskiego ujawnienia choćby rąbka tajemnicy na temat zmian personalnych w rządzie. W najważniejszej sprawie prezes się wypowiedział, co prawda bez postawienia publicznym oświadczeniem kropki nad „i”, lecz wykonując wobec Beaty Szydło czułe gesty. Deszcz jego półmetkowych pochwał oznacza przedłużenie premierowskiego eksperymentu na kolejne dwa lata. Z punktu widzenia partyjnego szefa wszystkich szefów wykorzystywanie popularnego społecznie i zarazem wiernego „zderzaka” jest przecież rozwiązaniem idealnym. Poza tym szef rządu musi zasuwać od rana do nocy, o czym Jarosław Kaczyński dobrze wie, a czemu w 69. roku życia (dawno osiągnął wiek emerytalny) czysto fizycznie już mógłby nie podołać.

Roztaczając perspektywy drugiej połowy kadencji, przyznał, że PiS obecnie rządzi w trudniejszych warunkach politycznych. Konkretnie od lipca, a bardziej precyzyjnie — od 24 lipca… Gdyby ktoś nie pamiętał, to tegoż strasznego dnia prezydent Andrzej Duda ogłosił zawetowanie dwóch ustaw sądowniczych. Nie tylko nie uzyskał na to zgody prezesa, lecz odprawił posłów wysłanych z Nowogrodzkiej (byli nimi marszałkowie Sejmu i Senatu oraz prezes Rady Ministrów) z rozkazem cofnięcia wet. Z wczorajszej nostalgiczno-gorzkiej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego wynika, że mimo odbycia pięciu rozmów w cztery oczy z Andrzejem Dudą — prezes wciąż pozostaje w szoku i nie pojmuje, czemu jego podopieczny śmiał w kwestii sądów wbić tzw. dobrej zmianie nóż w plecy. Notabene o osiągnięciu porozumienia, umożliwiającego wreszcie rozpatrzenie przez Sejm obu prezydenckich projektów ustaw, na razie oznajmił jednostronnie w imieniu PiS prokurator Stanisław Piotrowicz. Czy na pewno uważa tak samo prezydent — zobaczymy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Dobra zmiana ma już z górki