Dobre wieści z Mostostalu przechodzą bez echa

Kamil Zatoński
02-06-2008, 00:00

Zabrzańska firma ma wciąż za mało atutów, by zachęcić inwestorów do kupna jej akcji

Z dużej chmury mały deszcz. Choć z Mostostalu Zabrze (MZ) dotarły ostatnio teoretycznie pozytywne informacje o zainteresowaniu spółką, zgłaszanym przez dużego, zagranicznego inwestora, to niemal nie znalazło to odzwierciedlenia w kursie akcji. W ubiegłym tygodniu wzrósł on o 2,5 proc. przy mizernych obrotach. Bez echa przeszła też przedstawiona dziesięć dni temu strategia dla holdingu i duża szansa na trzy kontrakty drogowe.

Prawdopodobieństwo pozytywnego finału rozmów z zagranicznym podmiotem może być odbierane jako niewielkie, dlatego że już w ubiegłym roku rozmawiano z tą samą firmą. Do transakcji nie doszło. Zbigniew Opach, główny akcjonariusz holdingu, nie był zainteresowany oddaniem kontroli nad spółką. Teraz partner ponoć ograniczył apetyt (chce 10-20 proc. po podwyższeniu kapitału), ale tym razem wszystko może się rozbić o cenę. Tej, którą proponował niedawno Enterprise Investors (szczegóły nie są znane, ale była ona niższa niż kurs na GPW), Zbigniew Opach nie zaakceptował.

Przy obecnej cenie akcje zabrzańskiego Mostostalu notowane są z dyskontem do średniej w branży, biorąc pod uwagę bieżący wskaźnik cena do zysku (23 wobec 30). Dla Mostostalu wskaźnik ten jest jednak zaniżony ze względu na liczne jednorazowe zdarzenia, które powiększały wyniki w ostatnich kwartałach. Na przykład na początku tego roku uwzględniono w pozostałych przychodach operacyjnych 5,6 mln zł ujemnej wartości firmy z tytułu nabycia dodatkowych akcji PRInż. To zabieg niegotówkowy. Gdyby nie on, spółka z Zabrza odnotowałaby na początku roku nie tylko spadek przychodów, ale też zysków. Na razie ich wysokość i jakość pozostawiają sporo do życzenia, co raczej wytrąca argument Zbigniewa Opacha o niedowartościowaniu firmy.

Szansą na poprawę wyników jest zapowiedziana w strategii reorganizacja holdingu. Rezultatem powinno być wzmocnienie kluczowych podmiotów z grupy, a przede wszystkim — znalezienie oszczędności. Mostostal pod względem osiąganych marż brutto ze sprzedaży jest nieco lepszy od konkurentów (10,6 proc. za ostatnie cztery kwartały; dla Polimeksu to 9,2 proc., Erbudu 8,7 proc., a grupy Mostostalu Warszawa 5,9 proc.). Wyniki dołują jednak znacznie wyższe niż w branży koszty ogólnego zarządu. W Mostostalu pochłaniają one przeciętnie aż 60 proc. podstawowej marży. Konkurentom zabierają 40 proc.

Problem kosztów może się też ujawnić w innym obszarze — drogownictwie, z którym zarząd holdingu wiąże spore nadzieje. W ubiegłym tygodniu PRDiM, firma zależna od PRInż., a pośrednio też od MZ, informowała o wyborze ofert na wykonanie przebudowy lub budowy trzech odcinków dróg na Opolszczyźnie. To tylko potencjalnie dobra wiadomość. Ponieważ przetargów publicznych rozstrzyga się wciąż niewiele, a głównym kryterium wygranej pozostaje cena, to wygrywają zwykle ci, którzy stosują najniższą, często wręcz dumpingową cenę. Skutek jest taki, że wiele z tych kontraktów (zwłaszcza większych) kończy się stratą.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dobre wieści z Mostostalu przechodzą bez echa