Dobrowolność będzie niemało kosztowała

opublikowano: 01-07-2018, 22:00

Niekontrolowana fala imigracyjna podzieliła wspólnotę naturalnie, według kryterium położenia geograficznego.

Na szczycie Rady Europejskiej (RE) tradycyjne nocne obrady z czwartku na piątek nie ustanowiły rekordu. Tweety o osiągnięciu porozumienia, po prawie 9-godzinnej debacie, prezydenci/premierzy zaczęli na wyścigi wrzucać od 4.40. Brukselskie nasiadówki trwały już dłużej, np. w sprawie wieloletnich ram finansowych lub reformatorskiego traktatu podpisanego później w Lizbonie. Długość i ostrość debat bywa wprost proporcjonalna do wagi tematu. Dotychczas do kategorii najwyższej należała walka o władzę (szczyty traktatowe) oraz o pieniądze (ramy budżetowe). Teraz doszła polityka imigracyjna, ponieważ Unia Europejska okazała się całkowicie nieprzygotowana do stawienia oporu ludzkiemu tsunami, które gwałtownie wezbrało w 2015 r.

Rada Europejska do całonocnych dyskusji na ważnych szczytach jest przyzwyczajona.
Zobacz więcej

Rada Europejska do całonocnych dyskusji na ważnych szczytach jest przyzwyczajona. Fot. UE

Bezpośrednią jego przyczyną stała się tzw. arabska wiosna, która rozkwitła w 2011 r. Niekontrolowana fala imigracyjna podzieliła wspólnotę naturalnie, według kryterium położenia geograficznego. Brutalną aktualność potwierdziła zasada, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Na pierwszej linii imigracyjnego frontu znajdują się państwa śródziemnomorskie, czyli Grecja, Włochy i maleńka Malta, w mniejszym stopniu także Hiszpania i Francja. Położenie Polski okazało się, bodaj pierwszy raz w naszych dziejach, nadzwyczaj szczęśliwe, albowiem jesteśmy osłonięci od południa wieloma granicami, ba, mamy największy komfort także wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej (V4). Sąsiedztwo wschodnie i napływ rzeszy pracowników z Ukrainy to zupełnie inny wątek.

Po trzech latach unijnych targów państwa frontowe w piątek nad ranem skapitulowały. Giuseppe Conte, nowy premier Włoch, nie zawetował swojego pierwszego szczytu i obwieścił… sukces, chociaż w konkluzjach nie osiągnął żadnego konkretu, co najwyżej ogólnikową deklarację unijnej troski. Usatysfakcjonowane wstawieniem kluczowego słowa „dobrowolność” mogą być natomiast państwa odpychające problem jak najdalej od siebie, w tym V4. Zapisy punktu 6 konkluzji mówią, że „należy wspólnie zająć się osobami uratowanymi, przekazując je do centrów kontroli ustanowionych w państwach członkowskich na zasadzie dobrowolności”, zaś „relokacje i przesiedlenia będą podejmowane na zasadzie dobrowolności, bez naruszania reformy systemu dublińskiego”. W końcówce szczytu zdolności koncyliacyjne musiał wykazać Donald Tusk, ponieważ rozejście się RE na niczym byłoby jego wizerunkową klęską.

Zgodnie z klasyczną teorią kompromisu — żadna z jego stron nie powinna być w pełni zadowolona. Przyjęty na szczycie RE zdecydowanie nie jest solidarnościowy, dlatego państwa potraktowane niekorzystnie już biorą sprawy w swoje ręce. Włochy definitywnie odrzucają przyjmowanie statków z imigrantami i nie zamierzają „dobrowolnie” tworzyć nowych centrów kontroli. Śródziemnomorska Francja zaś w ogóle nie chce być uznawana za kraj pierwszej linii. Wątpliwym ustaleniem szczytu jest fragment, w którym RE „wzywa Radę UE i Komisję Europejską, aby szybko zbadały koncepcję zakładającą tworzenie regionalnych platform wysiadkowych”. Chodzi o zorganizowanie takowych placówek, dotychczas nieznanych w prawie międzynarodowym, na terytorium Libii i innych śródziemnomorskich państw afrykańskich. Nie wiadomo, czy którekolwiek się zgodzi, chociaż przykład Turcji potwierdza, że argumenty finansowe do sąsiadów UE przemawiają. Zarówno wewnętrzne centra kontroli, jak i zewnętrzne platformy wysiadkowe mają być finansowane z unijnego budżetu. Oznacza to, że wydatki na rozwiązywanie problemu imigracji otrzymują priorytet nie tylko w siedmioletnich ramach finansowych 2021-27, lecz już w budżetach rocznych 2019 i 2020 z siedmiolatki obecnej. W takiej sytuacji utrzymanie na dotychczasowym poziomie jakże ważnych dla Polski wydatków na politykę rolną czy spójnościową absolutnie nie wchodzi w grę. Coś za coś.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dobrowolność będzie niemało kosztowała