Dobrowolność rozbije OFE

  • Jacek Kowalczyk
12-06-2013, 00:00

Brak przymusu odkładania na emeryturę kusi, ale w praktyce oznacza demontaż drugiego filara. Częściowy lub całkowity

Swoboda w oszczędzaniu na starość? Jeśli wierzyć słowom premiera Donalda Tuska, właśnie to będzie esencją zapowiadanych od miesięcy przez rząd zmian w OFE. Jak stwierdził, obywatele powinni na zasadzie dobrowolności decydować, jak chcą lokować emerytalne zaskórniaki.

— Chcemy zdecydowanie zwiększyć możliwość dysponowania przez ludzi swoimi oszczędnościami, a zmniejszyć tę możliwość dla państwa — powiedział wczoraj Donald Tusk.

— Dzisiaj najważniejszą dla nas kwestią jest, aby Polak naprawdę wiedział, że to jest jego decyzja, w jaki sposób chce oszczędzać na emeryturę — mówił w poniedziałek w TVP2. Problem w tym, że dobrowolność ma różne oblicza, a premier nie sprecyzował, którą miał na myśli. Właśnie pod hasłem dobrowolności Viktor Orban, premier Węgier, niemal w całości znacjonalizował tamtejsze fundusze emerytalne (postawił warunek: kto zostanie w prywatnych funduszach, straci prawo do państwowej emerytury, na którą pracował przez lata). Na drugim biegunie jest rozumienie jej jako wyboru, czy składka ma być dzielona na ZUS i OFE, czy trafiać tylko do ZUS. W najbardziej łagodnym wariancie dobrowolność może więc oznaczać hibernację systemu OFE. W najbardziej radykalnym — prawie całkowite jego rozmontowanie.

Łagodnie…

Jakie rozwiązania wchodzą w grę? Eksperci najczęściej rozważają dwa warianty. Według Ryszarda Petru ekonomisty i partnera w PwC, premier mówiąc o dobrowolności, miał na myśli „dobrowolność wprzód”. Takie rozwiązanie zakładałoby, że obywatel odtąd będzie mógł wybrać, czy nowe składki emerytalne chce lokować na obecnych zasadach (2,8 proc. w OFE, 16,72 proc. do ZUS), czy przekazywać je w całości do ZUS. Dotychczas uzbierane w OFE oszczędności byłyby nienaruszone.

— To jest dość łagodna wersja reformy, ale sądzę, że premier właśnie taką wybierze. Nie będzie chciał być posądzony, że idzie drogą Orbana, dlatego oszczędzi już zgromadzone w OFE aktywa. Sięgnie jedynie po przyszłe składki — tłumaczy Ryszard Petru. Jednak korzyści dla rządu wynikające z takiej reformy będą stosunkowo niewielkie. Po obcięciu składki do OFE z 2011 r. strumień płynący do funduszy to już tylko 8-10 mld zł rocznie. Gdyby więc połowaPolaków zdecydowała się przenieść przyszłe składki z OFE do ZUS, oszczędności w budżecie wyniosłyby zaledwie 4-5 mld zł.

— To bardzo mała kwota i zupełnie nie rozwiązuje problemu rządu, jakim jest bieżący deficyt budżetowy i bliskość progu 55 proc. PKB dla długu publicznego. To właśnie te kwestie są główną przyczyną, dla której rząd zajmuje się kwestią OFE. Sądzę więc, że zmiany w systemie będą bardziej radykalne — mówi Aleksander Łaszek, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.

…lub na ostro

Drugi popularny wśród ekonomistów wariant mówi, że rząd jednak sięgnie po aktywa uskładane w OFE. To one są najbardziej łakomym kąskiem (przekraczają już 270 mld zł) i — na krótką metę — rozwiązują wszystkie problemy fiskalne. Wariant ten jest czymś pośrednim między drogą Orbana a „dobrowolnością wprzód”. Zakłada, że rząd pozwoli obywatelom na dobrowolne przeniesienie aktywów z OFE do ZUS, ale — w przeciwieństwie do rozwiązania węgierskiego — nie będzie się to wiązało z żadnymi sankcjami dla tych obywateli, którzy pozostaną w OFE.

— Myślę, że premier rzeczywiście pozostawi decyzję obywatelowi, nie będzie ich za nic karać. Jestem jednak pewien, że rząd rozpęta całą kampanię propagandową, aby obrzydzić obywatelom OFE. Będzie chciał wystraszyć przyszłych emerytów, że w OFE stracą swoje pieniądze, oraz wmawiał im, że tylko państwowe znaczy bezpieczne — mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Tym sposobem z pewnością część ubezpieczonych dobrowolnie wyjmie z OFE oszczędności i przekaże je do ZUS (by ten wydał te pieniądze na bieżące emerytury). Wystarczy, że co drugi Polak się na to zdecyduje, by w krótkim terminie rząd zyskał około 150 mld zł (o tyle też wzrośnie ukryty dług publiczny). Ekonomiści nie sądzą natomiast, by rząd umożliwił obywatelom ruch w drugą stronę — z ZUS do OFE, czyli by Polacy mogli zwiększyć składkę emerytalną wpłacaną do drugiego filara.

— To będzie więc dobrowolność połowiczna, tylko w jednym, wybranym przez rząd kierunku — mówi Janusz Jankowiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dobrowolność rozbije OFE