Dobry menedżer powinien działać jak komandos

Rozmawiała Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2011-08-09 00:00

W swojej uczelni stawia na praktyczne kształcenie menedżerów. Z teoretykami przykutymi do katedry nawet nie rozmawia.

Rozmowa z Adamem Polanowskim, prezesem Grupy Polanowscy Nieruchomości, współzałożycielem i prorektorem Wyższej Szkoły Gospodarowania Nieruchomościami

W swojej uczelni stawia na praktyczne kształcenie menedżerów. Z teoretykami przykutymi do katedry nawet nie rozmawia.

"Puls Biznesu": W październiku 2011 r. na waszej uczelni rozpoczną się nowe studia podyplomowe — PR z zakresu nieruchomości. Czym będą się różniły od innych?

Adam Polanowski: Większość uczelni skupia się na wiedzy teoretycznej, my kładziemy nacisk na praktykę i analizę poszczególnych przypadków. W trakcie dwóch semestrów oferujemy 240 godzin zajęć prowadzonych przez praktyków z dziedziny public relations, w tym aż 56 godzin warsztatów, które obejmują zajęcia oparte na konkretnych przykładach.

Planujecie wprowadzenie również studiów MBA dla menedżerów z rynku nieruchomości. Kiedy rozpoczniecie nabór?

Na razie się do tego przymierzamy. Przygotowania wymagają czasu. Na pewno będą to studia praktyczne, bo tego wymaga dziś rynek, nie tylko w Polsce. Na przykład podczas studiów MBA na Harvardzie słuchacz rozwiązuje niemal 800 zadań. Tam nie ma czasu na zbędną teorię. Wszystko odbywa się na zasadzie badania poszczególnych przypadków. Nasze studia będą podobne.

Na czym konkretnie to będzie polegało?

Teoria będzie ograniczona do absolutnego minimum. Studenci będą rozwiązywać różne zadania dotyczące poszczególnych sektorów rynku nieruchomości. Każdy będzie omawiany na konkretnych przykładach. Chcemy pokazać jaki procent inwestycji pochłonęły na przykład parkingi, stan surowy, wykończenie, a także jaki był udział części wspólnych do wynajmowanych. Jakie pojawiły się problemy i jak je rozwiązano.

Dlaczego tak uciekacie od teorii?

Studia są dziś przegadane, a oczekiwania rynku zupełnie inne. To dotyczy nie tylko nas. Pamiętam jedne z pierwszych targów Expo Real, które odbywały się w Monachium. Prowadzono wówczas debatę o niemieckim rynku nieruchomości, w kontekście szkolnictwa. Wzięli w niej udział przedstawiciele tamtejszego środowiska akademickiego i menedżerowie praktycy. Eksperci poprosili, aby dyskutujący z nimi przedstawili się. Gdy to zrobili rozmowa szybko się zakończyła. Okazało się, że z akademikami dyskutują wysokiej klasy menedżerowie, zarządzający m.in. nieruchomościami Lufthansy i koncernu BMW. To było zderzenie teoretyków z praktykami. Dla mnie bardzo pouczające.

Co przede wszystkim chcecie osiągnąć?

Staramy się kształcić zawodowych menedżerów nieruchomości z konkretnymi umiejętnościami do zarządzania inwestycjami i obiektami, na przykład: lotniskami, autostradami, centrami handlowymi itd. Chodzi o umiejętność kierowania spółką celową powołaną do realizacji inwestycji, niezależnie od tego czy chodzi o budowę dworca autobusowego czy na przykład centrum handlowego. A także m.in. o zdolność do stworzenia budżetu dla każdej inwestycji.

Obecne studia podyplomowe nie przygotowują do takich zadań?

Nie do końca, m.in. z powodu przerostu wiedzy teoretycznej nad praktyczną. Na naszej uczelni jest odwrotnie. Jesteśmy otwarci dla praktyków, którzy na co dzień tkwią w biznesie. Zależy nam, aby nasi wykładowcy byli ludźmi wywodzącymi się ze sfery biznesu i mającymi na koncie udane projekty. Dla teoretyków miejsce jest gdzie indziej.

Kogo chcecie do siebie przyciągnąć? Co powinni umieć wasi absolwenci?

Chcemy kształcić dobrych menedżerów, a dobry menedżer przypomina trochę komandosa, który zestaw survivalowy zawsze ma pod ręką i musi przetrwać nawet najtrudniejsze chwile, a także stworzyć przyczółek sukcesu.

Takich komandosów jest chyba niewielu.

A jednak są. Taką osobą był na przykład ktoś, kto odpowiadał za budowę Złotych Tarasów w Warszawie, albo koordynował budowę Atrium przy ulicy Jana Pawła II. Projekt jak na owe czasy nowatorski. Jeden z pierwszych, które powstały na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego.

Dlaczego na waszej uczelni koncentrujecie się głównie na komercyjnym rynku nieruchomości? A co z rynkiem mieszkaniowym?

Proszę się rozejrzeć ile powstaje biurowców, centrów handlowych, dróg i autostrad. To jest dużo większy rynek niż mieszkaniowy, z którym potocznie utożsamia się pojęcie nieruchomości. Tymczasem domy i mieszkania to zaledwie wąski wycinek rynku, który ponadto coraz bardziej się specjalizuje.

Uczy pan innych, a jednocześnie cały czas się kształci.

To prawda, cały czas się uczę. Jeżdżę na konferencje w Polsce i za granicą. Jednak międzynarodowe seminaria nie są formalnie uważane w Polsce jako doskonalenie zawodowe. Pokazuje to, że nasz polski system kształcenia jest patologiczny, bo premiuje kursy, których jedynym rezultatem są często jedynie godziny bezproduktywnie przesiedziane w salach wykładowych.

Co dalej z marką Polanowscy Nieruchomości? Z badań wynika, że w dalszym ciągu jest ona rozpoznawalna i postrzegana pozytywnie. Czy zamierza pan rozwijać agencję nieruchomości?

Zamierzam się tym zająć w najbliższym czasie. Mam pewne plany, ale za wcześnie, aby o tym mówić.

Rozmawiała Agnieszka Zielińska