Dobry moment na inwestycje dla MSP

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2017-07-27 22:00
zaktualizowano: 2017-07-27 20:28

Wiele aspektów sprzyja obecnie podjęciu decyzji o nakładach na rozwój. Ale spółki mają też powody, żeby się z nią jeszcze wstrzymać

Ubiegłoroczny marazm dobiegł końca i w pierwszym kwartale tego roku firmy ruszyły wreszcie do inwestowania — wynika z najnowszej analizy Narodowego Banku Polskiego (NBP) o sytuacji przedsiębiorstw. Przy tym dotyczy to przede wszystkim małego i średniego biznesu — w tym sektorze inwestycje wzrosły ogółem o 1 mld zł w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, podczas kiedy w dużych podmiotach spadły o 0,7 mld zł. Warto się zdecydować, bo lepszego momentu na wydawanie pieniędzy na rozwój może nie być — uważają eksperci.

Maluchy chcą się rozwijać

Wojciech Kazimierski, prezes LeasLinku, jako mały przedsiębiorca i jednocześnie właściciel firmy finansującej zakupy środków trwałych w formie leasingu dla sektora MSP, przyznaje, że skłonność inwestycyjna w tym segmencie rzeczywiście wzrosła.

— Obserwujemy wzmożoną aktywność zakupów urządzeń w wielu branżach i jest to związane przede wszystkim z dużym popytem wewnętrznym, szczególnie w obszarze usług — mówi Wojciech Kazimierski. Dane NBP potwierdzają, że to główny motor dla przedsiębiorców. Przyspieszenie inwestycji może być jednak związane również z nowelizacją ustawy podatkowej PIT i CIT.

— Najważniejszymi czynnikami przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych pozostają perspektywy popytowo-sprzedażowe. Wspiera je jednak również planowana nowelizacja ustawy podatkowej oraz przyjęty przez rząd w maju tego roku projekt tzw. ustawy o robotyzacji. Zawarta w nim ulga inwestycyjna umożliwia dokonanie jednorazowego odpisu amortyzacyjnego od maszyn i urządzeń, nabywanych w roku podatkowym, czyli już od początku 2017 r. — tłumaczy Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface.

„Dotychczas istniejące rozwiązania podatkowe w obszarze ulg oznaczały konieczność starania się o pomoc publiczną w ramach de minimis, co poza dodatkowymi obciążeniami formalnymi ograniczało także możliwości ubiegania się o pieniądze z UE. Obwarowania przekładały się na niskie wykorzystanie instrumentu, a nowelizacja je znosi. Ze względu na górny limit odliczeń wynoszący 100 tys. rocznie, nowa ulga stanowi zachętę szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw” — czytamy w analizie NBP.

Kredyty do wzięcia

Ponadto mamy dzisiaj do czynienia z wysoką dostępnością finansowania kredytowego, co jest skutkiem m.in. historycznie niskich stóp procentowych. Poprawiły się także warunki kredytowania — jest ono bardziej dostępne dla firm, również dzięki ich lepszej kondycji finansowej, a ceny są przystępniejsze. — Przedsiębiorcy nie narzekają dzisiaj na dostępność finansowania zewnętrznego i korzystają z niego. Na koniec kwietniabanki udzieliły firmom łącznie ponad 360 mld zł kredytów, z czego blisko 56 proc. trafiło do MSP — mówił Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP, na niedawnej konferencji komentując badanie dotyczące korzystania z usług bankowych przez MSP. Ono też potwierdza, że przedsiębiorcy chętniej inwestują. Ponadto ruszyła nowa perspektywa unijna. Koniunktura jest coraz bardziej sprzyjająca, nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Ożywiła się m.in. budowlanka.

— To wszystko sprawia, że mamy bardzo dobry moment na inwestycje. Przy tym nic nie wskazuje na to, że wspomniane czynniki w najbliższym czasie się pogorszą — powinny zachęcać przedsiębiorców do rozwoju przez co najmniej kilka kolejnych kwartałów — twierdzi Krystian Jaworski, ekonomista w Credit Agricole. Optymistyczne podejście ma też Wojciech Kazimierski.

— Mamy dobry czas na inwestycje i wykorzystywanie szans biznesowych do dynamizowania rozwoju. Nie sądzę, aby ta doskonała passa małych i średnich firm była zagrożona — uważa prezes LeasLinku.

Przeszkody zniechęcają

Niestety, entuzjazm przedsiębiorców może okazać się tylko chwilowy. Analiza NBP pokazuje, że dobry pod tym względem był tylko pierwszy kwartał. W kolejnych małe i średnie firmy nie są już tak chętne do wydawania pieniędzy na rozwój. Ich zainteresowanie nowymi projektami jest niskie. Duże firmy wykazują pod tym względem dużo większą aktywność. Dlaczego? NBP wnioskuje, że w tych podmiotach inwestycje są mocno stymulowane popytem i możliwościami finansowania. Silniej niż małych graczy motywują je także poziom marż i ryzyko przedsięwzięcia. W przypadku MSP wysoka niepewność co do wyników projektu zniechęca do wydawania pieniędzy. Można to tłumaczyć choćby większą konkurencją, z jaką muszą się zmagać. Negatywnie na wielkość realizowanych i planowanych inwestycji wpływa także niesprzyjające otoczenie prawno-podatkowe. Dotkliwym problemem są również procedury oraz relacje z aparatem administracyjnym.

— Niepewność związana z polityką gospodarczą w Polsce może w najbliższym czasie w największym stopniu obniżać chęć do inwestycji — przyznaje Krystian Jaworski. Badania GUS potwierdzają, że niejasne i niespójne przepisy prawne są istotną barierą bieżącej działalności i rozwoju firm. Wskazują na nie wszystkie branże.

— Niepewność co do ewentualnych zmian prawa i przepisów podatkowych może powodować niższą skłonność inwestycyjną oraz odkładanie ich na przyszłość — zgadza się główny ekonomista Coface.

Przesadny optymizm?

Przedsiębiorcy obawiają się również m.in. problemów na rynku pracy.

— To wszystko sprawia, że mamy bardzo dobry moment na inwestycje. Przy tym nic nie wskazuje na to, że wspomniane czynniki w najbliższym czasie się pogorszą — powinny zachęcać przedsiębiorców do rozwoju przez co najmniej kilka kolejnych kwartałów — twierdzi Krystian Jaworski, ekonomista w Credit Agricole. Optymistyczne podejście ma też Wojciech Kazimierski. — Mamy dobry czas na inwestycje i wykorzystywanie szans biznesowych

— Bariera w działalności przedsiębiorstw, która istotnie zyskuje na znaczeniu w ostatnim czasie i może wpływać negatywnie na perspektywy przeprowadzenia inwestycji, to trudności w znalezieniu wykwalifikowanych pracowników. Zwiększenie działalności firmy najczęściej wiąże się z zatrudnieniem dodatkowego personelu, nawet przy relatywnie dużym stopniu robotyzacji — zauważa Grzegorz Sielewicz. Ponadto, może się okazać, że dokonana przez firmy ocena popytu na najbliższą przyszłość jest jednak zbyt optymistyczna.

— Konsumpcja gospodarstw domowych co prawda zachowa stabilną, dodatnią dynamikę, jednak mogą to już nie być tak duże zwyżki, do jakich doszło w poprzednich kwartałach. Ponadto, wygasający efekt wprowadzenia programu Rodzina 500+ nie będzie już równie silnie jak dotychczas wspierał dynamiki sprzedaży detalicznej — zwraca uwagę Grzegorz Sielewicz.