Dobry zwyczaj: wypożyczaj

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2015-09-20 22:00

Nie wszystkie małe firmy stać na kupno drukarki, samochodu czy budynku biurowego, ale zawsze mogą je wydzierżawić, wynająć, wypożyczyć

Zaczynamy dzielić się tym, czego już nie potrzebujemy i co mamy w nadmiarze. Puszczamy w obieg obejrzane filmy, przeczytane książki, od dawna nienoszone ubrania, przez co zyskują drugie życie. Jeśli zaś jedziemy nad morze, a w aucie jest wolne miejsce, zabieramy pasażera, który odpowiedział na nasze ogłoszenie w internecie. Socjolodzy nazywają te praktyki konsumpcją współpracującą (collaborative consumption) lub ekonomią współdzielenia (sharing economy). Zjawisko coraz śmielej przenosi się na grunt biznesu. Korzyści czerpią z niego zwłaszcza biznesowe maluchy i średniaki.

ROZSĄDNA OPCJA:
ROZSĄDNA OPCJA:
Po co zakup, kredyt czy leasing, jeśli firma potrzebuje samochodu tylko od czasu do czasu? W tej sytuacji lepszy jest krótko- lub średnioterminowy wynajem — mówi Jacek Sosnowski, prezes spółki Carsson Car Rental.
ARC, Marek Wiśniewski

Obniżanie bariery wejścia

Czynsze w korporacyjnych biurowcach zwykle odstraszają mniejsze firmy na dorobku. Nadzieją dla nich są tzw. biura coworkingowe wynajmujące miejsca pracy. Takich obiektów jest w Polsce około 150. Tworzy się je już nie tylko z myślą o start- -upach i freelancerach, lecz coraz częściej także z uwagi na potrzeby małych przedsiębiorstw. Szczególnie z branż, w których ceni się samodzielność biznesową, niezależność i networking (budowanie sieci relacji).

— Biura coworkingowe przyciągają podmioty z sektora IT, marketingu, logistyki, a także firmy szkoleniowe i doradcze czy kancelarie prawne. Rozwiązanie zdaje egzamin również w przypadku biznesów charakteryzujących się mobilnością — jeśli specjaliści i menedżerowie dużo podróżują, dobrze, aby wszędzie, gdzie się znajdą, w Polsce czy za granicą, mieli spokojną przystań i dobre warunki do działania — wyjaśnia Katarzyna Malec z AIP Seed Capital.

Jej zdaniem, zdalny model pracy niedługo zdominuje tradycyjny styl, przez co coworking zyska znaczenie. Podobnie uważają w Idea Banku, który pod szyldem Idea Hub otworzył sześć miejsc (cztery w Warszawie i po jednym w Krakowie i Łodzi), które łączą cechy placówki bankowej, biura coworkingowego i inkubatora przedsiębiorczości. W oddziałach tych klienci banku mogą bezpłatnie korzystać z salek konferencyjnych i pomieszczeń biurowych z pełnym wyposażeniem.

— Chcemy, by nasze huby były nie tylko miejscem pracy i spotkań biznesowych, ale też przestrzenią twórczej wymiany pomysłów, doświadczeń i wiedzy — mówi Katarzyna Siwek, dyrektor biura analiz i komunikacji Idea Banku.

Innym przejawem sharingu w biznesie jest dzierżawa sprzętu biurowego: drukarek, kopiarek, niszczarek czy skanerów. Takie usługi traktuje się zresztą jako uzupełnienie oferty coworkingowej i wynajmu powierzchni biurowej.

— Korzyści z takiego rozwiązania jest kilka. Pieniądze mogą pochodzić z bieżących środków obrotowych, a stosunkowo niewielki koszt usługi w porównaniu z jednorazowym wydatkiem zakupowym i rozłożenie należności w czasie nie wpływają negatywnie na płynność finansową. Co więcej: opłaty za dzierżawę traktowane są w całości jako koszt uzyskania przychodu, w związku z czym obniżają podatek dochodowy — zachwala Michał Gembal, dyrektor marketingu w spółce Arcus. Na tym zalety modelu „dostęp zamiast własności” się nie kończą. Jednym z największych atutów dzierżawy jest to, że odpowiedzialność za działanie i serwisowanie sprzętu przejmuje jego właściciel. Ponadto bierze na siebie koszty amortyzacji czy ubezpieczenia. Nie dość tego: dba o dostawy tonerów, bębnów, przeglądy maszyn, ich konserwację, wymianę części i materiałów eksploatacyjnych. Na głowie dostawcy są też aktualizacje oprogramowania, a w razie awarii zapewnia urządzenia zastępcze. Dla klienta oznacza to oszczędność czasu i pieniędzy.

Biznes się kręci

Wśród małych przedsiębiorców zwiększa się też zainteresowanie krótko- i średnioterminowym wynajmem samochodów. To nie tylko alternatywa dla zakupu, kredytu i leasingu, ale też sposób na zapewnienie użytkownikowi mobilności bez konieczności angażowania kapitałowego.

— To doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy realizują projekty, działają jedynie w sezonie, chcą mieć dostęp do aut w różnych zakątkach kraju — wymienia Jacek Sosnowski, prezes spółki Carsson Car Rental.

Niebagatelne znaczenie ma według niego również to, że klient korzysta wyłącznie z pojazdów o niewielkim przebiegu i krótkim okresie użytkowania. Co równie ważne: wypożyczający nie musi się kłopotać serwisowaniem i naprawami auta, bo — podobnie jak przy dzierżawie sprzętu biurowego — tymi często uciążliwymi czynnościami zajmuje się dostawca usługi.

— W związku ze zmianą przepisów ubezpieczeniowych rośnie też zainteresowanie wynajmem samochodów zastępczych na czas naprawy aut uszkodzonych w zdarzeniu objętym ubezpieczeniem OC sprawcy — zwraca uwagę Jacek Sosnowski.

Nie bez znaczenia jest także dostosowanie oferty do aktualnych potrzeb firmy. Szef Carssona mówi o optymalizacji, przez którą rozumie dopasowanie okresu wypożyczenia i dobranie samochodu w ramach jednej umowy zawieranej z klientem.

— Jeśli przedsiębiorca zwykle korzysta z dużych aut, a tym razem na krótki czas potrzebuje mniejszego samochodu, który lepiej sprawdzi się w mieście, to bez trudu dokona zmian na podstawie wcześniej zawartej umowy — informuje Jacek Sosnowski. Jedne firmy dzięki ekonomii spod znaku „używać, zamiast posiadać” zmniejszają koszty działalności. Inne — na fali popularności tego zjawiska — rozwijają swoją innowacyjną ofertę skierowaną do klientów indywidualnych, a nawet samorządów. Jednym z takich przedsiębiorstw jest Nextbike, operator systemu rowerów miejskich. — Liczba wypożyczających rowery zwiększa się o kilkadziesiąt procent rok do roku. Popularność bikesharingu sprawia, że uruchamiamy nowe usługi w kolejnych miastach, nie tylko tych największych — cieszy się Michał Dąbrowski z Nextbike’a.

Co jest miarą sukcesu dla jego spółki? Choćby to, że tylko w Warszawie przybyło jej w tym sezonie aż 72 tys. użytkowników, pomimo że w tym okresie nie rozbudowywała stacji i nie zwiększyła liczby jednośladów.

— Część osób łapie bakcyla i kupuje rower, ale większość, jakieś 80 proc., nadal korzysta z naszych usług. Najaktywniejsza osoba w ciągu czterech sezonów wypożyczała rowery około 2,3 tys. razy, co daje średnią trzech, czterech wypożyczeń dziennie — uśmiecha się Michał Dąbrowski.

Ufać i kontrolować

Jakie są bariery rozwoju współużytkowania?

— Po pierwsze, wolimy potrzebną nam rzecz kupić, niż pożyczyć, zwłaszcza że przez swoją siłę nabywczą i stan posiadania podkreślamy swój społeczny status. Po drugie, liczymy się z ryzykiem dewastacji i kradzieży. Bez zaufania, ale również mechanizmów kontroli ani rusz — odpowiada Michał Gembal.

Strach przed wandalami i złodziejami ma wielkie oczy? Niekoniecznie. Dowód: warszawski system wypożyczania rowerów Veturilo, uruchomiony latem 2012 r., tylko w pierwszym miesiącu funkcjonowania odnotował z powodu zniszczeń straty w wysokości 46,5 tys. zł. Ale zauważmy: dotyczyło to rynku konsumenckiego. W biznesie takie formy obrotu jak pożyczanie, wymiana, dzierżawa czy umowy barterowe są jednak obwarowane surowszymi restrykcjami prawnymi. Poza tym: jeśli system współdzielenia nie działa jeszcze idealnie, to znak, aby go udoskonalać, a nie likwidować. Jak mawiali starożytni: niewłaściwe używanie nie jest argumentem przeciwko używaniu.

Ciemna strona używania

Powstanie ekonomii współdzielenia przewidział wiele lat temu amerykański ekonomista Jeremy Rifkin. Główna teza jego bestsellerowej książki „Wiek dostępu. Nowa kultura hiperkapitalizmu” brzmi: kiedyś zrezygnujemy z posiadania dóbr na rzecz ich użytkowania, a kwestie „moje” i „twoje” zejdą na dalszy plan. Ale przejście od „mieć” do „używać” to — według autora — zjawisko, które może uprzykrzyć nam życie. Wieszczył, że staniemy się bardziej uzależnieni od innych, a utracie samowystarczalności będzie towarzyszyła „większa podatność na ciosy”. Rzeczywiście, jeśli klient korzysta z dzierżawionego sprzętu, aplikacji w formie usługi lub outsourcingu, przynajmniej częściowo przestaje być kowalem własnego losu. Zdaje się na uczciwość, solidność, profesjonalizm partnerów biznesowych. Nie brakuje jednak także mocnych argumentów za takim modelem współpracy B2B. Najważniejszy to finanse. Jeżeli mikrofirmy nie stać na zakup narzędzi (czy kwalifikacji), musi sięgnąć po jakąś formę użyczenia. To warunek przetrwania i rozwoju.

Ciemna strona używania

Powstanie ekonomii współdzielenia przewidział wiele lat temu amerykański ekonomista Jeremy Rifkin. Główna teza jego bestsellerowej książki „Wiek dostępu. Nowa kultura hiperkapitalizmu” brzmi: kiedyś zrezygnujemy z posiadania dóbr na rzecz ich użytkowania, a kwestie „moje” i „twoje” zejdą na dalszy plan. Ale przejście od „mieć” do „używać” to — według autora — zjawisko, które może uprzykrzyć nam życie. Wieszczył, że staniemy się bardziej uzależnieni od innych, a utracie samowystarczalności będzie towarzyszyła „większa podatność na ciosy”. Rzeczywiście, jeśli klient korzysta z dzierżawionego sprzętu, aplikacji w formie usługi lub outsourcingu, przynajmniej częściowo przestaje być kowalem własnego losu. Zdaje się na uczciwość, solidność, profesjonalizm partnerów biznesowych. Nie brakuje jednak także mocnych argumentów za takim modelem współpracy B2B. Najważniejszy to finanse. Jeżeli mikrofirmy nie stać na zakup narzędzi (czy kwalifikacji), musi sięgnąć po jakąś formę użyczenia. To warunek przetrwania i rozwoju.

Dzielenie niejedno ma imię

Bank czasu — giełda usług, na której można znaleźć oferty dotyczące np. opieki nad dzieckiem, porad prawnych, korepetycji czy pójścia razem na wesele koleżanki.

Carpooling — wspólne przejazdy samochodem, amerykański pomysł z czasów II wojny światowej, gdy brakowało paliwa, dziś zyskujący zwolenników także dzięki modzie na ekologię.

Crowdsourcing — wykorzystywanie tzw. mądrości zbiorowej, współpraca wielu osób przy tworzeniu pomysłów związanych ze wspólnym celem, alternatywa dla odpłatnego zatrudniania konsultantów.

Couchsurfing — udostępnianie podróżnym łóżka lub kawałka podłogi w swoim domu. Nazwa pochodzi od kanapy.

Coworking — dzielenie się przestrzenią biurową przez kilka, zwykle jednoosobowych, firm lub freelancerów.

Open source — swobodny, nieodpłatny dostęp do oprogramowania komputerowego.

Dzielenie niejedno ma imię

Bank czasu — giełda usług, na której można znaleźć oferty dotyczące np. opieki nad dzieckiem, porad prawnych, korepetycji czy pójścia razem na wesele koleżanki.

Carpooling — wspólne przejazdy samochodem, amerykański pomysł z czasów II wojny światowej, gdy brakowało paliwa, dziś zyskujący zwolenników także dzięki modzie na ekologię.

Crowdsourcing — wykorzystywanie tzw. mądrości zbiorowej, współpraca wielu osób przy tworzeniu pomysłów związanych ze wspólnym celem, alternatywa dla odpłatnego zatrudniania konsultantów.

Couchsurfing — udostępnianie podróżnym łóżka lub kawałka podłogi w swoim domu. Nazwa pochodzi od kanapy.

Coworking — dzielenie się przestrzenią biurową przez kilka, zwykle jednoosobowych, firm lub freelancerów.

Open source — swobodny, nieodpłatny dostęp do oprogramowania komputerowego.

Miasto stawia na coworking

Wspólną przestrzeń do pracy zaoferował ostatnio mikrofirmom i freelancerom Tarnów. Od 2 września działa tam Strefa Przedsiębiorcy DESK (darmowa, e-biznesowa strefa kreatywności), zlokalizowana przy ul. Wałowej 16 w Tarnowie. Jest to projekt finansowany przez Urząd Miasta Tarnowa, który zakłada darmowy dostęp do profesjonalnie przygotowanej powierzchni biurowej, wyposażonej w stanowiska do swobodnej, samodzielnej pracy, z internetem oraz salą konferencyjną. DESK jest wyposażony w 6 stanowisk do pracy (jedno z komputerem stacjonarnym / pozostałe stanowiska do wykorzystania z własnym sprzętem); salę konferencyjną z zapleczem multimedialnym; kolorową strefę „burzy mózgów”. Miejsca do pracy trzeba rezerwować pod numerem telefonu: 14 639-08-75. [DI]

Miasto stawia na coworking

Wspólną przestrzeń do pracy zaoferował ostatnio mikrofirmom i freelancerom Tarnów. Od 2 września działa tam Strefa Przedsiębiorcy DESK (darmowa, e-biznesowa strefa kreatywności), zlokalizowana przy ul. Wałowej 16 w Tarnowie. Jest to projekt finansowany przez Urząd Miasta Tarnowa, który zakłada darmowy dostęp do profesjonalnie przygotowanej powierzchni biurowej, wyposażonej w stanowiska do swobodnej, samodzielnej pracy, z internetem oraz salą konferencyjną. DESK jest wyposażony w 6 stanowisk do pracy (jedno z komputerem stacjonarnym / pozostałe stanowiska do wykorzystania z własnym sprzętem); salę konferencyjną z zapleczem multimedialnym; kolorową strefę „burzy mózgów”. Miejsca do pracy trzeba rezerwować pod numerem telefonu: 14 639-08-75. [DI]