Oto polski paradoks i dowód przewrotności związków gospodarczo-politycznych — przedwojenny polityk i działacz socjalistyczny Adam Feliks Próchnik, będący m.in. redaktorem pisma „Lewy tor”, to patron i zarazem znak firmowy najstarszej obecnie spółki giełdowej.
Kolejna przypominana w naszym cyklu „Było, nie minęło” firma z legendarnej pierwszej piątki debiutującej na warszawskim parkiecie 16 kwietnia 1991 r. jest jedyną, która do dzisiaj tam przetrwała. Z obrotu akcjami jako pierwszy wycofany został w roku 2002 kielecki Exbud, śląskie Kable dotrwały do 2010. Z zupełnie innych powodów, czyli po prostu po ogłoszeniu upadłości, Tonsil Września zniknął w roku 2005, a Krosno w 2009. Lepszy los Próchnika dowodzi, że nawet na najtrudniejszym rynku rozpoznawalność marki jednak pomaga przetrwać.
Z miasta Łodzi pochodzi
W PRL losy przedsiębiorstwa były typowe. Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. Adama Próchnika powstały w roku 1948 przez upaństwowienie jednej z licznych w Łodzi wytwórni odzieży, konkretnie należącej kiedyś do żydowskiej spółki E. Martin, N. Norenberg, A. Krauze. Jako wzorcowe socjalistyczne przedsiębiorstwo planu sześcioletniego Próchnik zaczynał nie od żadnych tam garniturów, lecz proletariackich drelichów i kurtek wełnianych, a jedynym lżejszym asortymentem były płaszcze damskie. Dopiero w latach sześćdziesiątych stał się potentatem w Zrzeszeniu Producentów Okryć Męskich i Chłopięcych, wchłaniając po drodze różne firmy w aglomeracji łódzkiej. Oczywiście były to decyzje polityczno-administracyjne, a nie wynikające z analizy biznesowej. Najlepszy dla zakładów był okres wydawania zachodnich kredytów zaciąganych w epoce towarzysza Edwarda Gierka. Wtedy Próchnik stał się czołowym producentem męskiej odzieży wierzchniej i w ogóle jedną z najbardziej znanych polskich marek. Dlatego gdy nadeszły przemiany ustrojowe i w roku 1990 firma została jednoosobową spółką skarbu państwa, do udziału w debiucie giełdowym nadawała się idealnie. Po początkowej euforii zaczęły się jednak problemy związane z otwarciem polskiego rynku na tanią odzież. Strategią ratunkową było tworzenie sieci własnych sklepów firmowych, modernizacja zakładów produkcyjnych i większa aktywność marketingowa. Stopniowo jednak zaczęła się zwijać część produkcyjna Próchnika, postępowało szycie na zlecenie, a w roku 2001 podpisany został kontrakt na… przeszycia dla globalnej firmy Hugo Boss. Wreszcie w następnych latach produkcję w Polsce całkowicie zlikwidowano i przeniesiono do Chin i Turcji, a łódzka centrala skupiła się na działalności handlowej i projektowaniu kolekcji.
Między krzyżem a szelkami
Najnowsza historia Próchnika wiąże się z przekształceniami akcjonariatu i przejęciem w lutym br. steru firmy przez Rafała Bauera, znanego biznesmena, od lat znającego problemy branży odzieżowej. Notabene z łódzką spółką udało mu się dopiero za drugim podejściem. Zmiany poskutkowały stopieniem się Próchnika ze spółką Rage Age. Nowy prezes zdecydował się na ponowne podjęcie produkcji w Polsce, po wycofaniu jej z Chin i Turcji. Ale rynki najbardziej zadziwiło wprowadzenie nowego logo z Krzyżem Walecznych oraz budowanie wizerunku marki z wykorzystaniem sylwetki zapomnianego Adama Feliksa Próchnika. Socjalistyczny patron zmarł nagle w czasie hitlerowskiej okupacji w roku 1942. Notabene w czasach PRL wymieniany był jednym tchem z działaczami komunistycznymi, wprowadzonymi na sztandary przedsiębiorstw gospodarki planowej, takimi jak Karol Świerczewski, Marceli Nowotko czy Róża Luksemburg. Intrygujące nowe logo wiąże się z odziedziczeniem przez prezesa Krzyża Walecznych po… babce. Przypomnijmy, że odznaczenie to ustanowiła Rada Obrony Państwa w roku 1920 podczas głębokiego kryzysu na froncie polsko-bolszewickim. Jakby dla równowagi na przeciwstawnym biegunie Próchnik jednocześnie nawiązuje wizerunkowo do… czerwonych szelek giełdowych maklerów. Prezes Rafał Bauer postawił tezę, że pod jego kierownictwem „Próchnik w przedziwny sposób łączy etos niepodległości i idei socjalnej z etosem fundamentu rynku kapitałowego”. Dlatego to nawet naturalne, że pierwsza kolekcja nowego zarządu, wypuszczona na wiosnę/lato 2013, zainspirowana została historią Mieczysława Słowikowskiego ps. „Rygor”, szefa wojennej ekspozytury polskiego wywiadu w Afryce Północnej, i co ciekawe, pierwowzoru postaci Victora Laszlo z kultowego filmu „Casablanca”. W kolekcji odbija się atmosfera tamtej epoki, jej podstawą są klasyczne garnitury.
Może w stronę kobiet
Marka znana jest polskim mężczyznom, a pośrednio także ich kobietom od dziesięcioleci. Kolekcje Próchnika stały się odpowiedzią na oczekiwania klientów o klasycznym guście. Marynarki i garnitury sprawdzają się na ważnych spotkaniach biznesowych czy pokazach, kurtki i płaszcze wykonane ze znakomitych włoskich tkanin pasują na każdą pogodę. Oprócz garniturów o klasycznym angielskim kroju pojawiają się taliowane, popularne zwłaszcza wśród młodych, energicznych mężczyzn. Modne są krótkie płaszcze, nie wychodzące poza linię kolana, oraz kurtki przykrywające marynarki, w których zastosowano specjalny system izolacji termicznej. Kolekcja obejmuje również koszule z naturalnych włókien, krawaty, swetry, spodnie, marynarki, spinki, buty, skarpety. Po prostu — cały asortyment dobrze ubranego współczesnego mena. Próchnik prezentuje się w trzydziestu salonach firmowych, z których większość znajduje się w dużych centrach handlowych. Firma znana od czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z eleganckiej odzieży męskiej śmiało może wprowadzić kolekcje dla kobiet, a także poszerzyć ofertę o sprzedaż kosmetyków. Przecież wszystkie te etosy harmonijnie się łączą…
9 przykazań Próchnika
1. Krawat powinien być ciemniejszy od koszuli, sięgać do góry klamry paska oraz prosto opadać.
2. Półbuty to obowiązkowe obuwie do garnituru, bez względu na porę roku.
3. Lniane ubrania najlepiej wyglądają latem, a sztruks najlepiej pasuje do pogody jesienno- -zimowej.
4. Róż w męskiej szafie? Jak najbardziej! Postaw na przydymiony, pudrowy odcień.
5. Kupiłeś białe spodnie? Biel potrzebuje kontrastu — postaw na ciemną górę, najlepiej na jednolite kolory: czerń lub granat.
6. Ostatni dolny guzik kamizelki zakładanej pod marynarkę garnituru to dekoracja, nie zapinaj go.
7. Poszetka nie powinna być w tym samym kolorze co krawat. Powinna jednak pasować do wzoru krawata.
8. Pionowe lub ukośne linie wydłużają sylwetkę. Sprawdzą się więc doskonale dla niewysokich mężczyzn.
9. W roli „uniwersalny garnitur” najlepiej sprawdzi się granat, a w drugiej kolejności ciemnoszary. Źródło: www.prochnik.pl
