Ubiegły tydzień nie był najlepszy dla złotego. Szczególnie dotkliwy był poniedziałek, kiedy to nasza waluta straciła ponad 1 proc. Jednoczesne osłabienie korony czeskiej i forinta wskazywało jednak, że u źródeł spadku złotego nie leżały czynniki wewnętrzne. Tym, co wpłynęło na tak silną przecenę walut krajów Europy Środkowej i Wschodniej, było odwrócenie sentymentu inwestorów londyńskich oraz obawy o prawdopodobieństwo szybkiego zakończenia kampanii w Iraku. Dodatkowo przeciw złotemu przemawiał wzrost napięcia między Pałacem Prezydenckim a gabinetem premiera. Nie pomogło złotemu nawet ogłoszenie dobrych wyników o deficycie obrotów bieżących za luty — eksport był o 7,5 proc. wyższy niż w lutym 2002 r., zaś import spadł o 5,1 proc., co w efekcie dało rekordowo niski poziom deficytu obrotów handlowych. To wynik wciąż dynamicznie rosnącego eksportu, któremu od pewnego czasu pomaga znaczne osłabienie złotego w relacji do euro i relatywnie niskie jednostkowe koszty pracy w Polsce.
Z drugiej strony utrzymywaniu się deficytu obrotów handlowych na niskim poziomie sprzyjała bardzo niska dynamika popytu wewnętrznego, która od wielu miesięcy skutkuje znacznie wolniejszą dynamiką importu. W efekcie doprowadziło to do spadku deficytu na rachunku obrotów bieżących do poziomu 517 mln EUR, co oznacza 3,3 proc. PKB. Nie można oczekiwać, by w kolejnych miesiącach doszło do odwrócenia tego trendu, nawet przy założeniu stopniowego umacniania się złotego w kolejnych miesiącach.
W tym tygodniu najważniejszym wydarzeniem będzie ogłoszenie w poniedziałek po południu danych o cenach żywności w drugiej połowie marca. Według moich szacunków, wzrosły one o 0,4 proc. w relacji do drugiej połowy lutego. Taka dynamika wzrostu jest zbliżona do zarejestrowanej w drugiej połowie marca 2002 r. i przekłada się na spadek cen żywności w relacji rok do roku o 3,7 proc. To zaś oznacza, że poziom inflacji w marcu można szacować na poziomie 0,5 proc.
W tej sytuacji należy bardzo poważnie liczyć się z możliwością kolejnej 25-punktowej redukcji stóp procentowych w końcu kwietnia. Taki scenariusz wydaje się niemal pewny w obliczu wypowiedzi członków RPP po marcowym spotkaniu rady, mówiących o braku zagrożeń dla realizacji celu inflacyjnego ze strony wysokich cen ropy i słabego złotego.